Kiedy mama zdradza tatę. Dorosłe dzieci są we mgle

Jestem córką rozwiedzionych rodziców. Wiem, że dorosłe dzieci reagują na rozwód mamy i taty tak, jak cola reaguje na mentosa – wybuchem. Nie wierzą też w rozpad ich związku i uwierzyć nie chcą, mimo że mają już własne życie. Psycholog wyjaśnia nam, dlaczego tak jest.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rozwody nie są już domeną młodych ludzi. Niektórzy postanawiają zmienić swoje życie nawet po siedemdziesiątce
Rozwody nie są już domeną młodych ludzi. Niektórzy postanawiają zmienić swoje życie nawet po siedemdziesiątce (123RF)
WP

"Dziecko nie powinno być odpowiedzialne za rozpad mitu rodziny"

- Przeczytałam na telefonie mojej mamy wiadomość. "Gdybym czegoś nie czuła do Ciebie, nie dałabym się tak dotykać i całować". Nie wiedziałam co zrobić, wygarnęłam jej to w czasie kłótni. Powiedziała, że zakończyła już tę znajomość – zaczyna opowiadać Anka.

Żal jej było taty, który jest "cudowny " i choć między nim a żoną nie zawsze było kolorowo, na pewno nigdy by jej nie zdradził. Chciała uwierzyć mamie, że ta pozamałżeńska relacja nie była istotna, że nic się w ich rodzinie nie zmieni, że jej rodzice już zawsze będą razem. Nigdy nie wyobrażała sobie ich osobno, mimo że jest przecież dorosła.

WP

- Ostatnio świat znowu zwalił mi się na głowę. Zobaczyłam, że telefon mamy nie jest podłączony do ładowania, a wiedziałam, że rano wstaje do pracy i może nie mieć naładowanej baterii. Kiedy podłączyłam telefon, ekran się zaświecił i zobaczyłam wiadomości od jakiego kolesia. Kliknęłam i weszłam na czat. On pisał coś, że jego syn polubi moją mamę, coś o rozwodzie. Pamiętam wszystko jak przez mgłę – opisuje.

Ma do rodzicielki wielki żal. Wie, że gdyby tata dowiedział się o zdradzie, "wyrzuciłby ją z domu". Nie wie, jak ona sama mogłaby to znieść, czuje się jednak w obowiązku ojca poinformować.

WP

- Najlepszym wyjściem jest namówienie mamy, żeby powiedziała prawdę. Dziecko w żadnym wieku nie powinno wybierać między lojalnością wobec któregoś z rodziców. Nie powinno być też odpowiedzialne za zburzenie mitu rodziny. Osoba, która zdradziła, powinna mieć sama szansę się wytłumaczyć – twierdzi psycholog i psychoterapeutka par Monika Dreger.

I zauważa, że choć żal jest sprawą naturalną, to należy pamiętać, że rodzice to też ludzie. I jak każdy człowiek, dążą do szczęścia, miewają rozterki i popełniają bolesne błędy.

"To nie powinno mieć miejsca"

Karolina w sobotni poranek standardowo zadzwoniła do taty. Powitał ją jak zawsze. – Mówił, że właśnie ogląda fajny film dokumentalny, po czym nagle załamał mu się głos i zaczął płakać. Wpadłam w konsternację, raz tylko widziałam, jak płacze. Na pogrzebie swojego ojca chrzestnego – opowiada.

WP

Okazało się, że mama ma romans. Z dnia na dzień zostawiła ojca i z jedną samolotową walizeczką wybiegła z domu "jakby się paliło". Będzie się kontaktować przez prawnika. - Znalazłam tego faceta, dla którego mama zostawiła tatę, skombinowałam jego numer, bo wiedziałam, że pracowali w jednym dziale. I zadzwoniłam. Powiedziałam, że na jego miejscu nie mogłabym spojrzeć w lustro. I czy on zdaje sobie sprawę, że mama ma trójkę dzieci, a najmłodsze z nich nie jest jeszcze pełnoletnie? Zwyzywałam go strasznie. Byłam bardzo wzburzona, nie jestem z siebie teraz dumna. Ale zasłużył – kwituje.

Mama się do niej do dziś nie odzywa, choć minął już rok.

WP

– Rozumiem emocje i odruchy, ale taki telefon nie powinien mieć miejsca. Osoba, na której się wyżyjemy, nie pójdzie "po rozum do głowy". A nawet gdyby tak się stało, to zupa została rozlana. Coś w małżeństwie rodziców się wydarzyło i samo się nie naprawi. Jeśli Karolina chce mieć kontakt z mamą, powinna do niej pojechać, przyznać, że dzwoniąc do kochanka popełniła błąd. I zapytać, jak może go naprawić – tłumaczy Monika Dreger.

Nieuświadomione lęki dorosłych dzieci

Dorosłe dzieci, bardziej niż zdradą, przejęły się potencjalnym lub realnym rozpadem małżeństwa rodziców. Choć same płynnie przechodzą od zmiany do zmiany i próbują coraz to nowych rzeczy, dążąc do osobistego szczęścia, nie chcą na to samo pozwolić swoim rodzicom. Oni – jedyni w całym ich świecie – byli, są i mają być jednością.

Jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców. I choć ich rozstanie nastąpiło, kiedy byłam już po dwudziestce, to rozpad tego związku był i jest dla mnie trudny. Czułam, że nie mam już domu. Nie mam bezpiecznej i dobrze mi znanej bazy, mimo że mieszkania obojga rodziców zawsze stały przede mną otworem. Czułam, że muszę wybierać, mimo że nikt mnie o to nie prosił.

WP

Wzorzec związku nabywa się przecież w domu. Jeśli kończy się coś, co pamiętasz od zawsze i co wydawało się prawie idealne, zaczynasz wątpić, czy tobie w życiu prywatnym wszystko się ułoży. Bo skoro nawet oni się rozwiedli? Mimo tylu lat spędzonych razem, wspomnień, przeżyć, planów? Twoje poczucie bezpieczeństwa się zmniejsza i prawdopodobnie nigdy już nie wróci do stanu poprzedniego.

Zapytałam o sens moich rozterek Monikę Dreger. - My nigdy nie przestajemy być dziećmi naszych rodziców. Potrzebujemy stałego zaplecza, a kiedy myślimy o domu rodzinnym, mamy na myśli oboje rodziców. Do mnie do gabinetu przychodzą pary, które czekają z rozstaniem aż dzieci będą dorosłe, bo sądzą, że one będą przeżywać to mniej, będą miały własne życie. Niestety często się zdarza, że dorosłe dzieci bardzo przeżywają i przestają wierzyć w instytucję małżeństwa. Kiedy same wchodzą w związek, pojawia się u nich dużo nieuświadomionych lęków. Boją się powielić schemat, uznają, że nikomu nie można ufać – kwituje.

Twierdzi, że można jednak się z tym uporać. Uświadomić sobie, że koniec miłości może zdarzyć się w każdym wieku, a tak naprawdę nigdy nie wiemy, co dokładnie dzieje się w związku naszych rodziców. Tymczasem oni nie powinni być ze sobą tylko ze względu na nasze widzimisię.

Polub WP Kobieta
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP