Qaqwqwrqw

Policja torturuje i gwałci kobiety. Tu liczą się tylko gangi

26-letnia Monica jest matką czwórki dzieci. Dwa lata temu została zgwałcona przez sześciu policjantów, jej narządy płciowe porażono za pomocą elektrowstrząsów, była duszona i podtapiana. A to nie wszystko. Monikę zmuszono, by oglądała jak torturowani byli jej mąż i brat. W ten sposób funkcjonariusze chcieli, by przyznała się, że należy do zorganizowanej grupy przestępczej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
fot. getty images
fot. getty images (Getty Images)
Qaqwqwrqw

Kobieta niczym nie zawiniła. Nie było nakazu zatrzymania, a jej kartoteka była czysta. Monika została wybrana, tak jak setki innych kobiet w Meksyku, by odpowiedzieć za zbrodnie, których nie mogła nigdy popełnić. 12 lutego 2013 roku policjanci weszli do jej domu w Torreon, w stanie Coahuila na północy Meksyku. Brutalnie odebrali ją dzieciom i razem z mężem i bratem zabrali na posterunek. Tam cała trójka przeszła przez piekło. Monikę duszono za pomocą plastikowej torby, zanurzano jej głowę w wiadrze pełnym wody.

Po kilku godzinach tortur wszyscy mieli trafić do urzędu prokuratora federalnego. Mąż Moniki nie przeżył. Zmarł na jej rękach w wyniku obrażeń, których doznał z rąk policjantów. Ona sama musiała podpisać sfałszowane zeznania, które jasno świadczyły o tym, że przyznaje się do bycia członkinią kartelu narkotykowego.

Sprawa kobiety nie pozostała bez echa, bo włączyły się w nią organizacje chroniące prawa człowieka. Meksykańska Krajowa Komisja Praw Człowieka w sierpniu 2014 roku sporządziła raport, który potwierdzał, że Monica jest ofiarą tortur. Żaden z jej oprawców nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Kobieta wciąż pozostaje w więzieniu w oczekiwaniu na wyrok. Dziś może liczyć tylko na to, że Komisja nie przestanie o nią walczyć.

Qaqwqwrqw

Cela, w której pełno krwi

To jedna z mniej brutalnych historii, jakie wydarzyły się w ostatnim czasie w Meksyku. Wstrząsający raport opublikowało ostatnio Amnesty International, które przesłuchało ponad 100 kobiet w kraju.
Tailyn Wang była w siódmym tygodniu ciąży, kiedy do jej domu wkroczyli funkcjonariusze. To był luty 2014 roku. Tailyn, bez żadnego nakazu, została przewieziona na posterunek. Była brutalnie bita i gwałcona. Poroniła, siedząc w pokoju przesłuchań. Policjanci zadzwonili po lekarzy. Dwóch doktorów nie chciało nawet słuchać jej błagań. Nie dostała żadnych leków, tylko kilka kawałków papieru, by mogła wytrzeć spodnie, zanim zakuto ją w kajdanki i wsadzono do samolotu, by przetransportować ją do więzienia. Kiedy samolot wylądował w Tepic na północy Meksyku, jej siedzenie było całe we krwi.

Na miejscu Tailyn prosiła, by ktoś ją wysłuchał i pomógł. Jak podaje Amnesty International, nikt tego nie zrobił. Cztery dni później została oskarżona o przynależność do gangu porywaczy. Krwawiła jeszcze przez kilka dni, aż wreszcie doczekała się opieki medycznej.

Po kilkunastu miesiącach potwierdzono oficjalnie, że była torturowana przez policjantów. Mimo to wciąż przebywa w więzieniu jak kryminalista.

Qaqwqwrqw

Na proces czeka także Maria Magdalena Saavedra. To zwykła dziewczyna, którą pewnego dnia oskarżono o to, że kontroluje przepływ pieniędzy w jednym z największych meksykańskich gangów. Zanim trafiła do więzienia, policjanci poddusili ją plastikową torbą, a później przez wiele godzin razili ją prądem. Do wszystkich oskarżeń musiała się przyznać. Policjanci z jej rzeczy osobistych wyłowili adres jej córki, której grozili śmiercią. Prokurator przedstawił Marię jako najgorszego przestępcę.

fot. getty images Getty Images
Podziel się

Policja szuka kozłów ofiarnych

Monica, Tailyn, Maria i setki innych kobiet stały się przypadkowymi ofiarami trwającej od wielu lat wojny z kartelami narkotykowymi. Meksykański rząd pod naciskiem organizacji międzynarodowych wciąż obiecuje, że rozprawi się z gangami. Jak przyznają działacze Amnesty International, by pokazać, że przestępcy są skazywani, podstawia się niewinne kobiety, które torturami można przekonać nawet do najcięższych zbrodni.

Qaqwqwrqw

Kartele, które stoją w Meksyku wyżej niż policja i wszystkie inne służby razem wzięte, mogą czuć się spokojnie. Funkcjonariusze dbają o statystyki zatrzymań i niewiele można im zarzucić.

– Historie tych kobiet ukazują szokującą skalę tortur wobec kobiet w Meksyku, nawet jak na lokalne standardy. Wydaje się, że przemoc seksualna stosowana jako forma tortur stała się częścią rutynowych przesłuchań – mówi Erika Guevara-Rosas, dyrektorka Amnesty International ds. Ameryk.

Ze 100 kobiet, które zgłosiły się do organizacji, wszystkie stwierdziły, że doświadczyły przemocy seksualnej lub psychicznej podczas ich aresztowania i przesłuchań. 72 kobiety potwierdziły, że były wykorzystywane seksualnie także po przesłuchaniu, 33 zgłosiły brutalne gwałty.

Policjanci to nie jedyni winni w tych sprawach. Katami są nie tylko ci, którzy je porywają z domów i przesłuchują, ale także wymiar sprawiedliwości. Żaden z sędziów nie wysłuchał ich historii. Żaden nie zarządził dodatkowych badań lekarskich, wizyty psychologa. Amnesty International podaje również, że nie ma ani jednego zarzutu kryminalnego wobec funkcjonariuszy.

Qaqwqwrqw

– Porażka we właściwym ściganiu i karaniu tego typu przestępstw to niebezpieczny sygnał dla potencjalnych sprawców, że gwałcenie kobiet lub inne formy przemocy seksualnej wykorzystywane do wymuszania zeznań są tolerowane i właściwie dozwolone. Wydaje się, że władze Meksyku robią wszystko, by zatuszować ten problem – przyznaje Guevara-Rosas. – Chęć Meksyku do zatuszowania tego ogólnokrajowego kryzysu jest ogromna. Jednak zamiast na wysiłkach na rzecz ukrywania tysięcy doniesień o torturach i innych formach złego traktowania, władze powinny skupić swoją energię na tym, aby problem tortur został rozwiązany raz na zawsze dzięki pociągnięciu do odpowiedzialności wszystkich winnych i przyznaniu ofiarom odpowiedniego zadośćuczynienia – dodaje.

To nie kraj dla kobiet

Meksykanki traktowane są tu jak przedmioty, pionki w grze pomiędzy rządem a kartelami. Jak mówi Guevara-Rosas, dziewczyny ze środowisk marginalizowanych są najbardziej zagrożone torturami.
– Zazwyczaj są one postrzegane jako łatwy cel przez władze, które często koncentrują się na pokazaniu, ile osób zatrzymały, zamiast szukać prawdziwych przestępców – mówi.

Meksyk od lat uważany jest za stolicę kobietobójstw. Pierwsze zbiorowe groby zaczęto znajdywać tam w latach 90. Niewiele się zmieniło. Może tylko to, że z obawy przed organizacjami międzynarodowymi, częściej wsadza się kobiety do więzienia za nic, niż zakopuje się je na prowincji.

Qaqwqwrqw

Sprawa kobietobójstw wydaje się najsilniej związana z jednym meksykańskim miastem, Ciudad Juarez, o czym pisaliśmy jakiś czas temu. To właśnie fala morderstw z doliny przyczyniła się do powstania terminu „kobietobójstwo”, który określa „każdy akt lub każde zachowanie związane z sytuacją kobiet, które powoduje śmierć, skrzywdzenie lub cierpienie fizyczne, seksualne lub psychiczne kobiety, zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym”. Mówi się już nawet, że kobietobójstwo jest tam „zbrodnią doskonałą”. Za zamordowanie kobiety w Ciudad Juarez jeszcze nikogo nie skazano, choć odkryto już kilkanaście zbiorowych mogił.

– Ten, kto nie czuje strachu w Ciudad Juárez, nie ma wyobraźni – mówił w jednym z wywiadów Emilio Ginés, hiszpański adwokat, członek Europejskiego Komitetu Zapobiegania Torturom.

Nie tylko w Juarez potrzebne są zmiany. Niedawno w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych powstała federalna grupa zadaniowa, która ma zająć się problemem „tortur seksualnych wobec kobiet”. Po 9 miesiącach od jej powołania nie zrobiła nic. Nie dokonała żadnego postępu, choć zgłoszono jej już trzy przypadki. Wszystko wskazuje na to, że meksykański rząd składa piękne obietnice i rozbudowuje biurokrację, ale ochronę swoich obywateli już pod to nie podciąga.

Zobacz też: Miała wyjechać do pracy w Niemczech, trafiła do domu publicznego

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw