WAŻNE
TERAZ

Idzie uderzenie w Glapińskiego? Oto plan ukarania go za SAFE 0 proc.

Zwróciła uwagę napotkanej rodzinie. "Ojciec tylko się roześmiał"

- Dzieci ciągnięte za ręce, wrzaski, płacz. Rodzice w pełnym rynsztunku, a obok maluchy ledwo stojące na nartach - opowiada Sandra, która wróciła z Zakopanego. Takich sytuacji w trakcie ferii jest jednak więcej. - Rodzice często ignorują sygnały zmęczenia czy strachu - zauważa pracownica wyciągu.

Rodzice często ignorują sygnały zmęczenia czy strachuRodzice często ignorują sygnały zmęczenia czy strachu u dzieci / zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © EastNews
Aleksandra Lewandowska

Sytuacje podczas ferii zimowych coraz częściej stają się pokazem skrajnej nieodpowiedzialności. Internet zalewają nagrania, na których widać turystów w zbyt lekkim ubiorze, takim jak krótkie spodenki i bluzy czy dzieci w adidasach na mrozie, ale także rodziny z dziećmi brnące w śnieżycach i maluchy wypychane na stoki.

Górskie kurorty w Polsce są obecnie zatłoczone, a nawet przy minus kilkunastu stopniach ludzie stoją godzinami w kolejce do wyciągu. Jak relacjonują nasze rozmówczynie, dzieci mają przemoczone rękawiczki, a w tle słychać płacz, krzyki i nerwowe polecenia rodziców: "dawaj, jeszcze jeden zjazd", "nie wygłupiaj się, zjeżdżaj", "czemu znów płaczesz, przestań!".

Ferie w górach. Rozmawialiśmy z turystami w Wiśle. "Jest bardzo drogo"

"Na każdym szlaku krzyki i piski dzieci"

Agnieszka Manulewska pojechała w tym roku z rodziną w Bieszczady. Jak mówi w rozmowie z Wirtualną Polską nie spodziewała się tego, co zobaczy na szlaku.

- Była śnieżyca, widoczność praktycznie zerowa. Na parkingu minęłam rodzinę z dwójką dzieci, może pięcio- i siedmiolatkiem. Jedno z nich miało na nogach adidaski, drugie też jakieś podobne buty sportowe. Zamiast ciepłego ubrania zwykłe jeansy, cienka czapka, szalik. Myślałam, że idą tylko do samochodu, ale nie. Wspólnie ruszyli na szlak - opowiada.

Agnieszka próbowała zwrócić im uwagę. - My akurat wracaliśmy. Powiedziałam, że wyżej jest ślisko i zimno, że pogoda się załamuje. Ojciec tylko się roześmiał i rzucił: "Damy radę, to nie Himalaje". Dziecko już wtedy płakało i mówiło, że ma mokre stopy - dodaje.

Choć to właśnie ta rodzina zapadła jej najbardziej w pamięć, w ciągu kilku dni ferii razem z mężem i córkami minęła znacznie więcej osób, które nie tylko były nieodpowiednio ubrane, ale także zmuszały dzieci do dalekich wędrówek w góry.

- Na każdym szlaku słuchać było krzyki i piski dzieci. Jako mama nie mogłam tego znieść. W życiu nie zabrałabym tak małych dzieciaków w góry przy takiej pogodzie. To nie jest jeszcze wiek na takie wyprawy. Dzieci się boją, męczą się - podsumowuje.

"Będą sobie wspominać, jak robili dziecku krzywdę?"

Sandra Sobolewska tydzień temu wróciła z okolic Zakopanego. Nie jeździ na nartach, ale z balkonu apartamentu miała widok na stok. - To było jak niekończący się spektakl - mówi. - Od rana dzieci ciągnięte za ręce, wrzaski, płacz. Rodzice w pełnym rynsztunku, a obok maluchy ledwo stojące na nartach - opowiada.

- Jedna dziewczynka, może cztery lata, siedziała na śniegu i krzyczała, że boli ją noga. Instruktor mówił, żeby ją zabrać, bo jest zmęczona. Matka zaczęła się na niego wydzierać, że "przesadza" i że "dziecko musi się przyzwyczaić". W końcu wzięli ją na ręce i zabrali - ujawnia Sandra.

W rozmowie z Wirtualną Polską dodaje, że takie sytuacje ciężko się ogląda. - Nie mam dzieci, ale było mi po prostu szkoda tego dzieciaka. I nie tylko tego. Mam wrażenie, że to wszystko jest po to, żeby rodzice to byli zadowoleni. Myślą, że jak wpakują pieniądze w narty i instruktora, to maluch będzie z głowy. Co więcej, nagrywają je płaczące, szczerze nie wiem po co. Będą sobie wspominać, jak robili dziecku krzywdę? - mówi.

"Szli z wózkiem. W śniegu po kolana"

Justyna, mama dwójki dzieci, spędzała zeszłoroczne ferie w Karkonoszach. Choć mają z mężem doświadczenie górskie, każdą wyjście w góry planowali bardzo ostrożnie. - Prognozy były fatalne. Wiatr, śnieg, lawinowe zagrożenie. My zostaliśmy w pensjonacie. Ale widziałam ludzi, którzy uznali, że skoro przyjechali, to muszą iść - opowiada.

Raz spotkali młode małżeństwo z małym dzieckiem.

- Szli z wózkiem. W śniegu po kolana. Dziecko zawinięte w kocyk, twarz czerwona od mrozu. Gdy ludzie zwracali im uwagę, matka mówiła, że "chcą tylko kawałek, dla zdjęcia". Dla mnie to było przerażające - dodaje.

Justyna twierdzi, że problemem jest nie tylko brak wyobraźni, ale też presja.

- Instagram, Facebook. Każdy chce mieć fotkę z ferii, dowód, że "korzystał". Nieważne, jakim kosztem - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

"Zasnął na krzesełku, był tak wyczerpany"

Agata, pracownica jednego z wyciągów narciarskich w Zakopanem, potwierdza słowa naszych rozmówczyń. - Płaczące dzieci na stoku to absolutna codzienność w ferie - przyznaje. - Rodzice często ignorują sygnały zmęczenia czy strachu. Dla nich ważne jest, że zapłacili za karnet i hotel - zauważa.

Jak mówi, zdarzają się sytuacje skrajne.

- Miałam przypadek dziecka z odmrożonymi palcami, bo rękawiczki przemokły, a rodzice kazali jeździć dalej. Inny chłopiec zasnął na krzesełku wyciągu, był tak wyczerpany. To nie są pojedyncze przypadki - podkreśla.

Pracownicy wyciągów mogą reagować, ale mają ograniczone możliwości. - Możemy zwrócić uwagę, wezwać ratowników. Ale jeśli rodzic mówi, że "wie lepiej", to niewiele zrobimy. A potem pretensje są do nas - podsumowuje.

"Dla dziecka to często realny strach, poczucie zagrożenia"

Psycholożka dziecięca Natalia Kamińska nie ma wątpliwości, że sytuacje, które mogą wydawać się na pierwszy rzut oka "niewinne", mogą zostawić w dzieciach ślad na dłużej.

- Dla dorosłego to "tylko płacz" albo "chwila słabości". Dla dziecka to często realny strach, poczucie zagrożenia i kompletne niezrozumienie, dlaczego najbliżsi ignorują jego sygnały. Jeśli dziecko mówi, że jest mu zimno, że się boi albo że boli je noga, a rodzic odpowiada presją lub złością, to uczy się jednego: moje granice się nie liczą - tłumaczy.

Podkreśla, że ferie "na siłę" mogą skutkować nie tylko niechęcią do sportu czy gór w przyszłości. - U części dzieci obserwujemy później lęk przed nowymi aktywnościami, wycofanie, a nawet objawy somatyczne. Paradoksalnie rodzice, którzy chcą "zahartować" dzieci, często osiągają efekt odwrotny - mówi Natalia Kamińska.

Jej zdaniem, problemem jest też porównywanie się z innymi. - Media społecznościowe tworzą iluzję idealnych ferii: uśmiechnięte dzieci, śnieg, narty, słońce. Nikt nie wrzuca zdjęć płaczu, odmrożeń czy ataków paniki. Rodzice próbują dopasować swoje dzieci do tej wizji, zamiast dopasować ferie do dzieci - dodaje w rozmowie z Wirtualną Polską.

Aleksandra Lewandowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Ustaw w ogrodzie. Zjedzą wszystkie kleszcze
Ustaw w ogrodzie. Zjedzą wszystkie kleszcze
Nie dodawaj do żurku. Zdaniem Gessler to powszechny błąd
Nie dodawaj do żurku. Zdaniem Gessler to powszechny błąd
Dziennikarz TVN pokazał kulisy. Był na wystąpieniu Nawrockiej
Dziennikarz TVN pokazał kulisy. Był na wystąpieniu Nawrockiej
Zapytali ją o jej wagę. "To inni mieli z tym problem"
Zapytali ją o jej wagę. "To inni mieli z tym problem"
Horoskop dzienny na jutro - czwartek 26 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - czwartek 26 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Tak wyglądała w Białym Domu. Postawiła na modny total look
Tak wyglądała w Białym Domu. Postawiła na modny total look
Miała raka odbytu. "Walczą głównie ze sobą i wstydem"
Miała raka odbytu. "Walczą głównie ze sobą i wstydem"
Sprowadzono ją jako ciekawostkę. Szybko wymknęła się spod kontroli
Sprowadzono ją jako ciekawostkę. Szybko wymknęła się spod kontroli
W PRL-u to był rarytas. Dziś znów wraca do łask
W PRL-u to był rarytas. Dziś znów wraca do łask
Nagle zakryła twarz rękami. Zwierzę skoczyło na Tadlę
Nagle zakryła twarz rękami. Zwierzę skoczyło na Tadlę
Gdzie wyrzucić papierek po maśle? Odruchowo popełniamy błąd
Gdzie wyrzucić papierek po maśle? Odruchowo popełniamy błąd
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟