Millenialsi chodzą do astrologów i tarocistek, chociaż twierdzą, że we wróżby nie wierzą
Gwiazdki, symbolika kabalistyczna i mistyczny fiolet na wybiegach to nie jedyne symptomy mody na szeroko pojętą magię, która przybiera na sile od kilku sezonów. Millenialsi do wróżek i horoskopów podchodzą z przymrużeniem oka. Może właśnie przez ten programowy sceptycyzm nie wstydzą się swojej nowej fascynacji. Astrologia nie była tak popularna od lat 60., jednak nawet hipisi nie mieli do niej takiego podejścia, jak dzisiejsi 30-latkowie
Helena Łygas