ycipk-3f0sj5

Jak 25-latka szuka męża. Amulet miłości, czyli korzeń róży przy szyi i zdjęcie Buddy

Żeby znaleźć miłość, nosi portret Chrystusa w portfelu i korzeń róży na szyi. Z facetami na spotkaniach towarzyskich jednak nie rozmawia, bo niby o czym? – Znajdę miłość, czuję to w kościach. Ktoś na mój widok padnie jak rażony piorunem już niedługo – wyrokuje 25-latka, z którą rozmawiałam na imprezie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Różne są sposoby na miłosne zaklęcia. Niektóre wspomaga ponoć korzeń róży
Różne są sposoby na miłosne zaklęcia. Niektóre wspomaga ponoć korzeń róży (123RF)
ycipk-3f0sj5

- Więc tak: musisz sobie kupić albo wykopać korzeń róży i go sproszkować. A potem nosisz w woreczku zawiązanym na szyi. Miłość przyjdzie szybciej niż myślisz – mówi mi dziewczyna, poznana pięć minut wcześniej na balkonie mieszkania, w którym właśnie odbywa się prywatka na 15 osób.
- Bo róża to symbol miłości? Ale kto ci to powiedział? I znalazłaś tę miłość?
- No, jeszcze nie. Ale znajdę. Czuję to w kościach, ktoś padnie na mój widok jak rażony piorunem – odpowiada z przekonaniem.

Okazuje się, że jest sama od 2,5 roku, choć rozpaczliwie stara się kogoś znaleźć. I na początku trochę się dziwię – ładna, nieco krępa brunetka z zaraźliwym śmiechem. Sympatyczna, troskliwa i otwarta. Nie wygląda, jakby czegokolwiek jej brakowało. Skoro intensywnie szuka, to czemu nie znajduje? Drążę temat. Czyżby była aż tak wybredna?

- No stara, robię wszystko. W portfelu mam zasuszoną czterolistną koniczynkę. Noszę też obrazek z Chrystusem, wiesz, z napisem "Jezu ufam Tobie". I zdjęcie Buddy. Modlę się codziennie o to, no i nigdy nie wiadomo, które bóstwo mnie wysłucha – mówi. Z pełną powagą.

Założyła też konto na "portalu randkowym", bo Tinder wydaje jej się nieadekwatną aplikacją, ona przecież seksu nie szuka. Szuka tylko księcia - gotowego i chętnego na spędzenie z nią całego życia. I choć rozmawiała z ponad 50 mężczyznami, z żadnym się nie spotkała. Tchórzyła, choć zawsze był ku temu "istotny" powód – popełnił błąd ortograficzny, wysłał dziecinną emotikonkę, wydawał się zbyt pewny siebie... Koniec końców zawsze uznawała, że lepiej jej będzie w łóżku z laptopem. I korzeniem róży.

ycipk-3f0sj5

"Miłość i biegunka przychodzi znienacka"

- A czym się zajmujesz po pracy tak w ogóle? Masz szansę poznać kogoś nowego inaczej niż przez internet? W sumie to gadamy już tyle czasu i ty tak na głos o tej miłości, a może teoretycznie fajny chłopak jest właśnie tutaj i się spłoszy korzeniami róży…- dopytuję.

Pracuje w branży IT, nikim z pracy nie jest zainteresowana. Po fajrancie udziela się na Facebooku. Ktoś znalazł pieska? Trzeba go skontaktować z odpowiednią organizacją, poszukać zwierzakowi domu. Inna osoba zbiera na chore dziecko? Ona się tym zajmie, zawsze jest na posterunku. Poza tym ostatnio była na ostrej diecie, więc z wycieńczenia nie chciało się jej wychodzić z domu. A teraz na imprezie ma po prostu ochotę pogadać o szukaniu miłości, bo ten temat ją kręci. Nie chce wchodzić w jakiejś small talki o tym, co ktoś sądzi o "Zimnej Wojnie" ani dyskutować o tym, że Kora umarła i co to za ogromna strata dla polskiej sceny muzycznej. A poza tym nie ma tu nikogo "w jej typie".

- No to JAK ma przyjść ta miłość? - pytam.
- Podobno miłość i biegunka przychodzi znienacka (śmiech). Może w sklepie mnie zaczepi. Może wprowadzi się do mojego bloku i będzie chciał pożyczyć sól. Może wpadnę na niego, rozleję mu kawę na koszulę i będę musiała mu to wynagrodzić…
- Ale będziesz też musiała z nim wtedy pogadać. Przecież nie zakocha się w milczącej księżniczce.
- Wymyślasz problemy. Napijemy się?

"Ładna, miła, a nienormalna"

I tak zakończyła się nasza rozmowa. Dziewczyna na imprezie popląsała jeszcze godzinę, każdemu opowiadając o tym samym. Zastanawiała się głośno nad chodzeniem do wróżki i kosmoenergetyką, co samo w sobie byłoby całkiem ciekawe, na pewno jednak nie jako sposób na znalezienie rycerza na całe życie.

ycipk-3f0sj5

- Ładna, miła, a nienormalna – skwitował mój kolega, kiedy wyszła.

Nienormalnością bym tego nie nazwała, ale pędem w kierunku ślepej uliczki na pewno. Gdyby tylko ta dziewczyna poszła do psychoterapeuty, powiedziałby jej, że w każdym związku ona sama powinna być wartością dodaną. Że czekanie na księcia nic jej, oprócz rozczarowania, nie da. A miłosne zaklęcia działać mogły w bajkach i zresztą nie zawsze dobrze się kończyły.

Żeby znaleźć miłość, trzeba nie tylko "wychodzić" do ludzi, ale też z nimi rozmawiać. Otworzyć się na nowe doświadczenia, pracować nad sobą, doskonalić się, poznawać nowe miejsca i okoliczności. Nie szukać na siłę, ale też nie odmawiać wszystkim propozycjom randek, nie spisywać od razu na straty. Bo – jak mówi slogan, który każdej z was jest znany - żeby wygrać, trzeba grać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-3f0sj5