Ciężarna Polka stanęła w kolejce. Tak zachowali się Włosi

- Zdarzało się, że będąc w ciąży, wchodziłam do restauracji bez rezerwacji, a przed wejściem czekał tłum ludzi. I mimo tej długiej kolejki, ja nie musiałam stać ani chwili - mówi Dominika Maruszewska, która od 11 lat mieszka w Mediolanie.

Dominika Maruszewska od 11 lat mieszka w MediolanieDominika Maruszewska od 11 lat mieszka w Mediolanie
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne

Aleksandra Chruścielewska, Wirtualna Polska: Przeczytałam kiedyś, że z dziećmi we Włoszech mogą konkurować co najwyżej psy. Czy Włosi faktycznie aż tak lubią maluchy?

Dominika Maruszewska: Zawsze powtarzam, że Włosi naprawdę mają słabość do dzieci. Tam maluchy są po prostu mile widziane. Jeśli pojawia się dziecko, zwłaszcza takie malutkie, automatycznie staje się priorytetem. Nieważne, czy chodzi o stolik w restauracji, miejsce w kolejce, czy nawet oczekiwanie do toalety. A gdy zamawiasz posiłek, obsługa doskonale wie, że danie dla dziecka powinno trafić na stół szybciej niż reszta. Taka drobna rzecz, a robi ogromną różnicę i świetnie pokazuje, jak dużą wagę przykład się tam do komfortu najmłodszych.

Zimowe hity Polaków. Te kierunki wybierają najchętniej

Kiedy słyszą płacz dziecka, nie przewracają oczami?

Raczej nie. Wręcz przeciwnie, często próbują uratować sytuację. Zagadują, uśmiechają się do dzieci. Kiedy jesteś w kiosku lub barze, to poczęstują cukierkiem. Pod tym kątem Włosi są bardzo otwarci. Tutaj od początku kładzie się ogromny nacisk na emocje i na to, aby dziecko było emocjonalnie zaopiekowane. Nawet podczas zwykłej wizyty u pediatry można usłyszeć, że malucha trzeba przytulać. Dzieci we Włoszech praktycznie od małego są również widoczne w przestrzeni publicznej. Dzięki temu już na wczesnym etapie życia mogą czuć się częścią społeczności. To pomaga także dorosłym, którzy przyzwyczaja się do obecności najmłodszych i traktują ich z uwagą oraz szacunkiem.

W social mediach często można trafić na wpisy przedstawiające Włochy jako idyllę, gdzie życie toczy się w wolnym rytmie, a dzieci radośnie biegają po podwórkach bez presji robienia później kariery. To prawda, czy jedynie obraz tego, jak my chcemy widzieć ten kraj?

Cóż, z pewnością wiele zależy od regionu. Północ Włoch drastycznie różni się od południa, poniżej Rzymu. Zarówno pod względem mentalności, jak i możliwości rozwoju zawodowego czy kariery. Lombardia czy Piemont to bogate regiony, w których swoje siedziby mają międzynarodowe korporacje i znane na całym świecie marki. To daje mieszkańcom duże możliwości. Rodzice doskonale zdają sobie z tego sprawę i inwestują w edukację swoich dzieci oraz zajęcia pozalekcyjne, co raczej nie sprzyja dużej ilości wolnego czasu. Pod tym względem Włochy raczej nie różnią się od innych zachodnich krajów. Trzeba jeszcze zauważyć, że dzieci tutaj idą do szkoły wieku 6 lat, a podczas wakacji muszą odrabiać zadania domowe. To sytuacja, która raczej nie ma miejsca w Polsce.

Troska, o której mówiłaś wcześniej, dotyczy tylko dzieci, czy zaczyna się już na poziomie ciąży? W Polsce od lat toczy się debata o niskim przyroście naturalnym, ale ciężarne Polki raczej nie mogą liczyć na specjalne traktowanie. Często narzekają, że same muszą prosić się o pierwszeństwo w kolejce albo o ustąpienie miejsca w autobusie.

Kiedy byłam jeszcze bezdzietna, wszyscy zwracali się do mnie "ragazza", czyli "dziewczyno". Ale odkąd brzuch stał się widoczny, nagle przeszłam na zupełnie inny poziom. Z dnia na dzień zaczęłam być "signorą". Zawsze żartuję, że kiedy byłam w ciąży, to w Mediolanie traktowano mnie jak jakiś Święty Graal. Zdarzało się, że wchodziłam do restauracji bez rezerwacji, a przed wejściem czekał tłum ludzi. I mimo tej długiej kolejki, nie musiałam stać ani chwili. Nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś mnie zignorował. Nie musiałam o nic prosić ani dopominać się o uwagę. Ani przez chwilę nie czułam się niewidzialna.

Masz tutaj jakiekolwiek porównanie z Polską?

Kiedy pewnego razu leciałam sama do Polski, byłam dosłownie obładowana. Miałam przy sobie dziecko, poduszkę i dwie torby. Wtedy po raz pierwszy naprawdę doceniłam Włochów. Sami z siebie podchodzili, pomagali mi z bagażami, a nawet potrafili przytrzymać dziecko. Z kolei, kiedy wracałam do domu, głównie w towarzystwie Polaków, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Czułam się wręcz niewidzialna. Musiałam sama prosić o pomoc. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, aby zapytać, czy wszystko OK. Była to dla mnie nowość.

Jak myślisz, skąd bierze się ta różnica? Czego jako społeczeństwo możemy nauczyć się od Włochów?

My Polacy zachowujemy większy dystans, szczególnie przy pierwszym kontakcie czy w przestrzeni publicznej. Często potrzebujemy czasu, żeby poczuć się swobodnie i otworzyć się przed innymi. Ale kiedy już kogoś bliżej poznajemy, to jesteśmy gościnni, empatyczni, otwarci i pełni ciepła. Włosi natomiast od razu są bardziej bezpośredni w kontaktach. To widać wszędzie, w restauracjach, na ulicy, w sklepach. U nich taka naturalna otwartość to codzienność. Dla nas Polaków może to wydawać się czasem zaskakujące, ale też pokazuje, jak bardzo kultura kształtuje sposób, w jaki wchodzimy w relacje z innymi.

Przejęłaś już włoski sposób bycia, czy wciąż bliżej ci do mentalności Polaków?

Nie mieszkam w Polsce od 11 lat i muszę przyznać, że bardzo się zmieniłam od czasu wyprowadzki. Włosi nauczyli mnie otwartości. Kiedy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy, to po prostu podchodzę, zagaduje i oferuję wsparcie. Nie mam żadnej blokady, która powstrzymywałaby mnie przed interakcją.

Rodzice maluchów często boją się city breaków. Ty zawodowo tworzysz treści, przewodniki oraz usługi związane z Mediolanem i starasz się obalić mit, że wakacje z dzieckiem to męczarnia.

W moim e-booku "Mediolan z dzieckiem" chcę odczarować podróżowanie z dzieckiem i pokazać, że Włochy, a w przypadku mojego podwórka, Mediolan, to bardzo dobry kierunek na wyjazd z maluchem. Piszę m.in. o tym, jak wygląda karmienie piersią w miejscach publicznych. We Włoszech to zupełnie normalna sprawa, nikt nie robi z tego afery. Opowiadam też o tym, jak podchodzi się do dzieci w restauracjach czy muzeach. Zdradzam przydatne tipy, polecam ciekawe miejsca i trasy spacerowe. Chcę zadbać o to, aby wyjazd był przyjemny zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.

I przekonujesz, że nie chodzi o odhaczanie kolejnych miejsc z przewodnika.

Podróż to przecież nie tylko zwiedzanie, ale też całe doświadczenia związane z wyjazdem. Nawet gdy dzieci są małe, można zauważyć efekty. Przynajmniej ja widzę to po moim synu. Lata już sporo samolotami i im częściej podróżuje, tym łatwiej mu wsiadać do samolotu i funkcjonować w podróży, mimo że ma dopiero trzy lata. W tym wieku dzieci bywają różne, ale widzę, że z każdą kolejną podróżą jest mu coraz łatwiej.

Dominika Maruszewska od ponad 11 lat mieszka w Mediolanie, gdzie z pasją odkrywa i opisuje codzienne życie w stolicy Lombardii. Prowadzi popularnego bloga o Mediolanie, organizuje spotkania dla kobiet oraz tworzy autorskie przewodniki, pomagając innym poznawać Mediolan od mniej oczywistej strony.

Dla Wirtualnej Polski rozmawiała Aleksandra Chruścielewska

Wybrane dla Ciebie
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Zrobiła największe wrażenie. Wybrała taką mini
Zrobiła największe wrażenie. Wybrała taką mini
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Ścianka należała do niej. Tylko spójrzcie na te buty
Ścianka należała do niej. Tylko spójrzcie na te buty
Włożyła taką mini. Ideał dla 40-latek na komunię i chrzciny
Włożyła taką mini. Ideał dla 40-latek na komunię i chrzciny
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Okrutny "żart" zadecydował o końcu ich współpracy. "Wszyscy oniemieli"
Okrutny "żart" zadecydował o końcu ich współpracy. "Wszyscy oniemieli"
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇