ModaModa vintage z drugiej ręki

Moda vintage z drugiej ręki

Moda vintage z drugiej ręki

29.10.2007 13:05, aktual.: 29.05.2010 11:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Second – hand, lumpeks, ciucholand... To miejsce, do którego niektórzy wstydzą się wejść, a w którym nietrudno wyszukać cudeńka za małe pieniądze. Czemu warto tam zajrzeć i na co warto zwracać uwagę, aby cieszyć się z dobrego zakupu?

Second – hand, lumpeks, ciucholand... To miejsce, do którego niektórzy wstydzą się wejść, a w którym nietrudno wyszukać cudeńka za małe pieniądze. Czemu warto tam zajrzeć i na co warto zwracać uwagę, aby cieszyć się z dobrego zakupu?

Bezpowrotnie minęła era źle kojarzących się ciucholandów, w których nie do końca czyste i pachnące ubrania leżały w koszach, w których trzeba było nurkować, żeby wyłowić cokolwiek ciekawego. Ostatnio otwiera się coraz więcej second – handów, które swoją estetyką przyciągają rzesze klientek i klientów. Przestronne wnętrza pełne wieszaków, na których ubrania ułożone są według rodzaju – bluzki, swetry, spodnie, kurtki – wszystko osobno. Dodatkowo niektóre sklepy wprowadzają bardzo praktyczną segregację według koloru. Jeśli szukam właśnie czerwonego kardiganu, to wiem, w którą część sklepu mam się kierować. Jednak nie tylko warunki, w jakich możemy robić zakupy, zapraszają nas do ciucholandów.

Idziemy do Armaniego

Nazywanie ulubionego sklepu lumpeksem, to traktowanie go po macoszemu. Armani – takie właśnie, bardziej sympatyczne określenie wymyśliła mama 24-letniej Joanny. Obie robią tam zakupy od czasu, kiedy pewnego dnia odwiedziła je koleżanka mamy wracająca właśnie z zakupów w second - handzie. Ubrania, jakie zobaczyły, ostatecznie przekonały je, że warto spróbować – od tego czasu są wierne sklepom z używaną odzieżą. „W mojej szafie jest zdecydowanie więcej ciuchów „od Armaniego” – mówi Asia – „Moje stare, sklepowe rzeczy zastępuję tymi z second - handów”. 21-letnia Martyna trochę inaczej traktuje zakupy w ciucholandach. „Większość moich ubrań pochodzi z tzw. normalnych sklepów, gdzie kupuję je zwykle po przecenach”- mówi – „Ubrania z lumpeksu są miłym dodatkiem. Niespotykany pasek dodaje „sieciowym” dżinsom trochę oryginalności”.

Ile kosztuje Zara, H&M i Diesel?

Ciucholandy przyciągają klientki nie tylko dogodnymi warunkami, w których można robić zakupy. Istotnym powodem, dla którego sklepy tego rodzaju cieszą się ogromnym powodzeniem, są wyjątkowo niskie ceny. Właściciele przygotowują dla nas również ciekawe promocje. Zazwyczaj w sobotę możemy spodziewać się obniżki wszystkich cen dokładnie o połowę. Dodatkowo możemy być pewne, że większość ubrań jakie napotkamy podczas tzw. „polowań”, to ubrania popularnych marek, które gwarantują wysoką jakość za grosze. I tak, za modne dżinsy marki Diesel zapłacimy 20 zł. Jeśli lubimy modne, lekkie topy to bluzeczka marki Vero Moda będzie jak znalazł – zwłaszcza, jeśli kosztuje 9 zł. Żakiet? Bardzo proszę, wybór jest ogromny, a ceny, jak zwykle, powalające z nóg – w pozytywnym tego określenia znaczeniu.

Ile można wydać na zakupach w second - handzie? „Za jednym razem zwykle przychodzi mi zapłacić ok. 30-40 zł. Czasami wychodzę z pustymi rękoma, jeśli nic mnie nie zachwyci” – mówi Joanna. Martyna nie podaje konkretnej sumy, ale cena gra dla niej ważną rolę. „Za jedną bluzkę kupioną w markowym sklepie, tutaj mam 10. W dodatku niespotykanych” – mówi.

Marka – metka dla szpanu czy gwarancja jakości?

Przeglądamy wieszaki ze sweterkami, a naszym oczom ukazują się metki: New Look, Marks&Spencer, Roxy... Mimo, że niektóre z ubrań są na nas za duże, są w tym odcieniu błękitu, którego nie lubimy bądź źle na nas leżą, zastanawiamy się nad zakupem, bo kusi nas możliwość posiadania rzeczy, której nie mogłybyśmy sobie kupić w firmowym sklepie. Czy jesteśmy w stanie połasić się tylko na popularną markę, choć sam sweterek nie do końca nam odpowiada? Okazuje się, że dokonujemy zakupów w sposób bardziej przemyślany. Martyna mówi: „Kieruję się stanem i jakością ubrań oraz ich wyglądem. Metka Nike na poplamionej bluzie nie zachęci mnie do kupna. W tym wypadku wolę uzbierać na nową rzecz”. Joanna kieruje się tymi samymi zasadami i wtóruje Martynie: „Nie patrzę na metkę. Najpierw dana rzecz musi mi się spodobać, potem muszę ją przymierzyć. Jeśli dobrze leży, sprawdzam jeszcze stan ogólny, szukam ewentualnych skaz”.

Dlaczego warto „zapolować”?

Wiele z nas wybiera zakupy w sklepach z używaną odzieżą nie tylko ze względów finansowych, choć jest to niewątpliwie świetny pomysł na zaoszczędzenie sporej sumy co miesiąc. Jeśli więc nie chodzi tu o pieniądze, to o co? O styl. Wiele z nas jest już znudzonych stylami, które proponują duże sklepy sieciowe. I o ile łatwo jest znaleźć w nich ładne i modne ubrania, o tyle już ciężej jest zestawić je tak, aby nie spotkać na ulicy swojej kserokopii. Dlatego wybieramy się do lumpeksów i tam wyszukujemy tanie i oryginalne ciuchy. Mamy pewność, że nikt nie będzie miał takiej samej tuniki Atmosphere. Dodatkowo, budujemy swój własny, niepowtarzalny styl. „Świetna marynarka dżinsowa z drugiej ręki zakupiona za kilka złotych, pozwala mi na dokupienie do niej pięknej spódnicy w markowym butiku” – mówi Martyna i dodaje- „O aktualne trendy się nie martwię. Współczesna moda opiera się trochę na stylu vintage, panuje duża dowolność w dobrze trendów, za którymi zechcemy podążać. Dobrze nie robić tego ślepo. Za dużo już kser
gwiazd i modelek widujemy na ulicach”.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także