Polacy często po nie sięgają. Lepiej omijać je w sklepie
Nie każda ryba to gwarancja zdrowia. Niektóre mogą zawierać więcej rtęci, inne pochodzą z hodowli budzących poważne wątpliwości. Czy wiesz, które z nich lepiej ograniczyć w codziennym jadłospisie?
W tym artykule:
Ryby są cennym źródłem białka, witamin z grupy B oraz kwasów omega-3, które wspierają pracę serca i układu nerwowego. Nic więc dziwnego, że od lat uznaje się je za ważny element zdrowej diety.
Nie oznacza to jednak, że każdy gatunek dostępny w sprzedaży jest równie dobrym wyborem. Różnice dotyczą nie tylko smaku, lecz także sposobu połowu, warunków hodowli oraz wpływu na środowisko. To, po jaki gatunek sięgamy, ma znaczenie zarówno dla naszego zdrowia, jak i dla kondycji mórz i oceanów.
Rybak wyjaśnia, jakie ryby najlepiej wybierać nad Bałtykiem
Tuńczyk w puszce może zawierać więcej rtęci
Tuńczyk w puszce należy do najczęściej kupowanych przez Polaków produktów rybnych. Zazwyczaj stanowi podstawę szybkich sałatek, past i kanapek, bo pozwala w kilka minut przygotować prosty posiłek. Warto jednak pamiętać, że niektóre gatunki tuńczyka mogą zawierać wyższe stężenie rtęci. Z tego względu nie powinien być spożywany w nadmiarze, zwłaszcza przez kobiety w ciąży oraz małe dzieci. Przy zakupie dobrze zwracać uwagę na oznaczenie gatunku, ponieważ mniejsze odmiany zazwyczaj zawierają jej mniej.
Sum azjatycki budzi zastrzeżenia dotyczące sposobu hodowli
Filety sprzedawane pod nazwami swai, basa czy tra to najczęściej sum azjatycki importowany z krajów Azji Południowo-Wschodniej. Jego popularność wynika przede wszystkim z niskiej ceny i neutralnego smaku. W wielu miejscach ryby te hoduje się w dużym zagęszczeniu, co wiąże się ze stosowaniem środków wspomagających produkcję. Budzi to wątpliwości dotyczące wpływu takich praktyk na środowisko oraz jakości mięsa trafiającego do sprzedaży. Atrakcyjna cena nie zawsze oznacza produkt o wysokiej wartości odżywczej.
Tańsze odmiany łososia zawierają mniej kwasów omega-3
Łosoś kojarzy się z rybą bogatą w zdrowe tłuszcze. Na rynku dostępne są jednak tańsze gatunki, które najczęściej trafiają do puszek lub sprzedawane są jako mrożone filety. Zawierają mniej tłuszczu, a więc także mniej kwasów omega-3 niż droższe odmiany. Ich smak jest delikatniejszy i łatwiej je przesuszyć podczas przygotowania. Choć są bezpieczne do spożycia, pod względem wartości odżywczej ustępują lepszym jakościowo odmianom łososia.
Tilapia ma niewielką wartość odżywczą w porównaniu z tłustymi rybami morskimi
Tilapia należy do najczęściej spożywanych ryb na świecie. Jest tania, łatwa w obróbce i niemal pozbawiona ości. Jej mięso zawiera niewiele rtęci, co można uznać za zaletę, ale jednocześnie dostarcza stosunkowo mało kwasów omega-3. Duże znaczenie ma również kraj pochodzenia i standardy hodowli. Produkty z certyfikowanych źródeł są bezpieczniejsze niż te pochodzące z regionów o niższych normach środowiskowych.
Dorsz atlantycki nie jest dziś najlepszym wyborem
Dorsz atlantycki przez lata był jedną z najpopularniejszych ryb w europejskich kuchniach. Nadmierne połowy sprawiły jednak, że jego populacja wyraźnie się zmniejszyła i do dziś nie wróciła do dawnej liczebności. Choć obowiązują limity połowowe, w wielu rejonach zasoby tego gatunku nadal są niższe niż przed laty. Z kulinarnego punktu widzenia nie jest to ryba niezastąpiona, dlatego bez trudu można wybrać inne gatunki, które nie budzą dziś podobnych zastrzeżeń.
Czytaj także: Jedz bez obaw o rtęć. W Polsce trudno o zdrowszą rybę
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.