"Przeraża mnie ten trend". Niebezpieczne wyzwanie znów podbija sieć
Najpierw jest filmik. Kilkanaście sekund, kilka tabletek, śmiech w tle. Potem cisza, sygnał karetki i rodzice, którzy jeszcze chwilę wcześniej byli przekonani, że ich dziecko po prostu scrolluje telefon. Internetowe wyzwania znów przybierają formę, która przestaje być wirtualną zabawą, a zaczyna realnym zagrożeniem. - Przeraża mnie ten trend - mówi dr n. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana. Ostrzega też GIF.
W tym artykule:
Internetowe mody pojawiają się i znikają, lecz niektóre wracają jak fala, silniejsze i bardziej niebezpieczne. W ostatnich miesiącach ponownie głośno jest o zjawisku określanym jako paracetamol challenge. To trend, który - jak alarmują eksperci - nie jest nowością, lecz powracającym schematem, który już wcześniej doprowadzał do tragedii.
GIF ostrzega przed "wyzwaniem paracetamolowym"
- "Paracetamol challenge" to niebezpieczny trend, który budzi ogromny niepokój wśród rodziców, farmaceutów i lekarzy. W mediach społecznościowych pojawiają się materiały zachęcające młodych ludzi do przyjmowania dużych ilości paracetamolu w formie "wyzwania". Uczestnicy rywalizują, kto przyjmie większą dawkę lub zrobi to szybciej, ignorując realne zagrożenie dla zdrowia i życia - ostrzega mgr farm. Angelika Talar-Śpionek z portalu GdziePoLek.pl
Do sprawy odniósł się Główny Inspektorat Farmaceutyczny. "W związku z doniesieniami o przypadkach przedawkowania wśród młodzieży, związanych z tzw. 'wyzwaniem paracetamolowym', europejskie agencje lekowe przypominają, że leki nie są przeznaczone do zabawy ani eksperymentowania. Europejskie agencje leków, m.in. belgijska Agence fédérale des médicaments et des produits de santé oraz fińska Fimea, zwracają uwagę na ryzykowne 'wyzwania' krążące w mediach społecznościowych, które zachęcają młodych ludzi do niewłaściwego stosowania leków przeciwbólowych, w tym paracetamolu i kwasu acetylosalicylowego ('aspiryny')" - poinformował GIF na facebookowym profilu.
Padają ofiarą sextortion. Boją się, że "wypłyną" ich zdjęcia
Niebezpieczny trend znów krąży wśród dzieci
Fundacja prospoleczna.org, odpowiedzialna m.in. za powstanie aplikacji KidsAlert, alarmowała już w maju ubiegłego roku, że trend odżył po latach ciszy. - Monitoring sieci potwierdził - hasło "paracetamol challenge" znów zaczęło krążyć wśród uczniów, i to tych najmłodszych, od czwartej klasy szkoły podstawowej wzwyż - mówi Dominika Bucholc, rzeczniczka prasowa organizacji.
Schemat, który opisuje, jest powtarzalny i niepokojąco prosty. Dzieci połykają tabletki, nagrywają reakcję organizmu i publikują film. Jeśli objawy nie pojawiają się natychmiast, sięgają po kolejne dawki. W starszych grupach dochodzi do jeszcze groźniejszej praktyki - łączenia leków z alkoholem.
- Trend pojawił się kilka lat temu i co jakiś czas wraca. Podczas poprzedniej fali, dzięki sygnałom od personelu medycznego, potwierdzono przypadki poważnych zatruć. Jedna dziewczynka zmarła. Inna przeżyła, ale doznała nieodwracalnych uszkodzeń wątroby i układu nerwowego - informuje Bucholc.
"W nadmiarze jest zabójczy"
Paracetamol jest łatwo dostępny, a jego przedawkowanie może skończyć się zatruciem wątroby, niewydolnością nerek, śpiączką, a nawet śmiercią. - Przeraża mnie ten trend - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską dr n. med. Joanna Pietroń, internistka z Centrum Medycznego Damiana. - Paracetamol, choć uważany za lek bezpieczny, w nadmiarze jest zabójczy. To jeden z głównych czynników prowadzących do niewydolności wątroby i konieczności przeszczepu. Poza chorobami przewlekłymi, to właśnie ostre zatrucia paracetamolem plasują się na wysokim podium przyczyn transplantacji wątroby - tłumaczy.
Ile tabletek wystarczy, by młody organizm był w realnym niebezpieczeństwie? - Dla dorosłych dawka toksyczna zaczyna się powyżej czterech gramów, czyli około 150 mg na kilogram masy ciała. Problem w tym, że jeśli ktoś równocześnie przyjmuje inne leki lub jest odwodniony, ryzyko dramatycznie wzrasta. Paracetamol w granicach dopuszczalnych dawek jest bezpieczny, powyżej nich staje się silnie toksyczny. A jeśli ktoś dodatkowo pije alkohol, mamy prawdziwą mieszankę wybuchową. To niezwykle groźne - ostrzega.
- Rodzice powinni kontrolować domowe zapasy leków, trzymać je poza zasięgiem dzieci i interesować się tym, co najmłodsi oglądają w sieci. Jeśli pojawi się podejrzenie zażycia większej dawki - nie wolno czekać, trzeba natychmiast wezwać pomoc medyczną - ostrzega Dominika Bucholc.
Lek jest wszędzie dostępny i uznawany za bezpieczny. To może być pułapką. - Każdy lek ma swoje granice - przekroczenie dawki oznacza toksyczność. To prosta, brutalna prawda. W zbyt dużej ilości może prowadzić do śmierci lub nieodwracalnego uszkodzenia wątroby - wyjaśnia dr n. med. Joanna Pietroń.
- Nie rozumiem, jaki cel ma taki challenge - czy chodzi o brawurę, czy o ryzyko przeszczepu wątroby? To jest niewiarygodnie niebezpieczne. Wzięcie zbyt dużej dawki to nie żart - dodaje lekarka.
Wciągający algorytm
Mechanizm psychologiczny bywa bezlitosny. Popularność w sieci, presja rówieśników i potrzeba zauważenia sprawiają, że ryzyko schodzi na dalszy plan.
- W grę wchodzi potrzeba rozpoznawalności, presja mediów społecznościowych i chęć zaistnienia w oczach rówieśników. W ich perspektywie to bywa "zabawne" i "na czasie". Najczęściej nie chodzi o próby samobójcze, lecz o popis, chwilowy haj i uwagę widowni. Problem w tym, że organizm nie traktuje tego jak zabawy - tłumaczy Bucholc.
Najbardziej narażone są dzieci, które spędzają w mediach społecznościowych długie godziny już w bardzo młodym wieku. Rzeczniczka KidsAlert podkreśla, że to właśnie dlatego pojawiają się postulaty ograniczania dostępu do platform przed 15. rokiem życia.
- Mechanizmy tych serwisów nie powstały z myślą o zdrowiu psychicznym najmłodszych, lecz o maksymalizowaniu zasięgów. Algorytmy promują treści kontrowersyjne, drastyczne i szokujące, bo to one generują ruch - przypomina ekspertka.
Szokujące trendy - lista, która stale się wydłuża
Dorośli często myślą, że challenge w internecie to tylko zabawne nagrania. Rzeczywistość jest dużo bardziej niebezpieczna. - Wielu rodziców wyobraża sobie, że challenge to coś lekkiego, śmiesznego. Tymczasem dzieci oglądają treści, które mają realny wpływ na ich psychikę - mówi rzeczniczka KidsAlert.
Katalog wyzwań przypomina archiwum niebezpiecznych eksperymentów. - Mieliśmy trend polewania rąk wrzątkiem "dla przyjaźni". Było wdychanie dezodorantu, przykładanie ostrzy do skóry. To wszystko sprowadza się do jednego: zadawania sobie bólu i testowania swoich granic na oczach widowni - wylicza Dominika Bucholc. Najbardziej dramatyczny przypadek, który wspomina, dotyczył dwunastoletniej Marty.
- W listopadzie 2025 roku była w złym stanie psychicznym. TikTok, pełen treści rezygnacyjnych, podsuwał jej kolejne niebezpieczne materiały. Nikomu nie mówiła o swoich problemach, ale tuż przed śmiercią zrepostowała 400 takich treści. To właśnie one doprowadziły ją do ostatecznego kroku.
Treści rzadko są publikowane wprost. Młodzi użytkownicy stosują skróty, symbole i pozornie niewinne obrazy. - Filmiki oznaczane skrótem SH często omijają moderację, bo młodzi użytkownicy nauczyli się je maskować - publikują pozornie neutralne obrazy, które dla dorosłych wyglądają są neutralne, a dla wtajemniczonych są czytelnym sygnałem - podsumowuje rzeczniczka.
Agnieszka Woźniak, dziennikarka Wirtualnej Polski
Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i potrzebujesz rozmowy z psychologiem, zadzwoń pod bezpłatny numer 116 123 lub 22 484 88 01. Listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz też TUTAJ.