Diana mogła liczyć na jedną osobę. Właśnie wyciekły listy księcia Filipa

Księżna Diana kończąc nieszczęśliwe małżeństwo z księciem Karolem twierdziła, że nie miała wsparcia w nikim z rodziny królewskiej. Okazuje się jednak, że murem miał za nią stać książę Filip.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Księżna miała sojusznika na dworze
Księżna miała sojusznika na dworze (Getty Images)
WP

Po skandalicznym wywiadzie księżnej Walii dla BBC, w którym mówiła, że w jej małżeństwie były "trzy osoby", królowa doradziła rozwód zarówno jej, jak i Karolowi. Jak podawały media, Diana zwierzyła się wtedy George'owi Michaelowi, że rodzina królewska nie okazała jej serca. Ostatnio odkryto listy autorstwa księcia Filipa, z których wynika coś innego.

W liście rzekomo napisanym w 1992 roku, po separacji pary, Filip przekonywał Dianę o dezaprobacie jego i królowej odnośnie życia miłosnego ich syna. " Nigdy nie braliśmy pod uwagę, że mógłby cię zostawić dla Camilli. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach zostawił cię dla Camilli. Taka perspektywa nigdy nawet nie przyszła nam do głowy" – miał napisać w jednym z listów do Diany mąż królowej.

Filip zapewniał również księżną, że chętnie zostanie mediatorem między nią a synem. "Mogę tylko powtórzyć to, co powiedziałem wcześniej - zawsze zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc Tobie i Karolowi" – cytują dziś księcia brytyjskie dzienniki. "Jestem jednak gotów przyznać, że nie jestem urodzonym doradcą małżeńskim" – dodał. Dał też Dianie jasno do zrozumienia, że nie zaakceptuje romansów.

WP

Książę Filip, jak podają dziennikarze, poprosił jeszcze księżnę o "szczere" spojrzenie na swój związek. "Zapytaj siebie, czy relacja Karola i Camilli nie była wynikiem twojego zachowania" – miał apelować. W czasie pogrzebu Diany szedł za jej trumną.

Rodzina królewska jak na razie nie odniosła się do sprawy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Kobieta
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP