Mam sprzątaczkę (ale jej nie płacę) – jak traktuje się Polki w Niemczech?

Aneta Wawrzyńczak / 29.05.2012
wp.pl>
 AAA
Mam sprzątaczkę (ale jej nie płacę) – jak traktuje się Polki w Niemczech?
Sprzątaczki są bezwstydne, prymitywne, leniwe. Oczywiście kradną, sabotują dobrych ludzi, którzy ich zatrudniają, a gdy tylko ci wyjdą do pracy, rozkładają się na ich sofach i ćmią papierochy przed telewizorem… To tylko fragment listy „cech gatunkowych” pomocy domowych, jaki podaje w swojej książce Justyna Polańska. Aż w końcu wyznaje: „ja jestem sprzątaczką”.
Zacznijmy od początku. Są wakacje, rok 1998. Justyna zdała maturę ładnych kilkanaście miesięcy temu, ale wciąż nie wie, co ze sobą zrobić: studia? studium wizażu? kosmetologia? a może od razu znaleźć jakąkolwiek pracę? Właśnie wróciła z wypadu do Gdańska i jednego jest pewna: w Polsce jej duszno, tęskni do obcych krajów, kultur, mowy. - Nie widziałam dla siebie żadnych perspektyw. Stwierdziłam więc, że najlepiej będzie, jeśli pojadę za granicę, nauczę się języka - powie wiele lat później.
Wtedy jednak zrządzeniem losu trafia na ogłoszenie, dzwoni, wysyła aplikację, wreszcie - dostaje pracę i na początku października wyjeżdża. W walizce ma wszystkie zimowe rzeczy, jakie tylko się do niej zmieściły i list miłosny od chłopaka. Zaczyna nowe życie.

Jest rok 2012. Justyna pracuje jako sprzątaczka. Wciąż. Czternaście lat wcześniej przyjechała do Offenbachu koło Frankfurtu jako au pair za czterysta marek miesięcznie, plus wikt, opierunek i kurs językowy. - Niemcy to była wtedy dla mnie Ameryka: wszystko takie ładne, uporządkowane, zadbane ogródki i ludzie też - wspomina. Wiedziała, że łatwo nie będzie, bo niemieckiego uczyła się co prawda w szkole, ale po latach pamiętała tylko absolutne minimum: „dzień dobry”, „tak”, „nie”, „dziękuję”. W głowie zostało jej jeszcze jedno słowo, jakby wieszczące jej przeznaczenie. - Z lekcji niemieckiego w pamięci utkwiło mi „fenster”, to znaczy „okno”. Jakbym wiedziała, że kiedyś będę je myć - śmieje się.

Gargamel z nawiedzonego zamku

W Offenbach dostała pokój z łazienką i małą kuchnią na poddaszu w „nawiedzonym zamku”, jak określiła dom swojego pracodawcy, który zajmował się handlem antykami. Jego samego nazywała Gargamelem.

- Gdybym teraz miała to robić, nie zdecydowałabym się - mówi o swojej pierwszej pracy. Miała opiekować się córką stewardessy i Gargamela, „małą księżniczką”, Alexandrą, odprowadzać ją do i ze szkoły, a poza tym dbać o dom - prać, prasować, odkurzać - i gotować obiady. W praktyce tylko ze sprzątaniem nie było problemów.

- Alexandra była rozwydrzona, wyzywała mnie na środku ulicy, a ja wtedy nawet nie wiedziałam, co ona do mnie krzyczy i dlaczego ludzie na przystanku tak się na nas patrzą! Dopiero po kilku miesiącach zrozumiałam, co znaczy to słowo. „Arschloch” w tłumaczeniu na polski to tyle co „dupek”, ale w niemieckim jest bardziej wulgarne, bardziej obraźliwe - wyjaśnia Justyna. W swojej książce przyznaje, że wtedy chciała siedmiolatkę „wyrzucić do zsypu”, dziś jest jej żal. - Jej rodzice byli rozwiedzieni, on mówił jej, że mama jest głupia, ona - że tata jest głupi. Co mogło wyrosnąć z tego dziecka? - mówi.

Polub WP Kobieta na Facebooku

1 2 3 4 5 z 5 następna
oceń
tak 62 79.49%
nie 16 20.51%

Galerie


Opinie (167)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~eni 2013-06-09 (21:08) 2 lata 1 miesiąc 21 dni 3 godziny i 53 minuty temu

So ist es... Traurig

odpowiedz

2
0
~zani 2013-06-09 (21:00) 2 lata 1 miesiąc 21 dni 4 godziny i 1 minutę temu

Robie to samo i znam to bardzo dobrze....

odpowiedz

6
4
~Magda 2012-05-30 (07:04) 3 lata 2 miesiące 17 godzin i 57 minut temu

Ja jestem w Niemczech od 2 lat ( poludnie niemiec ) i tez zaczynalam jako sprzataczka. Nie umialam niemieckiego ani troche. Teraz po tych dwoch latach pracuje w duzej fabryce produkujacej ciezarowki i mowie plynnie po niemiecki. Mysle ze tylko niezaradnosc i brak znajonosci niemieckiego zmuszaja do sprzatania... zarabiam na prawde dobrze i jestem tu szczesliwa.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

3
0
~izabela766 2012-06-10 (16:54) 3 lata 1 miesiąc 20 dni 8 godzin i 7 minut temu

Ja mieszkam i sprzatam w Niemczech ponad 10 lat i mialam okazje przeczytac te ksiazke .Dla mnie to stek bzdur .ona chyba zebrala od wszystkich sprzataczek historie ,ktore po czesci mozna uznac za prawdziwe aby sie sprzedaly dalej trzeba bylo urozmaicic.hehe

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

1
2
~koko 2012-06-10 (12:08) 3 lata 1 miesiąc 20 dni 12 godzin i 53 minuty temu

Jeśli tak pracuje jak pisze to nic dziwnego, że jej wymyślali i nie płacili.

odpowiedz

2
6
~drops 2012-06-10 (12:06) 3 lata 1 miesiąc 20 dni 12 godzin i 55 minut temu

Panno Justyno... usiłuje panna sprzedać stek bzdur i pewnie znajdą się tacy co te rewelacje kupią i dadzą zarobić. To jedyny optymistyczny akcent

odpowiedz

0
1
~Trebit 2012-06-09 (20:09) 3 lata 1 miesiąc 21 dni 4 godziny i 52 minuty temu

Kochani ! jeśli pracujecie za granicą , upominajcie się o to co słusznie Wam się należy. Obojętnie w jakim kraju pracujecie to zechcą Was wykorzystać, musicie wiedzieć co należy do waszych obowiązków, jeśli wykonujecie coś po nad to , lub dłuższy czas pracy - za notować i żądać zapłaty. Ci co dbają o swoje dobro są szanowani.

odpowiedz

6
56
~Mariius 2012-05-29 (19:25) 3 lata 2 miesiące 1 dzień 5 godzin i 36 minut temu

A ja mialem kilka pomocy domowych z Polski i jestem zadowolony. Dziewczyny zaradne, urodziwe i do tego naprawde kazda potrafi zadowolic swojego pana. Dla niewtajemniczonych polecam przed przystapieniem sprzataczki do pracy,badania u ginekologa i tabletki antykoncepcyjne.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

10
64
~Jacek 2012-05-29 (19:35) 3 lata 2 miesiące 1 dzień 5 godzin i 26 minut temu

Nie znam Polki co nie dawala niemcom albo arabom. Takie jest zycie w niemczech.

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

2
0
~Ellen 2012-06-01 (18:09) 3 lata 1 miesiąc 29 dni 6 godzin i 52 minuty temu

tak to już jest jedna siedzi za biurkiem a inna musi to burko posprzątać a w tym przypadku biurko musi być koniecznie niemiecki, żenujące

odpowiedz