Oczywiście, w dzisiejszych czasach medycyna estetyczna umożliwia nam poprawienie wyglądu każdej części ciała. Nawet obszar tak trudny, jak dłonie, można zrewitalizować. Okazuje się bowiem, że wypełnienie policzków, poprawa konturu twarzy czy jej nawilżenie, to rzecz bajecznie prosta w porównaniu do ostrzykiwania dłoni. Dlaczego? "Skóra pokrywająca grzbiet dłoni bardzo różni się od skóry pokrywającej twarz. Skóra grzbietu ręki jest cienka i odkształcalna. Jest ona przymocowana do kośćca jedynie za pomocą luźnej tkanki łącznej, przez którą przebiegają naczynia limfatyczne i żyły. Luźne przymocowanie skóry sprawia, że grzbiet ręki jest bardziej podatny na urazy obejmujące oderwanie skóry, a także umożliwia powstawanie fałdów skórnych," wyjaśnia lekarka z Esme Clinic. W wyniku codziennych aktywności na dłoniach mogą pojawić się plamy, skóra marszczy się, traci jędrność, a żyły i ścięgna są uwydatnione. "Tego typu ubytki najlepiej uzupełnić preparatami kwasu hialuronowego o niskiej gęstości. W czasie zabiegu, wykonywanego najczęściej tępą kaniulą, podaje się 1-2 ml wypełniacza na dłoń, odtwarzając lekko wypukłość grzbietowej powierzchni dłoni. Ważne, aby nie przesadzić, tzn. nie użyć zbyt gęstego kwasu, czy zbyt dużej jego ilości, bo wtedy powstaje nieestetycznie wyglądająca puchata ”niedźwiedzia łapa” – ostrzega dr Majewska. "Kwas hialuronowy odtwarza ubytek tkanki podskórnej, ukrywa wystające naczynia krwionośne, a jednocześnie zapewnia prawidłowy poziom nawilżenia skóry dłoni. Dobrze sprawdzają się też wypełniacze dłużej trwające w tkankach, np. preparaty na bazie hydroksyapatytu wapnia, lecz nieostrożnie podane, przy bardzo cienkiej skórze mogą przez nią białawo przeświecać," dodaje i radzi, aby oprócz rewitalizacji, postawić na pielęgnację. "Tu, tak samo jak na twarzy, sprawdza się mezoterapia czy mechaniczna stymulacja rollerem medycznym lub dermapenem. W przypadku przebarwień można stosować peelingi, aczkolwiek ja jestem zwolennikiem lasera," zdradza.