Pracuję w domu

Jeszcze nie tak dawno praca w domu kojarzyła się przede wszystkim z mozolnym składaniem długopisów i adresowaniem kopert. Jednak w przeciągu ostatnich kilku lat przeświadczenie to uległo zasadniczej zmianie. W domu pracują bowiem dziennikarze, tłumacze, księgowe, graficy komputerowi i programiści

Obraz

Jeszcze nie tak dawno praca w domu kojarzyła się przede wszystkim z mozolnym składaniem długopisów i adresowaniem kopert. Jednak w przeciągu ostatnich kilku lat przeświadczenie to uległo zasadniczej zmianie. W domu pracują bowiem dziennikarze, tłumacze, księgowe, graficy komputerowi i programiści.

Efekty swojej pracy wysyłają przez Internet. Nikt nie stoi im nad głową i nie mówi: „teraz zrób to a potem tamto”. Nikt też nie siedzi naprzeciwko i nie opowiada o najnowszych podbojach miłosnych i problemach sercowych. Dla jednych praca w domu jest spełnieniem marzeń, dla innych – przekleństwem.

Luksusem pracy w domu jest przede wszystkim nie wychodzenie do... pracy. Obudzić możemy się o której tylko chcemy (co jest szczególnie ważne dla tych, którzy lubią sobie długo pospać) a przed komputerem nie musimy siedzieć w garniturze (majteczki, dresy, wyciągnięte koszulki i bluzy – zakładamy to, co lubimy, albo to co mamy akurat pod ręką).

Pomiędzy tłumaczeniami tekstu zrobimy ulubioną zupę pomidorową a w przerwach w projektowaniu stron internetowych posprzątamy łazienkę. Do kosmetyczki bez problemu możemy umówić się na 13.00 a na zakupy wybrać się w czasie, kiedy w centrach handlowych jest pusto, bo wszyscy pracują. Cóż więcej potrzeba do szczęścia?

To, co dla jednych jest zaletą pracy w domu– dla innych jest po prostu nie do przyjęcia. Przeciwnicy uważają, że luksus „nie wychodzenia z mieszkania” jest złudzeniem i fikcją. Tak naprawdę pracując w domu - nigdy nie wychodzi się z pracy. Obowiązek napisania tekstu – jeśli co chwilę będzie nas coś odciągać - wisieć nam będzie nad głową nawet wieczorem i w nocy. Poza tym w mieszkaniu – w przeciwieństwie do biura – jesteśmy sami, nie możemy niczego skonsultować lub choćby zwyczajnie z kimś porozmawiać.

Taka samotnia według psychologów może nawet doprowadzić do depresji. Na szczęście z pomocą w takiej sytuacji wychodzą powstające w ostatnim czasie pomieszczenia na wzór biur, do których wszyscy pracujący w domu (określani ostatnio mianem: „freelance”) mogą przyjść. Nie ma tam określonych godzin. W takim miejscu spotkać się można z innymi ludźmi, którzy pracują tak jak my, a więc doświadczają tych samych radości i borykają się z podobnymi problemami.

W domu pracujemy najczęściej na umowę o dzieło lub na umowę-zlecenie. Niestety o etacie zwykle nie ma co marzyć. Dlatego też nie dostaniemy płatnego urlopu (a przecież cudownie leży się na plaży wiedząc, że w tym czasie na nasze konto wpływają pieniążki od pracodawcy) a lata pracy nie będą nam się liczyć do emerytury. Choć zarobki kuszą - warto jednak pomyśleć o przyszłości (nie zawsze będziemy przecież piękni, młodzi i zdrowi). Na szczęście jest na to sposób. Wiele „wolnych strzelców” pracuje na przykład na pół etatu w „normalnej” pracy a w domu po prostu dorabia. Niekiedy jednak to dorabianie jest nawet dwa razy lepiej opłacane. W ten sposób mamy i pieniądze i opłacone wszystkie składki ZUS. Poza tym nie stresujemy się tak bardzo, że któregoś dnia dostaniemy niespodziewane wypowiedzenie z pracy (bo szef ma akurat zły humor) i – wbrew pozorom – pracujemy przez to dużo lepiej i wydajniej.

Praca w biurze to nie tylko poranne wstawanie, stres i wiecznie niezadowolony szef. To także codzienne radości, znajomości i przyjaźnie. Jeśli pracujemy w domu – nikt nie zaprosi nas na imprezę firmową ani nie wyjdziemy na piwo ze znajomymi z biura. W pracy nie poznamy też żadnych nowych ludzi, z nikim się nie zaprzyjaźnimy, z nikim nie pokłócimy. Jak to sobie wynagrodzić?
Najlepiej wychodzić z laptopem do kawiarni, barów i pubów. Będziemy tam wśród innych ludzi a jednocześnie pozostaniemy niezależni.

Pracować w domu czy wychodzić rano do pracy? Zakładać dres czy garnitur? Na te pytania każdy z nas ma inną odpowiedź. Wszystko zależeć będzie bowiem od tego jakimi jesteśmy ludźmi, jakie mamy charaktery, temperamenty i osobowości. Każdy typ pracy ma swoje plusy i minusy. Pamiętajmy jednak, że to co dla jednych jest plusem – dla innych może być minusem.

Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
Twierdził, że miał sześć żon. Prawdę wyjawiła dopiero córka
Twierdził, że miał sześć żon. Prawdę wyjawiła dopiero córka
"21:30" - najlepsza metoda na zaśnięcie. "Odpłyniesz" od razu
"21:30" - najlepsza metoda na zaśnięcie. "Odpłyniesz" od razu
Kupił buty bezdomnemu. Nie spodziewał się, co za to dostanie
Kupił buty bezdomnemu. Nie spodziewał się, co za to dostanie
Po hiszpańsku imię oznacza "kunę". Nosi je ponad 200 tys. Polek
Po hiszpańsku imię oznacza "kunę". Nosi je ponad 200 tys. Polek
Nosowska spytała go o żonę. Oto co jej powiedział
Nosowska spytała go o żonę. Oto co jej powiedział
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀