Trwa ładowanie...
d3e4c3w

Wpływowy samiec i młode kobiety. Obmierzły obrazek stary jak świat

Robienie z atrakcyjnych kobiet atrybutów władzy jest ohydne. W Polsce mężczyźni na stanowiskach nie mają z tym problemu. Ich mercedes ma być największy, ich podwładna – najładniejsza.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Adam Glapiński w drodze na przesłuchanie w sprawie  byłego przewodniczącego KNF-u Marka Chrzanowskiego
Adam Glapiński w drodze na przesłuchanie w sprawie byłego przewodniczącego KNF-u Marka Chrzanowskiego (Agencja Gazeta, Fot: Grzegorz Celejewski)
d3e4c3w

Na zdjęciach ilustrujących zamęt wokół wysokości pensji Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik, bliskich współpracownic szefa NBP Adama Glapińskiego, zobaczyliśmy obrazek stary jak świat. Stary i obmierzły.

Starszawy, wysoko postawiony mężczyzna i dwie o wiele młodsze kobiety. We Włoszech powiedzieliby o nich "veline". Mają nie do końca sprecyzowany zakres obowiązków, ale są znacznie młodsze od satyra, który przewodzi orszakowi.

O tym, na czym polega praca i ile wynosi płaca szefowej Departamentu Komunikacji i Promocji banku (Wojciechowska) i szefowej gabinetu Glapińskiego (Sukiennik) obie zainteresowane konsekwentnie milczą. NBP zapewnia natomiast, że podawana w mediach kwota miesięcznego przychodu kobiet (wedle ustaleń "Gazety Wyborczej" około 65 tys. złotych) jest nieprawdziwa.

d3e4c3w

Dziś głos zabrał wreszcie Adam Glapiński. Zapewnił, że żaden z dyrektorów w NBP nie zarabia takich kwot. Dodał, że jeśli Sejm uchwali jawność zarobków w NBP, to on się do prawa zastosuje. Prezes znalazł też chwilę na rycerską obronę swoich protegowanych:

- Czepiono się dwóch pań dyrektor z nieznanych mi powodów. Z powodu może ich wyglądu czy czegoś innego. To brutalne, prymitywne, seksistowskie pastwienie się nad dwoma matkami, nad ich dziećmi, nad ich mężami. Wszyscy w Warszawie są tym zbulwersowani - zapewniał na konferencji.

Z "nieznanych powodów"? Naprawdę? Skoro o zarobkach, dokładnym zakresie obowiązków ani nawet kwalifikacjach obu pań wiadomo niewiele, uwaga skupia się na tym, co widać. Media nie znoszą próżni. Pomijam już argument o macierzyństwie Wojciechowskiej i Sukiennik. Czyżby tajemnicze premie szły właśnie na potomstwo? A może skoro matki, a do tego Polki, zadawać pytań w imię świętości rodziny po prostu nie wypada?

W prominentnym a niewyględnym mężczyźnie otaczającym się znacznie młodszymi kobietami jest coś ohydnego. Nie mam tu na myśli skojarzeń o podtekście seksualnym, które nasuwają takie scenki rodzajowe, ani też oceny wyglądu uczestników. Nie chodzi tu bowiem o konkretne osoby.

d3e4c3w

Ohydztwem jest robienie z kobiet atrybutów władzy. To prostacki wizerunek sukcesu budowany na zasadzie: mój mercedes jest największy, mój zegarek najdroższy, a nogi mojej podwładnej najzgrabniejsze.

Zdaje się zresztą, że ten wizualny komunikat jest bez problemu, ale i bez poczucia żenady odcyfrowywany przez panów-u-władzy. Nie dalej jak półtora miesiąca temu o Kamili Sukiennik zrobiło się głośno po raz pierwszy i być może to właśnie ten epizod naprowadził dziennikarzy na trop wysokich płac aniołków Glapińskiego. W listopadzie wypłynęły nagrania ze spotkania Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim. Rozmowa stanowiąca dowód nadużyć byłego już przewodniczącego KNF-u z milionerem zawierała jeszcze jeden interesujący wątek.

Chrzanowski i Czarnecki w pewnym momencie zamiast o przejęciach, zaczęli gawędzić o przyjęciach. To z nich szefowa gabinetu prezesa NBP miała znać biznesmena. Czarnecki napomknął, że kiedyś robił dużo imprez z wynajętymi modelkami i hostessami. Sukiennik zaś dorabiała sobie właśnie jako modelka. Chrzanowski zdradził zapewne byłemu już koledze, że reklamowała nawet rajstopy. Dalej rozmowa potoczyła się dwuznacznie:

- Jak się pan domyśla, kobiety, które reklamują rajstopy... - zagaił Czarnecki.

d3e4c3w

- Muszą być ładne - dopowiedział Chrzanowski.

- Przynajmniej od pasa w dół – skwitował ten pierwszy.

Najwyraźniej Adam Glapiński wie jak dbać o wizerunek, przynajmniej w pewnych kręgach.

W mediach wizerunek trójcy Glapiński-Wojciechowska-Sukiennik budzi emocje nie mniejsze niż same pensje kobiet. Nie mniejsze i nie mniej negatywne. Zdjęcia prezesa NBP z współpracownicami przywodzą na myśl kadry z filmu Paolo Sorrentino "Oni", wyświetlanego właśnie w polskich kinach. Obraz inspirowany postacią byłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego pokazuje jego relacje z kobietami, od których wianuszka jest uzależniony wcale nie mniej niż od władzy.

d3e4c3w

Berlusconi – zarówno ten prawdziwy, jak i filmowy – doskonale zdawał sobie sprawę, że atrakcyjne dziewczyny dobrze wypadają w mediach. W polityce ocieplają wizerunek i sugerują równościową postawę miłościwie mianującego. W showbiznesie i okolicach działają jak botoks. 60-latkowi w towarzystwie 30-latki od razu bliżej do 40-tki.

Jednak te same atrakcyjne kobiety medialny wizerunek mogą też zepsuć. Dzieje się tak, jeśli za długo występują jako niema dekoracja poczynań bohatera pierwszoplanowego. A już zwłaszcza, jeśli za role paprotek zgarniają horrendalne gaże.

Może Kamila Sukiennik i Martyna Wojciechowska są ozdobami, które Glapiński obnosi z braku broszek, a może wręcz przeciwnie – szarymi eminencjami skrywającymi kompetencję za platynowymi grzywkami. Póki panie nie zabiorą głosu, możemy co najwyżej domniemywać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3e4c3w

Podziel się opinią

Share

d3e4c3w

d3e4c3w