Druciana zbroja czy przyjaciel kobiety? Bierzemy pod lupę biustonosz!

U brafitterek i chirurgów plastycznych sam pomysł budzi niechęć. Przecież dobrze dobrany biustonosz odciąża kręgosłup i szyję, a piersiom nie pozwala "opaść". Ale są Polki, które chcą czuć się swobodnie i staników nie lubią. Czy noszenie biustonosza to kwestia wyboru, czy raczej warunek konieczny, by mieć piękne i zdrowe piersi? Zdania są podzielone.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Druciana zbroja czy przyjaciel kobiety? Bierzemy pod lupę biustonosz!
(Shutterstock.com)

– Zwłaszcza kobiety o dużych biustach często borykają się z bólem karku czy szyi. W walce z nim może pomóc doskonale dobrany biustonosz. Zwolenniczek braku stanika i tak pewnie nie przekonam, ale warto żeby pamiętały, że ich włókna kolagenowe bardzo się wyciągają. Skóra bez potrzeby się rozciąga i cierpi za sprawą braku podparcia. Gdy chudniemy, bądź tyjemy, a co za tym idzie ciało się zmienia, biust najbardziej potrzebuje wsparcia. W przeciwnym razie skóra stanie się wiotka, a same piersi stracą elastyczność – przekonuje brafitterka Magdalena Porzezińska z Gdańska.

Fałszywa konieczność

Innego zdania są francuscy naukowcy i autorzy badań przeprowadzonych przez profesora Jean-Denisa Rouillona z Uniwersytetu Franche-Comté. Noszenie biustonosza to "fałszywa konieczność" - tak przynajmniej twierdzi zespół, który badał wpływ biustonoszy na kobiece piersi. W naukowym eksperymencie wzięło udział 330 kobiet w wieku od 18 do 35 lat.

Co roku, przez 15 lat, wykonywano im zdjęcia, które dokumentowały zachodzące zmiany. Okazało się, że biustonosz noszony od najmłodszych lat w żaden sposób nie pomógł w zapobiegnięciu wiotczeniu, ani nawet nie zmniejszył bólu kręgosłupa u badanych. Badacze doszli do wniosku, że biustonosze mogą też utrudniać krążenie oraz, że u młodych kobiet, które nie noszą staników, dochodzi do zwiększonej produkcji kolagenu, dzięki któremu piersi pozostają "na miejscu".

Zbroja z gąbki i drutu

– Nosimy staniki, bo wszystkie kobiety noszą.Te dziewczyny, które w podstawówce jako pierwsze nosiły biustonosze, były swego rodzaju "bohaterkami". Noszenie stanika to coś, czego się od kobiet niejako oczekuje, jest to "element bycia kobietą" – uważa Magdalena z bloga krag-kobiet.pl.

Autorka deklaruje, że gdy zrezygnowała z wpisywania się w powszechne normy, poczuła ogromny komfort, wygodę i oszczędność pieniędzy.

– Duży komfort bycia w swoim ciele! Tak, to chyba najważniejszy efekt. Zawsze uważałam moje piersi za mój "słaby punkt". Zrezygnowanie ze zbroi z drutu i gąbki pomogło mi lepiej czuć się w ciele i z moim ciałem. Przyjmować je takie, jakim jest. Lubić, szanować, dbać o nie zgodnie z jego potrzebami. To dopiero jest seksowne! – napisała.

Sprężyna

Jednak mniej seksownym może być stan piersi, którego należy spodziewać się po kilku latach nienoszenia biustonosza.
– Piersi są jak sprężyna – mówi dr Jerzy Chęciński, chirurg plastyczny. – Przy permanentnym obciążeniu pokrywająca je skóra może pęknąć – i te pęknięcia właśnie nazywamy rozstępami. Wiele oczywiście zależy od stylu życia, sposobu odżywnia, genów itp, jednak mało jaka skóra jest w stanie znieść rozciągnięcie w czasie ciąży czy karmienia piersią. Wówczas pacjentki zgłaszają się na zabiegi poprawiające lub zmniejszające piersi. Jako lekarz zalecam, zwłaszcza kobietom z obfitym biustem, noszenie biustonosza – dodaje.

Bez stanika publicznie pokazywały się między innymi Lindsey Lohan, Tatiana Okupnik, Ewa Chodak czy Sharon Stone. Za ich przykładem idzie część Polek. Trzeba jednak pamiętać, że o ile w okazjonalnym "odpuszczeniu" sobie założenia biustonosza nie ma nic złego, o tyle notoryczne jego niezakładanie - zdaniem wielu ekspertów - może skutkować bólem pleców i szyi oraz utratą jędrności skóry. A wy jesteście przeciwniczkami staników czy zwolenniczkami?

Polub WP Kobieta
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.