Padła ofiarą "slow fade". "Jego zniknięcie bardzo mnie zabolało"

- Jest mi zwyczajnie przykro. Ten wspólny czas naprawdę nic dla niego nie znaczył? Nie zasługiwałam choćby na krótką wiadomość? - mówi Wirtualnej Polsce Zofia, która doświadczyła zjawiska "slow fade". - Obecnie to randkowa plaga - dodaje Klaudia.

"Slow fade" to koszmar randkowania"Slow fade" to jest gorszy niż "ghosting"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Zuzanna Sierzputowska

Na początku wszystko układa się według idealnego scenariusza. Poznajesz osobę, z którą praktycznie od razu znajdujesz wspólny język. Długie rozmowy, wspólne wyjścia, poznawanie siebie nawzajem. Aż do momentu, gdy nagle zauważasz u tej osoby delikatne zmiany w zachowaniu. Coraz częściej słyszysz wymówki, kiedy macie się spotkać, rozmowy nie są już pełne ciepła i zaangażowania.

Tak wygląda zjawisko "slow fade" (z ang. powolne znikanie), polegające na stopniowym wycofywaniu się z relacji. Jest jak "ghosting", ale rozciągnięty w czasie, bardziej nieuchwytny, a do tego każda kolejna wiadomość czy gest daje nadzieję, że wszystko wróci do normy. Przez to jest o wiele bardziej bolesny.

- Długo zastanawiałam się, co źle zrobiłam. W którym momencie popełniłam błąd? Najgorsze jednak było to, że tak naprawdę nie było żadnego zakończenia tej relacji - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Zofia.

Kobiety, które wybierają toksycznych mężczyzn. Psycholog tłumaczy zachowanie Doroty

Ochłodzenie relacji

Zofia* ma 29 lat. Dwa lata temu rozstała się z wieloletnim partnerem. Na początku tego roku poczuła, że jest już gotowa poznać kogoś nowego. Założyła konto na jednym z popularnych portali randkowych. Tam właśnie poznała Adama*, z którym szybko nawiązała świetny kontakt. Okazało się, że z nowo poznanym mężczyzną ma wiele wspólnych zainteresowań, podobne poglądy na świat. Codziennie, przez długie godziny, wymieniali się wiadomościami.

- Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, poczułam, że to osoba, która, tak jak ja, szuka kogoś na stałe. Mogliśmy rozmawiać w nieskończoność. Zaiskrzyło. Czułam, że jest między nami chemia. Potem szybko spotkaliśmy się po raz drugi, trzeci, czwarty… Szybko minęły trzy miesiące. Zaczęłam się czuć pewnie, choć nie określiliśmy jeszcze dokładnie, kim dla siebie jesteśmy. I właśnie wtedy, gdy zaczęłam myśleć o nas jak o parze, coś zaczęło się psuć - wspomina.

Najpierw wiadomości od Adama stały się dużo krótsze. Odpowiadał, ale nie zadawał sam z siebie żadnych pytań. Kiedy 29-latka zaproponowała spotkanie - wykręcał się dużą ilością pracy, zmęczeniem. Jego wiadomości stawały się też coraz bardziej chłodne. Zofia zaczęła myśleć, że się o coś obraził. A może rzeczywiście ma teraz gorszy czas? Postanowiła dać mu przestrzeń. Jednak od tamtego momentu Adam sam nie wyszedł z żadną inicjatywą. Przestał w ogóle dzwonić i pisać.

- Nie powiedzieliśmy sobie, że jesteśmy parą, ale spędziliśmy przez te trzy miesiące razem dużo czasu, codziennie rozmawialiśmy, zaangażowałam się w tę relację emocjonalnie. Takie ostudzenie relacji i jego zniknięcie bardzo mnie zabolało. Naprawdę wolałabym jedną szczerą rozmowę niż takie gierki - przyznaje.

Kiedy przerwa w kontakcie trwała już dwa tygodnie, Zofia doszła do wniosku, że doświadczyła czegoś w rodzaju ghostingu. Ze względu na wcześniejszy chłód ze strony mężczyzny, postanowiła się więcej do niego nie odzywać. - Minęło już kilka miesięcy, przepracowałam to, co się wydarzyło. Ale nadal jest mi zwyczajnie przykro. Ten wspólny czas naprawdę nic dla niego nie znaczył? Nie zasługiwałam choćby na krótką wiadomość? - pyta samą siebie.

"Slow fade" częstszy niż się wydaje

Klaudia jest singielką od trzech lat. Jak przyznaje, obecnie ma przerwę w randkowaniu. - Dlaczego? Mam dość tego, jak zachowują się ludzie. Mam wrażenie, że ciągle trafiam na osoby, które nie chcą żadnych zobowiązań, ale boją się o tym powiedzieć wprost. A ja już chcę czegoś stałego - wyjaśnia.

Kobieta przyznaje, że z takim powolnym wycofywaniem się z relacji miała do czynienia kilkukrotnie. Temat ten jest też często poruszany przez jej koleżanki. - Każda znajoma mi singielka przeszła przez coś takiego przynajmniej raz. Obecnie to jakaś randkowa plaga - stwierdza.

- Niedawno poznałam chłopaka. Dużo pisaliśmy, spotkaliśmy się kilka razy. Potem jego komunikacja ograniczyła się do wysyłania mi zdjęć, ewentualnie linków do piosenek. Jak przestałam mu odpisywać, pytać o jego dzień, kontakt się urwał. Od czasu do czasu wysyła mi polubienia do moich relacji w mediach społecznościowych. Nie reaguję na te zaczepki, bo to nie pierwszy raz, kiedy mierzę się z czymś takim - opowiada.

Dodaje też, że zna przypadki, kiedy to kobiety pomału wycofywały się z relacji, których "nie czują". - Boją się powiedzieć komuś wprost, że to nie to. Moim zdaniem to zwyczajnie niefajne. Zwłaszcza gdy poświęcaliśmy tej osobie dużo czasu i zainwestowaliśmy swoje emocje - kwituje.

Bolesny sposób na rozstanie

Jak zdać sobie sprawę, że padliśmy ofiarą "slow fade"? Psycholożka Barbara Piwek radzi, by przyjrzeć się, czy nasz związek "stoi w miejscu", a świadoma dbałość o relację ustępuje miejsca praktycznym ustaleniom i opieraniu się na sferach życia poza związkiem.

- Kilka kluczowych sygnałów to np.: odkładanie wspólnych decyzji i planów na czas bliżej nieokreślony, otrzymywanie sprzecznych komunikatów, a także odczuwanie pogłębiającego się spadku w aspekcie intymności - wyjaśnia ekspertka.

Jeśli uważamy, że druga strona może "po cichu" wycofywać się z relacji, Barbara Piwek radzi, by pozwolić sobie na spokojne zebranie obserwacji i przeprowadzenie rozmowy. Zaznaczmy, że chcemy podzielić się tym, co nas niepokoi, i zrozumieć, co się dzieje. Tak, by wspólnie podjąć ewentualne działania lub decyzje. Jeśli druga strona podważa nasze interpretacje, należy wspólnie przeanalizować argumentację obu stron i zastanowić się, jak się z tym czujemy. - Pamiętajmy, że mamy pełne prawo do skorzystania ze wsparcia specjalistów, jeśli uznamy, że tego potrzebujemy - dodaje specjalistka.

Psycholożka zwraca uwagę na to, że "slow fade" łączy się nieodzownie z unikaniem. - Osobom, które go stosują, wydaje się, że to komfortowy sposób "wygaszania" relacji, ograniczający ryzyko mierzenia się z emocjami i odpowiedzialnością. Czasami pozostawia również wrażenie "otwartej furtki", w końcu nie nazwaliśmy tego definitywnie zerwaniem, prawda? - tłumaczy ekspertka.

Jak dodaje, osoby, które charakteryzują się unikowym stylem przywiązania, mogą częściej sięgać po tego typu strategię. - Taka forma "cichego odejścia" często przedłuża napięcie i dezorientację partnera. Choć ma być łagodniejsza, najczęściej powoduje więcej bólu niż szczera rozmowa - podsumowuje Barbara Piwek.

"Samoocena może ulec zachwianiu"

Wyobraźmy sobie sytuację, w której spotykamy się z osobą, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jest to relacja z potencjałem. Albo jest to kilkuletni związek, w którym mamy wspólnego kota i planujemy razem wyjazdy na wakacje i święta. Aż nagle zauważamy, że coś jest nie tak.

- Na początku trudno nam to nazwać, możemy wręcz kwestionować swoje obserwacje, może "czepiamy się" lub "doszukujemy się dziury w całym". Jednak coraz wyraźniej zauważamy, że osoba rzadko inicjuje kontakt, odpowiada zdawkowo, nie znajduje dla nas czasu, a mimo to wciąż zapewnia nas, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zdarza się, że w trakcie "slow fade" dochodzi do stosowania mechanizmu zwanego "gaslightingiem", kiedy to osoba kwestionuje nasze odczucia i zdarzenia, wzbudzając w nas silne zwątpienie w samych siebie - mówi Barbara Piwek.

Psycholożka zauważa, że ofiara "slow fade" zostaje sama z masą pytań, na które nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi. - Oczywiście zazwyczaj odpowiedzialności szukamy u siebie i zagłębiamy się w narastający niepokój i wątpliwości - dodaje.

- W tego typu sytuacjach nasza samoocena może ulec znaczącemu zachwianiu, a czasami wręcz trwałemu obniżeniu. W konsekwencji możemy rozwinąć również lęk wobec innych i tworzenia relacji, ponieważ doświadczyliśmy nie tylko zawodu, ale przede wszystkim niezrozumiałej, niejasnej formy odrzucenia i opuszczenia, która jest jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń w kontekście naszych więzi. Chociaż "slow fade" jako zjawisko przykuwa coraz częściej uwagę psychologów, to wciąż brakuje nam badań w tym temacie - wspomina Barbara Piwek.

* Imiona zmienione na prośbę rozmówczyni

Zuzanna Sierzputowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
Twierdził, że miał sześć żon. Prawdę wyjawiła dopiero córka
Twierdził, że miał sześć żon. Prawdę wyjawiła dopiero córka
"21:30" - najlepsza metoda na zaśnięcie. "Odpłyniesz" od razu
"21:30" - najlepsza metoda na zaśnięcie. "Odpłyniesz" od razu
Kupił buty bezdomnemu. Nie spodziewał się, co za to dostanie
Kupił buty bezdomnemu. Nie spodziewał się, co za to dostanie
Po hiszpańsku imię oznacza "kunę". Nosi je ponad 200 tys. Polek
Po hiszpańsku imię oznacza "kunę". Nosi je ponad 200 tys. Polek
Nosowska spytała go o żonę. Oto co jej powiedział
Nosowska spytała go o żonę. Oto co jej powiedział
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯