WP

Nivea pod ostrzałem za rasistowską reklamę

Nivea została oskarżona o „brak wrażliwości rasowej”. Burzę wywołała fotografia umieszczona na Facebooku, reklamująca dezodoranty Nivea Invisible, opatrzona hasłem: „Biel to czystość” („White is purity”).
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nivea pod ostrzałem za rasistowską reklamę
(Facebook.com)
WP

Nivea po raz kolejny ma kłopoty wizerunkowe. Wszystko przez zdjęcie kobiety, siedzącej tyłem, której ciemne, kręcone włosy opadają na plecy. A w zasadzie - nie przez zdjęcie kobiety, a slogan, który pojawił się na zdjęciu promującym dezodoranty Nivea Invisible: „Biel to czystość” („White is purity”). Reklama pojawiła się na Facebooku Nivea Middle East i błyskawicznie podchwycili ją ultraprawicowi internauci, którzy zachwalali sposób myślenia niemieckiej marki. Pozostali użytkownicy mediów społecznościowych wyrażali oburzenie i podkreślali, że niefortunny slogan to przejaw jawnego rasizmu.

Reklama wyprodukowana dla Beiersdorf - koncernu, do którego należy Nivea, była częścią Facebookowego posta z hasłem: „Ma być czysto. Ma być jasno. Niech nic tego nie zrujnuje #invisible”. Intencje były zapewne niewinne. Ale marka powinna była wyciągnąć wnioski ze skandalu z 2011 roku, kiedy reklama z czarnoskórym, doskonale ubranym mężczyzną trzymającym za włosy głowę manekina z afro, opatrzona tekstem: „Ucywilizuj się” wywołała burzę.

WP

Reklama przez kilka dni roznosiła się wiralowo po sieci. Dopiero we wtorek wieczorem Nivea podjęła decyzję o usunięciu jej z Facebooka. „Szczerze przepraszamy każdego, kto mógł poczuć się urażony tym postem” - czytamy w oświadczeniu marki. Jak „Różnorodność i równie szanse są kluczowymi wartościami Nivea.”

W rozmowie z “The New York Times” przedstawiciel niemieckiej marki na Bliskim Wschodzie usiłował wytłumaczyć myśl, jaka kryła się za kampanią. Jego zdaniem czerń miała oznaczać siłę, a biel - czystość. To kolory opakowania dezodorantów z linii Invisible. - Nie chcieliśmy nikogo zranić, ani tym bardziej dać szansy na jakiekolwiek niewłaściwe interpretacje - powiedział pracownik.

Cóż, problem z reklamami (nie tylko w social media) polega na tym, że jak każde dzieło, moga być różnie interpretowane. A ta interpretacja, która w danym momencie jest najbardziej popularna, szybko staje się obowiązująca, nawet jeśli nie to autor miał na myśli.

Patrząc na dotychczasowe wpadki Nivea, możemy zakładać, że przez następne 5-6 lat copywriterzy będą uważnie przyglądać się każdemu słowu, umieszczonemu w kampaniach firmy. I choć dla wartej 6 miliardów euro marki ta wpadka nie oznacza raczej strat finansowych, wizerunkowo jest wyjątkowo niefortunna.

WP
Polub WP Kobieta
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP