Jest pełny rtęci. Od tej ryby lepiej trzymaj się z daleka
Ryby uchodzą za jeden z najzdrowszych elementów diety, ale część gatunków może dostarczać metylortęci - groźnej neurotoksyny. Wyjaśniamy, kto najbardziej powinien jej unikać i w jakich gatunkach można ją znaleźć. Na liście m.in. miecznik.
W tym artykule:
Skąd toksyny trafiają do ryb?
Rtęć występuje naturalnie w środowisku, jednak emisje związane m.in. ze spalaniem paliw kopalnych i procesami przemysłowymi zwiększają jej obecność w wodach. W osadach dennych mikroorganizmy mogą przekształcać ją w metylortęć, czyli formę łatwo wchłanianą przez organizmy żywe.
Metylortęć wiąże się z białkami w tkankach, a jej stężenie rośnie na kolejnych poziomach łańcucha pokarmowego. Dlatego największe ilości notuje się zwykle u dużych, długo żyjących drapieżników.
Polka poszła na słynny targ. "To było dość przerażające"
Kto jest najbardziej narażony?
Metylortęć może oddziaływać na układ nerwowy, a szczególnie wrażliwy jest rozwijający się mózg płodu i małych dzieci. To jeden z powodów, dla których instytucje zdrowia publicznego podkreślają, że w ciąży i podczas karmienia piersią ważny jest nie tylko sam fakt jedzenia ryb, ale przede wszystkim wybór gatunków o niskiej zawartości rtęci. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ustalił tolerowane tygodniowe pobranie (TWI) metylortęci na poziomie 1,3 µg/kg masy ciała.
Jakie ryby mają najwięcej rtęci - a jakie najmniej?
Do gatunków, przy których najczęściej zaleca się ostrożność, należą duże ryby drapieżne, m.in. rekin oraz świeży lub mrożony tuńczyk (często pochodzący z większych osobników niż ten puszkowany). W wodach słodkich wyższe poziomy mogą dotyczyć m.in. szczupaka, sandacza czy okonia. Warto pamiętać, że metylortęć nie "znika" po obróbce termicznej ani po usunięciu tłuszczu, bo jest związana z białkami mięśni.
Szczególnie zanieczyszczony bywa miecznik. Zjada mniejsze ryby, które już wcześniej pochłonęły pewne ilości rtęci z otoczenia. Proces ten nazywamy bioakumulacją - toksyny odkładają się w tkankach i ich stężenie rośnie na każdym kolejnym szczeblu łańcucha pokarmowego. Mieczniki żyją dość długo, co daje im więcej czasu na gromadzenie metali ciężkich w organizmie.
FDA i EPA zalecają, by kobiety w ciąży lub karmiące oraz dzieci wybierały różne gatunki o niższej zawartości rtęci i ograniczyły spożycie zwykle do ok. 225-340 g ryb tygodniowo. Nie zaleca się jednak całkowitej rezygnacji z ryb, bo zawierają one bogactwo cennych składników odżywczych, na czele z kwasami Omega. Po które warto więc sięgać, kiedy szukamy tych o możliwie niskim stężeniu toksycznej substancji? Wybijają się tu łosoś, mintaj, ale i krewetki.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.