Polacy kupują tam domy. Tak są postrzegani przez Hiszpanów

- Polacy nauczyli się, że można mieszkać poza Polską - mówi Agnes Marciniak-Kostrzewa, właścicielka biura Agnes Inversiones w Marbelli, obserwując, jak polscy inwestorzy i rodziny przekształcają luksusowy kurort w swoją małą ojczyznę. Zadziwiają również ceny, za które kupują nieruchomości.

polacyPolacy kupują domy w Marbelli / zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Agnieszka Woźniak

Jeszcze kilka lat temu Polaków na Costa del Sol można było spotkać sporadycznie. Dziś - jak mówią mieszkańcy - słychać ich na każdym kroku. W restauracjach, biurach nieruchomości, na budowach.

- Polonia tutaj? To jest bardzo specyficzna grupa - mówi Robert, agent nieruchomości działający w Marbelli od kilku lat. - Przyjeżdżają ludzie z różnych części Polski, z własnymi nawykami, oczekiwaniami i sposobem życia. Część z nich szuka luksusu, a część spokoju. Chociaż nie zawsze znajdują to, na co liczyli - przyznaje.

"Polacy kupują za miliony. I to już nikogo nie dziwi"

Rynek nieruchomości nie pozostawia złudzeń. - Polacy są dziś jedną z najbardziej widocznych grup klientów. W ostatnim roku kupili ponad 3,5 tysiąca nieruchomości w Hiszpanii - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Robert, właściciel biura nieruchomości w Marbelli.

- To już nie są te czasy, że ktoś brał coś za 200-300 tysięcy euro. Dzisiaj dobre mieszkanie na odcinku Malaga - Marbella to minimum 400-500 tysięcy - przyznaje.

Jak dodaje, zmienił się nie tylko wolumen, ale i skala inwestycji. - Znam przypadki, gdzie ludzie kupują po 20 mieszkań. Średnia cena? 1,3-1,5 miliona euro za jedno. To są konkretne pieniądze.

„Halo Polacy”. Luksusowy kurort w Europie. „Koszty życia nie są wyższe niż w Polsce”

Marek pięć lat temu kupił mieszkanie w Marbelli. - Spełniliśmy z żoną swoje marzenie o mieszkaniu w ciepłym kraju - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską. - Teraz na każdym kroku słyszę polski język, w sklepach, restauracjach, nawet podczas spacerów po plaży. Na początku było to miłe zaskoczenie, chociaż ostatnio przyjeżdża tu coraz więcej "nowobogaczy". Czasem trzeba uważać, na kogo się trafi - stwierdza. - Ale bardzo lubię chodzić do polskich lekarzy - przyznaje.

Agnes Marciniak-Kostrzewa, właścicielka biura nieruchomości Agnes Inversiones, od trzydziestu lat mieszka w Marbelli i obserwuje, jak zmienia się tu życie, biznes i społeczność polska.

- Zainteresowanie Hiszpanią wśród kupujących każdego roku rośnie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską. - Rynek pozostaje stabilny, a popyt utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie.

Podkreśla, że to nie jest chwilowy trend. - Kredyty w Hiszpanii należą obecnie do najtańszych w Europie, co wyraźnie napędza decyzje zakupowe. Do tego dochodzi sytuacja geopolityczna w innych częściach świata - napięcia w rejonach takich jak Bliski Wschód sprawiają, że część inwestorów zaczyna odwracać się od tamtych kierunków i coraz poważniej rozważa Hiszpanię jako stabilną alternatywę.

Ceny w Marbelli bywają wysokie, ale - jak przyznaje Marciniak-Kostrzewa - zależy to od perspektywy inwestora. - Najtańsze nieruchomości zaczynają się od około 250 tys. euro, ale to są niewielkie mieszkania i ich standard często nie spełnia oczekiwań polskich klientów - wyjaśnia. - Największa część transakcji odbywa się w przedziale od 400 tys. do 1,5 mln euro, a jeśli ktoś szuka domu, mówimy już o cenach od 2 do 3 mln euro.

- W tej chwili widzę przede wszystkim klientów, którzy na początku przyjechali tu inwestycyjnie - kupić nieruchomość, wynajmować ją i przy okazji korzystać z niej od czasu do czasu. Z czasem jednak okazuje się, że jeśli ich praca na to pozwala, zaczynają myśleć o dłuższym pobycie, a nawet o przeprowadzce na stałe. Choć trzeba uczciwie powiedzieć, że dla Polaków zostanie rezydentem podatkowym w Hiszpanii nie jest atrakcyjne podatkowo - mówi.

Nowa fala emigracji. "Ludzie mają kasę i ją wydają"

Zdaniem Roberta z biura nieruchomości w Marbelli to efekt zmian, które zaszły w Polsce w ostatnich latach. - Ludzie się wzbogacili, mają kapitał, inwestują. I powiem szczerze - mnie to momentami aż szokuje, jak patrzę, jakie kwoty tu są inwestowane.

Nie bez znaczenia jest też sytuacja geopolityczna i rosnące poczucie niepewności. - To wszystko się przesuwa. Ludzie mają kasę i ją wydają - przyznaje.

Polscy biznesmeni to główny klient biur nieruchomości. - Znacząco rośnie ilość inwestorów z sektora IT. Co ciekawe, coraz więcej osób z małych miejscowości w Polsce generuje naprawdę ponadprzeciętne dochody, produkując np. komponenty do złożonych podzespołów. Choć nie są to firmy powszechnie znane, ich wyniki finansowe są imponujące, a ich właściciele często inwestują w duże nieruchomości w Hiszpanii. Cieszy mnie to, że tylu ludziom się udało - i to widać - mówi Agnes Marciniak-Kostrzewa.

Polskie biznesy rosną. "To się kręci między swoimi"

Wraz z napływem Polaków rozwija się cała infrastruktura usług. Polskie biura nieruchomości, firmy remontowe, ekipy budowlane. Do tego sklepy, piekarnie, restauracje.

- Pojawia się ich coraz więcej. Polacy chodzą w różne sektory: gastronomię, kliniki urody, medycynę, serwisy samochodowe, dekorację wnętrz, ale też usługi. Widzę też coraz więcej polskich piekarni. Jedna z nich niedawno się otworzyła i w ciągu sześciu miesięcy zrobiła fantastyczny biznes - mówi Agnes Marciniak-Kostrzewa.

- Biznesowo? Głównie nieruchomości, bez dwóch zdań. Do tego budowlanka, remonty, "złote rączki". Bo Polacy kupują, to trzeba to wykończyć. I to się kręci między swoimi - głównie Polacy dla Polaków - mówi Robert.

To zamknięty ekosystem, który pozwala funkcjonować niemal bez wychodzenia poza własną społeczność. Właściciel biura nieruchomości przyznaje jednak, że wśród Polonii znajdują się najróżniejsze osoby.

- Dużo jest świetnych, konkretnych ludzi, ale jest też masa dziwnych typów - przyznaje Robert. - Niesłowność, kombinowanie, takie klimaty - mówi otwarcie Robert.

Rynek szybko jednak weryfikuje, kto faktycznie dostarcza jakość, a kto liczy tylko na szybki zysk. - Niektóre biznesy czasem nie dowożą tego, co obiecały, ale rynek ostatecznie to weryfikuje. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie liczył na szybki zarobek, nie dając w zamian wystarczającej jakości. Ludzie szybko jednak rezygnują z ich usług i ostatecznie pozostają najlepsi - przyznaje właścicielka Agnes Inversiones.

Integracja czy życie w bańce?

Niektórzy uważają, że południe Hiszpanii, a szczególnie Marbella, Torrevieja czy Alicante, przyciągają specyficzny typ mieszkańców, który nie zawsze jest skłonny do integracji. - Ja to unikam takiej polskiej diaspory - mówi Marcin, który przeprowadził się tutaj pięć lat temu i pracuje w branży budowlanej. Przyznaje, że faktycznie, zna osoby, które żyją tu bez chęci nauki języka hiszpańskiego czy poznania kultury. - Polacy żyją między sobą, jedzą swoje, chodzą do swoich miejsc. Wielu nawet nie chce się nauczyć hiszpańskiego.

Agnes z biura nieruchomości ma nieco inne doświadczenie. - Większość ludzi, których znam, chce się integrować poprzez sport, np. grę w golfa, uczestniczyć w wydarzeniach i absolutnie uczyć się języka - mówi. - Hiszpański jest językiem wdzięcznym, a wielu moich klientów zna już jeden, dwa, trzy języki, więc łatwiej im przyswoić nowy język - dodaje w rozmowie z Wirtualną Polską.

Uważa, że wielu Polaków przyjeżdża tu właśnie dla lokalnej społeczności.

- Spora grupa osób wybrała Andaluzję, bo dobrze się tutaj czuje. Nie chodzi tylko o pogodę - słońce sprawia, że żyjemy na zewnątrz, a Hiszpanie są otwarci, witają się nawet z nieznajomymi, co ułatwia integrację - oznajmia.

Podobno Polacy wyrobili sobie dobrą opinię na południu Europy. - Postrzegają nas jako naród wesoły, otwarty, uczciwy, który stara się komunikować. W gruncie rzeczy jesteśmy podobni do Hiszpanów, bo dla nas ważna jest rodzina i relacje z ludźmi - stwierdza Agnes.

Dodaje, że wysoka aktywność naszych rodaków w Marbelli to także efekt zmiany mentalności po pandemii. - Polacy nauczyli się, że można mieszkać poza Polską - podsumowuje. Wcześniej byliśmy przywiązani do miejsca blisko rodziców czy swojego miasta. Teraz okazuje się, że Europa, a nawet wyjazdy poza nią, stają się realną opcją. To pokazuje naszą otwartość, poczucie własnej wartości i wolność - jesteśmy obywatelami świata - podsumowuje.

Agnieszka Woźniak, dziennikarka Wirtualnej Polski

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.

Wybrane dla Ciebie
Błąd przy pieczeniu sernika. Popęka i nie wyrośnie
Błąd przy pieczeniu sernika. Popęka i nie wyrośnie
Zostawiasz to pod kontenerem? Kara może wynieść 500 zł
Zostawiasz to pod kontenerem? Kara może wynieść 500 zł
Rezygnowała ze skórzanej kurtki. Jej wybór to prawdziwy przebój na wiosnę
Rezygnowała ze skórzanej kurtki. Jej wybór to prawdziwy przebój na wiosnę
Nowe ustalenia ws. rancza Epsteina. Chodzi o pochowane cudzoziemki
Nowe ustalenia ws. rancza Epsteina. Chodzi o pochowane cudzoziemki
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Lepiej z niej zrezygnuj. Ta kawa szkodzi bardziej niż myślisz
Lepiej z niej zrezygnuj. Ta kawa szkodzi bardziej niż myślisz
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Zrobiła największe wrażenie. Wybrała taką mini
Zrobiła największe wrażenie. Wybrała taką mini
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Ścianka należała do niej. Tylko spójrzcie na te buty
Ścianka należała do niej. Tylko spójrzcie na te buty
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯