Życie intymne Polaków się zmienia. "Mają dość zadaniowego seksu"
- Ludzie chcą rozmawiać, ale często po prostu nie wiedzą, jakich słów użyć, żeby nie zranić partnera, żeby nie zostać źle odebranym. Powoli uczą się, że rozmowa o seksie nie psuje atmosfery, ale ją buduje, pozwala na autentyczne spotkanie - mówi Wirtualnej Polsce psychoseksuolog Barbara Wesołowska-Budka.
"Polacy zaczynają traktować produkty intymne jak część codziennego dbania o siebie i relacje z partnerem" - takimi wnioskami podzieliło się "All 4 Comms". Z raportu wynika, że choć klasyczne zabawki erotyczne wciąż są najchętniej wybieraną przez Polaków kategorią (48,44 proc. kupowanych produktów), coraz częściej sięgamy po ofertę "merchandise", czyli produkty lifestylowe i okołointymne, takie jak gry dla par, akcesoria, wpisujące się w ideę bliskości i zabawy, które nie zawsze mają charakter erotyczny. Stanowią one już ponad 28 proc. wszystkich zakupów.
Co te dane mówią o Polakach? - Ludzie mają dość zadaniowego seksu. Chcą, żeby intymność była znów spotkaniem, odpoczynkiem, wspólnym czasem. Chcą dbać o relację, ale też o siebie samych. To pokazuje, że dojrzewamy - mówi Wirtualnej Polsce seksuolog Barbara Wesołowska-Budka.
Światowy Dzień Gry Wstępnej. Czy Polacy w nią umieją?
Zuzanna Sierzputowska, Wirtualna Polska: Z czego wynika obserwowany w Polsce wzrost otwartości na rozmowy o seksualności i przyjemności?
Barbara Wesołowska-Budka, psychoseksuolog, psychoterapeuta CBT: Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, dorosło pokolenie, które wychowało się z internetem i z szerokim dostępem do wiedzy. Oni widzą, że na świecie o tych sprawach rozmawia się inaczej, swobodniej. Mają dostęp do przeróżnych źródeł, co poszerza horyzonty i bardzo oswaja temat.
Po drugie, jako społeczeństwo zaczynamy wreszcie dostrzegać, że dbanie o siebie jest po prostu potrzebne. Zdrowie psychiczne, relaks, odprężenie, satysfakcja z życia – to wszystko jest nam niezbędne, by dobrze funkcjonować. A seksualność jest ogromną częścią tego dobrostanu. Przestajemy myśleć o seksie tylko w kategoriach obowiązku czy prokreacji, a zaczynamy dostrzegać, że to też ma być dla nas źródło radości, bliskości, odprężenia.
No i edukacja. Im więcej mówi się o tym w sposób normalny, spokojny, oparty na wiedzy – czy to w mediach, czy przez różne marki – tym mniej miejsca zostaje na te wszystkie szkodliwe mity i tabu. Ludzie po prostu przestają się tak bardzo wstydzić, że są ludźmi i mają swoje potrzeby.
Czy popularność akcesoriów lifestylowych zamiast klasycznych zabawek erotycznych oznacza zmianę potrzeb Polaków w sypialni?
Zdecydowanie. Spadek udziału klasycznych zabawek z ponad dwóch trzecich do niespełna połowy i ten niesamowity, wręcz wystrzałowy wzrost popularności "merchandise". Przecież jeszcze niedawno ta kategoria była ledwo zauważalna.
Co to nam mówi? Mówi nam, że ludzie szukają czegoś więcej niż tylko stymulacji. Te produkty, określane jako lifestylowe, jak gry dla par czy akcesoria do relaksu, pokazują, że szukamy całego doświadczenia. Chcemy znowu pobyć razem, pośmiać się, poczuć bliskość, zanim w ogóle dojdzie do czegoś więcej. To przejście od czystej fizyczności w stronę budowania nastroju, dbania o relację, o odprężenie i zabawę we dwoje.
Jakie nowe doświadczenia seksualne Polacy najczęściej chcą dziś eksplorować? Czy mamy swoje ulubione zabawki erotyczne?
"Ulubione" to bardzo lokalna sprawa! Wygląda na to, że na Śląsku czy w Wielkopolsce ludzie trzymają się klasyki, sprawdzonych, popularnych zabawek, zestawów dla par. Z kolei Mazowsze lubi produkty premium, może trochę bardziej wyszukane, niecodzienne. A Małopolska... wygląda na to, że tam jest największa gotowość na próbowanie, na różnorodność, tam mieszkańcy najodważniej podchodzą do tematu.
Czy rzeczywiście obserwuje pani, że pacjenci częściej pytają o gadżety, gry intymne czy nowe formy bliskości?
Tak, ale rzadko rozmowa zaczyna się od: "Proszę mi polecić gadżet". Częściej słyszę: "Coś między nami zgasło", "Wpadliśmy w rutynę", "Jak znowu poczuć tę bliskość?". Wtedy takie rzeczy, jak gry intymne czy nowe formy dbania o bliskość, stają się dobrym pretekstem, żeby w ogóle zacząć rozmawiać o swoich potrzebach i fantazjach. Dają pewien gotowy scenariusz, który bardziej ich ośmiela.
Większe zainteresowanie gadżetami to wynik realnej ciekawości, czy raczej anonimowości zakupów online?
Myślę, że jedno napędza drugie. Ciekawość była w ludziach zawsze, ale była mocno hamowana przez obawę przed oceną. "Co sobie pomyśli pani w sklepie?". Internet, czyli anonimowość i dyskrecja, zdjął ten hamulec. Ludzie wreszcie mogą swobodnie sprawdzać, co ich interesuje, bez poczucia, że ktoś ich ocenia.
Proszę zobaczyć, co autorzy analizy piszą o mniejszych miejscowościach i wsiach – tam dyskretne zakupy online mają ogromne znaczenie, generują nawet do 65 proc. zamówień w niektórych kategoriach! To pokazuje, że potrzeby są wszędzie takie same, ale dopiero bezpieczny kanał pozwolił je ujawnić. Ten niedzielny wieczór, godziny między 20:00 a 23:00 – to też jest czas spokoju, prywatności, kiedy można na spokojnie pomyśleć o sobie lub relacji.
Widzi pani zmianę w komunikacji o potrzebach seksualnych wśród polskich par?
Zmiana jest widoczna, chociaż jest to proces. Ludzie chcą rozmawiać, ale często po prostu nie wiedzą, jakich słów użyć, żeby nie zranić partnera, żeby nie zostać źle odebranym. Sam fakt, że kupują te gry dla par, o których mówiłyśmy, jest tego dowodem – szukają sposobu na rozpoczęcie tej rozmowy.
Coraz więcej osób ma świadomość, że partner nie czyta w ich myślach. Rośnie gotowość do wzięcia odpowiedzialności za własną satysfakcję. Tekst wspomina o "normalizowaniu otwartego dialogu o seksualności" i o tym, że Polacy "pewniej czują się w rozmowach o intymności". Ludzie powoli uczą się, że rozmowa o seksie nie psuje atmosfery, ale ją buduje, pozwala na autentyczne spotkanie.
Jakie bariery kulturowe lub psychologiczne nadal najczęściej powstrzymują Polaków przed eksperymentowaniem w łóżku?
Najpotężniejszą barierą jest i nadal pozostaje wstyd. Taki głęboko zakorzeniony, często nieuświadomiony wstyd dotyczący własnego ciała, własnych fantazji i samego aktu przyjemności. Przez lata byliśmy uczeni, że seks to temat tabu, coś, o czym się nie mówi, coś, co ma być "w normie" – cokolwiek to znaczy. Z tego wstydu wyrasta druga bariera: lęk przed odrzuceniem lub wyśmianiem przez partnera. "Co on/ona sobie o mnie pomyśli, jeśli to zaproponuję?", "Czy uzna mnie za kogoś dziwnego?". Wolimy milczeć i trwać w rutynie, niż zaryzykować potencjalną negatywną ocenę.
Trzecia bariera to mit spontaniczności. Wiele par wierzy, że seks powinien się po prostu "wydarzyć", bez planowania, bez rozmów. Tymczasem w długotrwałych związkach to właśnie świadome pielęgnowanie intymności, planowanie randek czy rozmowy o potrzebach podtrzymują ogień.
Czy obecne trendy pokazują bardziej emocjonalne, a nie tylko fizyczne podejście do seksu?
Zdecydowanie tak. Ten ogromny skok zainteresowania produktami lifestylowymi – grami dla par, akcesoriami do relaksu, produktami, które wprost odwołują się do "bliskości i zabawy" – to jest właśnie wołanie o emocje. Ludzie mają dość "zadaniowego" seksu. Chcą, żeby intymność była znów spotkaniem, odpoczynkiem, wspólnym czasem. Chcą dbać o relację, ale też o siebie samych. To pokazuje, że dojrzewamy. Zaczynamy dostrzegać, że najlepszy seks zaczyna się na długo przed sypialnią – od rozmowy, od śmiechu, od poczucia bezpieczeństwa. Te "nieerotyczne" z pozoru produkty są narzędziami do budowania właśnie tej emocjonalnej bazy.
Jedna rzecz, którą każda para powinna zrobić dla swojego życia seksualnego?
Pielęgnujcie ciekawość. Ale nie ciekawość nowych pozycji czy gadżetów. Pielęgnujcie autentyczną, życzliwą ciekawość drugiego człowieka i siebie samego. Zapytajcie partnera wieczorem: "Co było dzisiaj dla ciebie najmilsze?". A potem: "Co miłego moglibyśmy zrobić dla siebie teraz?".
Zacznijcie od rozmów o przyjemności w najszerszym sensie – o dobrym jedzeniu, o ulubionej muzyce, o wspólnym odpoczynku. Gdy nauczymy się bezpiecznie rozmawiać o małych przyjemnościach, otworzymy sobie drzwi do rozmów o tych większych, bardziej intymnych. Zamiast wielkich oczekiwań, postawcie na codzienne, drobne gesty zainteresowania. To one budują prawdziwą bliskość, z której wyrasta cała reszta
Rozmawiała Zuzanna Sierzputowska, Wirtualna Polska
Barbara Wesołowska-Budka. Psychoseksuolog, Psychoterapeuta CBT, Superwizor Dydaktyk CBT pracująca w www.psychoklinika.pl, prowadząca instagram psychoterapia_i_zycie.