Zerwała kontakt z matką. "Nie wiem, czy zdążę z nią porozmawiać"

- Czasem myślę o tym, że kiedy moja mama umrze, będę żałować - mówi Aneta, która od ponad dekady nie rozmawia z matką. I choć wciąż powszechnie panuje przekonanie, że rodziców ma się jednych i należy mieć z nimi kontakt, wiele dorosłych dzieci zaczyna pytać, czy naprawdę trzeba.

Lonely sad woman sitting on bed looking out window, rear view. LonelinessLonely sad woman sitting on bed looking out window, rear view. LonelinessMementoJpegZerwanie kontaktu z rodzicem jest bardzo trudnym doświadczeniem (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dorota Kuźnik

Zamknięta grupa na Facebooku o toksycznych rodzicach liczy 3,8 tys. osób. Wśród nich jest Aneta*, lat 47. - Moja mama robiła wszystko, żeby nie doszło do mojego ślubu. A w dniu, w którym wychodziłam za mąż, doprowadziła do tego, że cały poranek płakałam. Makijażystka nie mogła mnie pomalować, bo w połowie potrafiłam znów wybuchnąć łzami. Kiedy szłam do ołtarza, wyglądałam, jakbym tydzień nie spała. Miałam wrażenie, że moja mama triumfowała - opisuje w rozmowie z Wirtualną Polską.

Przypadek Anety nie jest odosobniony. Swoich toksycznych rodziców opisują także inni, wielu bardzo szczegółowo. Nie każdy zgadza się na publikację, nawet anonimowo. Doświadczenia są zbyt bolesne.

Weronika Książkiewicz o wychowywaniu nastolatka. Jakie mają relacje?

Wśród wpisów w sieci dotyczących trudnych relacji z rodzicami regularnie przewija się wątek terapii. Spora część ma ją za sobą, część jest w trakcie, jeszcze inni rozważają. Ale jej rezultaty są różne.

- Ostatnio student zadał mi pytanie: "Czy gdy psycholog doprowadzi do tego, że dorosłe dziecko zerwie kontakty z rodzicami, to jest błąd w sztuce?" - odnosi się do sprawy dr Beata Rajba.

- Zdarzają się rodzice, którzy np. wynajmują detektywa, żeby "prześwietlić" partnera swojego dorosłego dziecka. Albo idą na nie naskarżyć jego szefowi w pracy. Albo angażują dalszą rodzinę, żeby "przemówiła do rozumu". W efekcie sami zrażają dziecko do siebie i niszczą relację - opowiada psycholożka. - Mając z tyłu głowy świadomość, przez co przechodzi druga strona, widzi się sprawę inaczej - wskazuje.

Relacja, która nie ma sensu

Aneta decyzję o zerwaniu relacji z matką podjęła, gdy pojawiły się dzieci. - Mniej więcej siedem lat po ślubie. W zasadzie to właśnie indoktrynowanie dzieci i buntowanie ich przeciwko mnie sprawiło, że stwierdziłam, że to już czas - opowiada.

Dodaje, że nie było lekko i do dziś przeraża ją, że gdy mama umrze, to może zacząć żałować. - Raz na jakiś czas przypominam sobie, że wolałam się sama osierocić, niż ratować kontakt z matką. Wtedy zaczynam płakać. Bo może mogłabym więcej. Ale tyle razy próbowałam... Za każdym razem okazywało się, że nie potrafiłam - dodaje.

Bartek, 34 lata: - Mnie z moim ojcem zawsze różniła polityka. I to się wydaje głupie, natomiast on kompletnie nie był w stanie uszanować tego, że po prostu mam inne poglądy. I to pokazywało, jak wielki brak szacunku ma do tego, co myślę, i do mnie w ogóle. Paradoksalnie błaha rzecz sprawiła, że rozlewało się to na całe nasze życie - opisuje.

Stan na dziś: widują się raz w roku na święta u brata Bartka. Łączy ich kurtuazyjny uścisk dłoni na wejście. Poza tym nie rozmawiają.

Zerwanie relacji z rodzicami po terapii. Tak czy nie?

Dr Beata Rajba zwraca uwagę, że to nie do końca jest tak, że podczas terapii nagle przychodzi moment, w którym decydujemy, co dalej robić z rodzicami i relacją z nimi. Taki przekaz może jednak trafiać do rodzin.

- Najczęściej historia o błędzie w sztuce i manipulowaniu pacjentem przez psychologa, żeby go odciąć od bliskich, to narracja rodziny, która nie chce przyjąć do wiadomości swojej części odpowiedzialności za relację. Rodzice nie chcą zobaczyć, że dziecko się odsuwa, bo je krzywdzono, a nie dlatego, że psycholog je nakłonił. Pacjent nie jest bezwolny, nawet jeśli tak go widzą rodzice. To on podejmuje własne decyzje, czasem po raz pierwszy w życiu - tłumaczy psycholożka.

Problem zrywania relacji nie ogranicza się zresztą wyłącznie do Polski. Badanie socjologa Karla Pillemera z Uniwersytetu Cornell (pierwsze duże badanie ogólnokrajowe w USA) wykazało, że 27 proc. Amerykanów powyżej 18. roku życia jest bez kontaktu przynajmniej z jednym członkiem rodziny. Z kolei analiza opublikowana w 2023 roku w Journal of Marriage and Family (oparta na danych longitudinalnych National Longitudinal Survey of Youth, ponad 8 tys. respondentów) pokazuje, że 6 proc. dorosłych dzieci doświadczyło okresu braku kontaktu z matką, a aż 26 proc. - z ojcem.

Czemu ludzie po terapii zrywają relacje z rodzicami?

Dr Beata Rajba tłumaczy, że zrywanie relacji z rodzicami jest pewnego rodzaju wypadkową: - Dorosłe lub dorastające dziecko cierpi, czasem niszczy siebie, żeby zadowolić rodziców. W końcu zwraca się po pomoc do psychologa czy psychoterapeuty, a ten uczy je stawiać granice, odróżniać swoje potrzeby i oczekiwania od oczekiwań rodziny i stawiać je na pierwszym miejscu. W efekcie zachowanie dziecka się zmienia, zaczyna mówić "nie", ale też żyć po swojemu. Przy okazji czasem popełnia błędy, bo one są koniecznym elementem nauki samodzielnego życia.

- Rodzice czasem rozumieją ten proces i odpuszczają, a czasem idą na wojnę, zaostrzają kontrolę, awanturują się, próbują zdusić ten "bunt" przez wzbudzanie poczucia winy, krytykę, żądania, manipulacje czy inne działania - dodaje ekspertka.

- To, co zgodne ze sztuką, to próba ochrony relacji - tłumaczy dr Rajba. - Oczywiście na tyle, na ile się da. To jednak właśnie relacje z zasady chronią psychikę i poprawiają dobrostan, stąd warto o nie dbać. To jednak zasada obowiązująca wyłącznie w przypadku relacji satysfakcjonujących.

Bez innej opcji

Dr Rajba pamięta szczególnie jeden z przypadków, zdecydowanie skrajny: molestowanej seksualnie, a wręcz gwałconej przez ojca córki. Wszystko odbywało się za milczącym przyzwoleniem matki.

- Ten przypadek utkwił mi w pamięci, bo ta konkretna sytuacja pokazuje, że pojednanie za wszelką cenę nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ta kobieta ułożyła sobie życie z dala od rodzinnego domu i przez wiele lat próbowała zapomnieć, ale nie była w stanie. Już jako dorosła osoba poszła na terapię do kogoś, kto był zwolennikiem radykalnego wybaczania, czyli pseudoterapeutycznego podejścia, które miało sprawić, że nie będziemy ciągnąć za sobą tego, co budzi złość i żal - relacjonuje specjalistka.

Kobieta bez przepracowania traum, bez opłakania tego, co ją spotkało, pojechała do rodziców i zakomunikowała im swoje wybaczenie.

- Nawet ich wyściskała. Tylko potem została z tą nieprzepracowaną, niewyrażoną złością sama, próbując jednocześnie odbudować relację z rodzicami, dając im miłość i troskę, której sama nie zaznała. Co więcej, uważała się za złego człowieka, bo niby przebaczyła, a dalej się wściekała. Im bardziej czuła się winna, że nie potrafi kochać rodziców bez złości, tym bardziej się starała. W efekcie zaczęła sięgać po alkohol coraz częściej, szczególnie przy okazji bytności w domu rodzinnym, gdzie życie kręciło się wokół butelki. Źle to się dla niej skończyło - kwituje terapeutka.

"Zerwanie relacji jest opcją"

Dr Rajba tłumaczy, że zerwanie relacji nie jest elementem procesu terapii. - Jest opcją. To kwestia do rozważenia przede wszystkim w dramatycznych okolicznościach, sytuacjach zagrażających zdrowiu psychicznemu, np. gdy rodzic nie tylko ranił, ale rani w teraźniejszości - wyjaśnia. A i to zerwanie relacji nie musi być zdaniem ekspertki ostateczne.

- Często wystarczy tylko ochłodzenie na pewien czas, żeby pacjent nauczył się żyć po swojemu, nabrał pewności siebie i poczucia sprawczości. Żeby dorósł psychicznie. A także po to, żeby rodzic mógł przyjrzeć się swojej relacji z dzieckiem i być może również zmienić coś po swojej stronie. Np. uznać, że dziecko jest dorosłe i musi zacząć żyć swoim życiem - wyjaśnia.

Bartek: - Mój ojciec zawsze wie lepiej. Stawia pseudowartości ponad wszystko. Woli walczyć o dobre imię polityka, niż postawić na relację z własnym dzieckiem. W nim już nie mam czego szukać. Wiem, że nigdy nie będzie normalnie.

Aneta: - Nie wiem, czy jeszcze kiedyś porozmawiam z mamą. Musiałyby pojawić się okoliczności do szczerej rozmowy. A ja już nawet nie wiem, co z jej strony jest szczere. Z jednej strony czuję, że rozmowa jest jeszcze przed nami. Z drugiej strony jest coraz starsza. Nie wiem, czy zdążę.

*Imię bohaterki zmienione na jej prośbę.

Dorota Kuźnik dla Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Zostawiasz otwarte drzwiczki po pieczeniu? Lepiej szybko przestań
Zostawiasz otwarte drzwiczki po pieczeniu? Lepiej szybko przestań
Przyjaciółka wspomina jej ostatnie miesiące. "Nie mogła się pogodzić"
Przyjaciółka wspomina jej ostatnie miesiące. "Nie mogła się pogodzić"
Olejnik zaprosiła piłkarzy. "Każdy gest przeciwko przemocy ma sens"
Olejnik zaprosiła piłkarzy. "Każdy gest przeciwko przemocy ma sens"
Horoskop dzienny na jutro - piątek 27 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - piątek 27 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Szuka pomocy specjalistów. Chce sprawdzić, czy jest narcyzem
Szuka pomocy specjalistów. Chce sprawdzić, czy jest narcyzem
Włosi uwielbiają, Polacy unikają. Opóźnia procesy starzenia
Włosi uwielbiają, Polacy unikają. Opóźnia procesy starzenia
Wrzuć trzy kulki do spłuczki. "Wyżrą" cały kamień
Wrzuć trzy kulki do spłuczki. "Wyżrą" cały kamień
"Było to publiczne upokorzenie". Zadawali jej niewłaściwe pytania
"Było to publiczne upokorzenie". Zadawali jej niewłaściwe pytania
Rozbij przed domem. Żadna kuna tego nie wytrzyma
Rozbij przed domem. Żadna kuna tego nie wytrzyma
Zbierał butelki przez dwa miesiące. Tyle na nich zarobił
Zbierał butelki przez dwa miesiące. Tyle na nich zarobił
Błąd przy pieczeniu sernika. Będzie niski i popękany
Błąd przy pieczeniu sernika. Będzie niski i popękany
Kogo przyłapią, ten zapłaci 500 zł kary. Uważaj ze śmieciami
Kogo przyłapią, ten zapłaci 500 zł kary. Uważaj ze śmieciami
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟