Kobiety Czesława Miłosza

Janina, Carol, Ewa, Klementyna, Tola, Irena, Jadwiga, Nika, Jeanne – w życiu wybitnego polskiego poety Czesława Miłosza było wiele kobiet. Żenił się dwukrotnie, romansował znacznie częściej, nawet w zaawansowanym wieku. Partnerki były dla niego niczym muzy. Wiele znakomitych utworów napisał pod ich wpływem.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP

Gdy 10 grudnia 1980 roku autor „Zniewolonego umysłu” odbierał z rąk króla Szwecji Karola XVI Gustawa Literacką Nagrodę Nobla, jego żoną była Janina, de domo Dłuska. Urodzona w 1909 roku, dwa lata przed Miłoszem, pochodziła z ubogiej rodziny zamieszkałej w podwarszawskim Wołominie. Za punkt honoru postawiła sobie wyjście z biedy i zamiar swój zrealizowała. Podjęła studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała w Polskim Radiu, obracała się wśród młodych filmowców, gdzie zwróciła uwagę Eugeniusza Cękalskiego, cenionego reżysera i dokumentalisty, jednego z twórców polskiego kina.

Chociaż z Cękalskim Janinę połączyły wspólne zainteresowania, nie było to udane małżeństwo. Czesław Miłosz poznał ją w latach 30., gdy jako początkujący poeta zjawił się w biurowcu Polskiego Radia. Ona bardzo się zakochała, on jednak cenił tę znajomość na poziomie intelektualnym i raczej nie chciał wychodzić poza związek duchowy. Wiele lat później mówił: „Narobiłem sobie urojeń, że nienawidzę kobiet, że seks jest diabelski, bo przez niego zostałem zraniony (…). W wieku lat 26 wyobraziłem sobie, że zmniejsza się moja seksualna potencja. Moje zakochanie się w Jance było szukaniem »miłości czystej«, braterstwa dusz etc., a upór w tej miłości i gotowość narażania w jej imię na szwank swojej skóry, wcale nie wyklucza podstawowego błędu”.

Kochałem ją, nie wiedząc, kim była naprawdę

W towarzystwie Janina uchodziła za osobę raczej chłodną, o apodyktycznych skłonnościach, do tego niewylewającą za kołnierz. A jednak udało jej się zdobyć Miłosza, dla którego porzuciła męża. Zanim pobrali się w styczniu 1944 roku, żyli w swoistym uczuciowym trójkącie – ona, jeszcze mężatka, zaczęła pomieszkiwać z przyszłym noblistą na warszawskich Dynasach (prawdopodobnie robiła to pod nieobecność męża). Polski reżyser, scenarzysta i operator filmowy Stanisław Wohl, który przyjaźnił się z Eugeniuszem, stwierdził wprost, że Miłosz „zabrał żonę Cękalskiemu”.

Sławomir Koper w książce „Żony bogów” (2015) zwraca uwagę na ciekawą rzecz. Ślub Janiny z Czesławem miał miejsce, gdy jej pierwszy mąż przebywał na zachodzie Europy, małżeństwo z Miłoszem nie mogło być zatem oficjalne, dlatego w rzeczywistości pobrali się dopiero w styczniu 1956 roku. Wcześniej jednak, a był to okres II wojny światowej, często zmieniali miejsce zamieszkania. Po wojnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych, gdzie Janina czuła się dobrze i mieszkała do końca swojego życia.

Gdy pozycja Miłosza była już ugruntowana, ona, na własne życzenie, pozostała w jego cieniu. Nie przepadała za środowiskiem literackim, nie życzyła sobie, aby mąż o niej opowiadał. Poeta mówił o niej: „Była najzupełniej prostolinijna, czysta. (…) Nie była podobna do tych żon pisarzy, które celebrują. (…) Na to była zbyt ironiczna, a mnie ta jej ironia wychodziła na dobre. (…) Ceniła moje pisanie, i aż zarzucałem jej, że jestem jedynym piszącym, którego aprobuje”.

Janina urodziła Czesławowi dwóch synów, Antoniego (1947) i Piotra (1951). Przez ostatnich dziesięć lat życia chorowała na Alzheimera. Miłosz nie mógł pogodzić się z faktem, że żona nigdy nie wyzdrowieje. Opiekował się nią, wpadał w przygnębienie, gdy widział, jak cierpi. Janina zmarła w kwietniu 1986 roku w Berkeley. Po śmierci Miłosz napisał dla niej wiersz „Na pożegnanie mojej żony Janiny”, w którym zawarł słowa: „Kochałem ją, nie wiedząc kim była naprawdę. Zadawałem jej ból, goniąc za moją ułudą. Zdradzałem ją z kobietami, jej jednej wierny. Zaznaliśmy wiele szczęścia i wiele nieszczęścia”.

Miłość tam nas połączy

Najważniejsza kobieta w życiu Miłosza, a przynajmniej ta, z którą był najszczęśliwszy, to pochodząca z amerykańskiego Południa, Carol Thigpen, historyk edukacji, doktor nauk humanistycznych. Była od Miłosza dużo młodsza. Dzieliły ich aż trzydzieści trzy lata. Carol pełniła funkcję dziekana do spraw studenckich na uniwersytecie w Atlancie, kiedy w 1982 roku poznała Czesława podczas spotkania autorskiego na swojej uczelni. On był wtedy związany z Ewą (to jej pseudonim), przyjaciółką Amerykanki.

Z Carol teoretycznie dzieliło go wszystko: wiek, pochodzenie, wyznanie. A jednak mieli do siebie słabość. I żyli w podobny sposób: dzień zaczynali od kawy, pracowali w godzinach przedpołudniowych, uwielbiali czytać gazety i długo ze sobą rozmawiać. Połączyło ich również podobne dzieciństwo, które oboje spędzili na wsi. Zaczęli wspólnie podróżować (zwłaszcza na Litwę, w rodzinne strony poety), co bardzo ich do siebie zbliżyło. Ślub (w obrządku katolickim) wzięli 1 października 1992 roku.

Tłumaczka Elżbieta Jogałła, była dyrektorka Instytutu Polskiego w Rzymie i radczyni kulturalna polskiej ambasady spotkała ich w 1992 roku. „Carol niesłychanie odmłodziła Miłosza, natchnęła go nową energią. Przyjechał do Rzymu i powiedział mi szeptem: »Myśmy miesiąc temu z Karoliną wzięli ślub kościelny«. Bardzo się tym cieszył, powiedział to z dumą i zadowoleniem. Ona była mu szalenie oddana. Myślę, że stanowili świetnie dobraną parę. Oboje cieszyli się sobą nawzajem. W Carol były ciepło i spokój, których Miłosz bardzo potrzebował. Widywałam, jak spacerowali, bardzo miło było na nich patrzeć. Bardzo się kochali”.

Carol i Czesław po 1993 roku zamieszkali w Krakowie w kamienicy przy ul. Bogusławskiego, a do ukochanej Kalifornii wracali zimą. Choć pierwsze wrażenie Kraków na Amerykance zrobił nienajlepsze, szybko się pod Wawelem zaaklimatyzowała. Polacy pokochali ją za jej niespożytą energię, radość życia i poczucie humoru. Carol, czy jak mówił Miłosz: Karolina, stała się jego przyjaciółką, doradcą, agentem i najbliższym współpracownikiem. Jako pierwsza czytała jego utwory, tłumaczyła je na angielski, pilnowała umów wydawniczych, a poza tym prowadziła dom i opiekowała się Czesławem. Różnica wieku nie stanowiła zresztą żadnej bariery, bo Miłosz był młody duchem. Czytał książki Małgorzaty Musierowicz i kolejne tomy Harry’ego Pottera, lubił „Złotopolskich” i filmy Larsa von Triera.

Wydawać by się mogło, że młodsza o ponad trzydzieści lat partnerka przeżyje męża. Niestety. Carol niespodziewanie podupadła na zdrowiu. Ponieważ krakowscy lekarze nie potrafili rozpoznać choroby, wysłano ją do Stanów Zjednoczonych. Tamtejsi specjaliści zdiagnozowali u niej zespół mielodysplastyczny (MDS), zaburzenie funkcjonowania szpiku kostnego i krwi. Choroba była zaawansowana; Miłosz poleciał do Stanów, by czuwać przy łóżku umierającej żony, mimo że lekarze odradzali mu tak daleką podróż. Ostatnie słowa ukochanej Karoliny brzmiały: „Nie martw się, Czesław. Miłość tam nas połączy”.

Carol zmarła w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat 16 sierpnia 2002 roku. Dla Miłosza, którego optymizm żony trzymał przy życiu, był to straszliwy cios. Dedykował jej utwór „Orfeusz i Eurydyka”. W jednym z wywiadów mówił: „Pisałem ten utwór nocami, zamiast rozmyślać o śmierci żony. (…) Leciałem z Krakowa do San Francisco, wiedząc, że Carol umiera i że koniec jest nieunikniony; jedyne, o co chodziło, to żeby zdążyć do szpitala przed jej śmiercią. I właściwie ta podróż po Hadesie to jest moja podróż do San Francisco i wędrówka po szpitalu”.

Erotomanem nigdy nie będę

Carol i Janina to z pewnością najważniejsze kobiety w życiu wielkiego poety, choć nie jedyne. Sławomir Koper w „Żonach bogów” pisze, że Czesław bardzo wcześnie zaczął zwracać uwagę na płeć piękną i już jako kilkuletni chłopiec zafascynował się jedną ze swoich ciotek. Inicjację seksualną przeżył z Ireną, urodziwą mężatką, którą poznał jako nastolatek podczas wakacji w Krasnogrudzie. Spędzali ze sobą całe dnie; wieczorami Irena uczyła Miłosza tańczyć tango. Znajomość nie trwała jednak długo. Kiedy do Krasnogrudy przyjechali trzej warszawscy maturzyści, jeden z nich zdobył względy Ireny. Czesław przyłapał nawet jednego z nich, jak wyskakuje z jej okna. Dla uczuciowego Czesława był to tak duży cios, że rozważał nawet samobójstwo.

Utalentowany, o intrygującym wyglądzie Miłosz, nie narzekał na brak powodzenia. Przez długi czas nie chciał się jednak angażować duchowo, kolejne znajomości z płcią piękną traktując czysto instrumentalnie. W liście do Jarosława Iwaszkiewicza pisał: „Okropnie męczy mnie komplikowanie tych spraw, to znaczy »zakochanie się«, »uwznioślenie« i inne w tym rodzaju historie, w które od czasu do czasu, mimo mojej woli, wpadam. (…) Pornografię lubię, ale nie dlatego, że daje jakiś dreszczyk – erotomanem nigdy nie będę”.

Ważna w życiu Miłosza była Klementyna Sołonowicz, z którą romansował na studiach, później matka Daniela Olbrychskiego. W czasach studenckich w życiu poety obecna była też Tola, którą poznał w przerwie wakacyjnej, gdy uczył się do jesiennej sesji poprawkowej. Tak ją wspominał: „Ale jej zapach, jej zapach dręczy mnie ciągle. Tolu, zdaje mi się, że wtedy, kiedy przestaję rachować i odmierzać każdy krok, kiedy jestem kapryśnym dzieckiem – wtedy jestem – zakochany”.

„Prawdziwą i tragiczną miłością chłopięcego wieku” Czesław Miłosz nazywał swój kilkuletni romans z pochodzącą z zamożnej rodziny studentką prawa Jadwigą Waszkiewicz. Poeta romansował z nią od drugiego roku studiów. Spotykali się nocami w jego pokoju w akademiku. Ten związek to jednak plama na honorze poety. Gdy dziewczyna zaszła w ciążę, ten po prostu ją porzucił, a nawet zasugerował w liście, że ojcem dziecka mógł być jeden z jego kolegów. Jadwiga dziecko urodziła i oddała do adopcji. Miłosz zreflektował się dopiero po wielu latach, pisząc do Jadwigi: „Jak patrzę wstecz, to swego życia zupełnie nie rozumiem. (…) Lato w Barciach, 1934. I ciągłe pytania, dlaczego tak a tak postąpiłem”.

Zobaczysz, któregoś dnia dostaniesz Nobla

Wśród kobiet Czesława Miłosza wymienić trzeba Irenę Górską, studentkę Wileńskiego Studium Teatralnego (później matkę aktorów Macieja i Damiana Damięckich), z którą połączył go intensywny romans.

Nie wiemy natomiast, jaka zażyłość łączyła Miłosza z Niką Kłosowską, starszą od niego mężatką. Miłosz mówił o niej, że „lubiła się bawić, tańczyć, lubiła pracować”. Na pewno się ze sobą przyjaźnili, razem uczestniczyli w imprezach towarzyskich, zdarzało się, że Nika u Czesława nocowała. Gospodyni, która rankiem zastała Miłosza w jej towarzystwie, wypowiedziała mu mieszkanie z powodu „niemoralności”.

W życiu Czesława bardzo ważna była filozof Jeanne Hersch, obywatelka Szwajcarii polskiego pochodzenia, z którą Miłosza połączył wyjątkowy związek duchowy. Nawiązali romans, jednak ich zażyłość wykraczała daleko poza fizyczną fascynację. Dzielili poglądy, prowadzili ze sobą niekończące się dyskusje. O Hersch mówi się, że odgrywała rolę muzy Miłosza. Zainspirowała go do napisania powieści „Zdobycie władzy” – on tworzył, a ona tłumaczyła tekst na francuski. Wkrótce zamieszkali razem w jednym z paryskich hoteli. Jeanne powiedziała raz Miłoszowi: „Zobaczysz, któregoś dnia dostaniesz Nobla”. On natomiast podobno na poważnie rozważał porzucenie żony (Janiny). W pewnym momencie coś się jednak zaczęło między nimi psuć (Miłosz zwierzał się przyjacielowi, że urządzała wielkie awantury). Kilka razy rozstawali się i schodzili. Janina o wszystkim wiedziała. Ostatecznie Miłosz wybrał rodzinę, czego przypieczętowaniem był wspomniany ślub w styczniu 1956 roku.

Pisząc o kobietach Czesława Miłosza, nie można nie wspomnieć o tajemniczej Ewie (to jej pseudonim – kobieta nigdy nie zgodziła się na ujawienie swoich personaliów, choć miłośnicy twórczości Miłosza nie mają problemu z jej identyfikacją), dziennikarce z Polski, młodszej od poety o trzydzieści jeden lat. Poznali się jesienią 1979 roku, Ewa miała przeprowadzić z nim serię wywiadów. Na wywiadach się jednak nie skończyło. Miłosz zafascynowany dziennikarką zaproponował jej posadę swojej asystentki. Zbliżyli się do siebie, połączyło ich głębokie uczucie.

Poeta złapał wiatr w żagle i zaczął intensywnie tworzyć. To pod wpływem Ewy napisał tom wierszy „Nieobjęta ziemia” (1984). Żadna inna partnerka Miłosza nie doczekała się podobnego hołdu. Znajomość z Ewą trwała trzy lata. Ona w pewnym momencie liczyła na coś więcej, on jednak nie zamierzał opuszczać schorowanej żony (Janiny). Tak pisał o tym związku (notabene do Jadwigi Waszkiewicz): „Nigdy nie myślałem, że w wieku od siedemdziesięciu do siedemdziesięciu trzech [lat] będę Romeo, jako że moi koledzy szkolni są stare dziady”. Nie mógł też podejrzewać, że ożeni się powtórnie. I to z najlepszą przyjaciółką Ewy.

Czesław Miłosz odszedł 14 sierpnia 2004 roku, niemal dokładnie dwa lata po śmierci ukochanej Carol.

Korzystałam z:
„Żony bogów”, Sławomir Koper, wyd. Czerwone i Czarne, Warszawa 2015
„Miłosz. Biografia”, Andrzej Franaszek, wyd. Znak, Kraków 2011

Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
Ma żonę i dziecko. Dzięki papieżowi został pełnoprawnym księdzem
Ma żonę i dziecko. Dzięki papieżowi został pełnoprawnym księdzem
Szukają pracownicy do lodziarni. Wymagania oburzyły internautów
Szukają pracownicy do lodziarni. Wymagania oburzyły internautów
Właśnie go pochowano. Te pięć sukni Valentino przejdzie do historii
Właśnie go pochowano. Te pięć sukni Valentino przejdzie do historii
Rzuciła aktorstwo. Wiadomo, z czego dziś żyje
Rzuciła aktorstwo. Wiadomo, z czego dziś żyje
Włóż do kopca i zakop. Zapomnisz o kretach na długie miesiące
Włóż do kopca i zakop. Zapomnisz o kretach na długie miesiące
Pokazała paznokcie. Nosi manicure w stylu clean girl
Pokazała paznokcie. Nosi manicure w stylu clean girl
Dostał od ojca zegarek za 800 tys zł. Tak się nim chwalił
Dostał od ojca zegarek za 800 tys zł. Tak się nim chwalił
Horoskop dzienny na jutro - sobota 24 stycznia 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - sobota 24 stycznia 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Jedz bez obaw o rtęć. W Polsce trudno o zdrowszą rybę
Jedz bez obaw o rtęć. W Polsce trudno o zdrowszą rybę
Przyszedł do śniadaniówki. Tak mówił o pieniądzach w związku
Przyszedł do śniadaniówki. Tak mówił o pieniądzach w związku
Była amiszką. Mówi otwarcie, co działo się za zamkniętymi drzwiami
Była amiszką. Mówi otwarcie, co działo się za zamkniętymi drzwiami
Kołnierzyk Piotrusia Pana hitem. Będzie wszędzie wiosną 2026
Kołnierzyk Piotrusia Pana hitem. Będzie wszędzie wiosną 2026
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀