Trwa ładowanie...

Sylwia ma dość życia w Warszawie. "Nie chce mi się wychodzić z domu, do tych ludzi z wykrzywionymi gębami"

Sylwia do niedawna mieszkała w Krakowie. Z powodu pracy została zmuszona do przeprowadzki do stolicy. Dziewczyna twierdzi, że pojawia się u niej chandra, gdy tylko wychodzi na ulice. Wszystko przez mieszkańców Warszawy.
Share
Sylwia nie może przekonać się do Warszawy
Sylwia nie może przekonać się do WarszawyŹródło: iStock.com
dok9iqq

Dziewczyna pochodzi z Krakowa. Tam się urodziła i wychowała. Przywykła już do masy turystów i wiecznych kolejek na starym mieście. Pomimo tłumów kocha to miasto i nie myślała, że kiedyś będzie musiała je opuścić. Niestety, jej firma przeniosła swoją siedzibę do stolicy. Sylwia była zmuszona zostawić swój ukochany Kazimierz i nauczyć się jeździć metrem.

Nie może przekonać się do Warszawy

Dziewczyna mieszka w stolicy od kilku miesięcy. Twierdzi, że bardzo stara się przywyknąć do klimatu panującego w największym mieście w Polsce. Chociaż dokłada wszelkich starań, żeby polubić Warszawę, skutecznie uniemożliwiają jej to mieszkańcy, którzy według Sylwii są do wszystkich wrogo nastawieni i wiecznie się śpieszą. "Nie chce mi się wychodzić z domu, do tych ludzi z wykrzywionymi gębami w sklepach, w autobusach, na ulicy. Mam wrażenie, że oni wszyscy pozabijaliby się nawzajem" – napisała na forum WP Kafeteria.

Internauci byli lekko oburzeni postem dziewczyny. Nie próbowali bronić miasta, jednak starali się jej pokazać, że nie jest obiektywna i nawet nie daje szansy, żeby dobrze poznać nowe miejsce zamieszkania. Znaleźli się też tacy, którzy mówili, że mają podobne odczucia.

dok9iqq

"Po pierwsze od razu widać, że ci się zwyczajnie w Warszawie nie podoba i faworyzujesz Kraków. Ja nie zauważyłam tego, żeby w Krakowie ludzie byli milsi z wyglądu. Tak samo wyglądają w obu miejscach. Nie ma sensu z góry źle nastawiać się do ludzi, których się nie zna zupełnie. To do niczego dobrego nie prowadzi" – zauważyła forumowiczka.

"Doskonale rozumiem autorkę – w metrze w Warszawie w godzinach szczytu połowa pasażerów ma niesympatyczne miny, a druga połowa zachowuje się chamsko. Gdy musiałam jeździć do pracy metrem, to często ostentacyjnie podrygiwałam w rytm muzyki w słuchawkach i wiele osób chciało mnie zabić wzrokiem. Jestem bardzo wdzięczna losowi za mieszkanie w centrum, praktycznie nie korzystam z komunikacji miejskiej, chodzę do pracy 30 min na piechotę, a do sklepu jadę autem" – napisała inna internautka.

"Oj, przeprowadziłam się z centrum Warszawy do domu pod Warszawą. Tu jest jeszcze gorzej. Ci z nowych segmentów to hrabiostwo, a baba co zarysowała mi samochód na parkingu, prawie mnie pobiła, że wezwałam policję, zamiast przyjąć jej ofertę 100 złotych do kieszeni i życzyła mi wszystkiego najgorszego na święta" – wspominała kolejna obserwatorka wątku.

dok9iqq

Siłaczki odc. 5. Cykl Klaudii Stabach. Dajemy kobietom wsparcie, na jakie zasługują

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dok9iqq

Podziel się opinią

Share
dok9iqq
dok9iqq