Trwa ładowanie...

"Nie nakręcajmy się". Psycholożka radzi, jak rozmawiać z dzieckiem po egzaminach gimnazjalnych

Wystarczy kilka zdań. - Ważne, żeby spuścić ciśnienie, wrzucić trochę na luz, ale nie można przy tym bagatelizować uczuć dziecka - tłumaczy Agata Robak, psycholożka rozwojowa.
Share
Nie bagatelizujmy smutku dziecka machnięciem ręki i bąknięciem "a co się przejmujesz, to przecież nie koniec świata"
Nie bagatelizujmy smutku dziecka machnięciem ręki i bąknięciem "a co się przejmujesz, to przecież nie koniec świata"Źródło: Agencja Gazeta, Fot: Wojciech Kardas
d3ezdwi

Katarzyna Bednarczyk, WP Kobieta: - Moje dziecko wraca do domu po egzaminie gimnazjalnym. Co powinnam zrobić, żeby pomóc mu rozładować stres?

Agata Robak, psycholożka rozwojowa: Na wejściu można przytulić. Pod warunkiem, że nasze dziecko lubi być przytulane i jest to dla niego wsparcie, a nie obciach. I bezwarunkowo zaakceptować sytuację, bez różnicy, czy egzamin poszedł dobrze, czy średnio dobrze. Jeśli dziecko chce rozmawiać - rozmawiajmy, jeśli nie chce - nie zmuszajmy do rozmowy.

Załóżmy ten gorszy scenariusz. Mam pozwolić, żeby zamknęło się w pokoju?

Zależy od tego, czy dla naszego dziecka to naturalne zachowanie. Bo jeśli lubi posiedzieć sobie w ciszy, a my zrobimy wielkie olaboga, to ja nie widzę sensu. Dziecko poczuje się jeszcze dziwniej, a stres, zamiast spadać - urośnie. Natomiast jeśli widać, że dziecko zamknęło się w sobie, a na co dzień tak nie ma, to już inna historia.

d3ezdwi

Na początku radzę nie dociskać. A potem małymi krokami otwierać, pierdółką, która rozładuje atmosferę: wieczorem obejrzeć razem film, upiec wspólnie ciasto, zrobić kolację. W pewnym momencie zacznie komunikować i wtedy zaczyna się nasze pięć minut. Radziłabym spokojnie wysłuchać córkę czy syna, z niekłamaną uwagą. Usłyszeć wszystkie ich obawy, emocje. Jeśli coś poszło nie tak, nie nakręcajmy się razem z dzieckiem, ale też nie bagatelizujmy jego smutku machnięciem ręki i bąknięciem "a co się przejmujesz, to przecież nie koniec świata". I nie wpadajmy w panikę, bo to często rodzice mają większy stres i więcej czarnych scenariuszy pod ręką.

Co konkretnie warto powiedzieć?

Na przykład: "Córeczko, rozumiem twoje emocje, to naturalne, długo przygotowywałaś się do tego egzaminu. Dlatego poczekajmy na wyniki. Stres może zniekształcać rzeczywistość, może okazać się, że poszło ci dobrze, a nawet jeśli twoje obawy się potwierdzą, znajdziemy sposób, żeby poradzić sobie z tym problemem".

Ważne, żeby z dziecka i z siebie spuścić ciśnienie, wrzucić trochę na luz, ale powtarzam: nie możemy przy tym bagatelizować jego uczuć. Można zaproponować skate park, trampoliny, kino, rower, jakąś przyjemność.

d3ezdwi

Przyjmijmy wersję optymistyczną, czyli dziecku poszło super. Jak mu pogratulować, żeby czuło się docenione i zmotywowane?

"Świetnie kochanie! Jesteśmy z ciebie dumni, widzieliśmy, jak się starałaś czy starałeś. Zawsze w ciebie wierzyliśmy, dla nas i dla ciebie to był ważny dzień. Jutro też na pewno pójdzie ci dobrze! Idziesz na luzie, uczyłaś się, nie masz się czego bać". Chodzi o optymizm, pozytywne myślenie, ale nie irracjonalnie pozytywne. Takie nie pomaga.

Czyli?

Gdy dziecko pół roku olewało szkołę, a my mu wmawiamy, że zda na sto procent.

d3ezdwi

Jak w takiej sytuacji dodać dziecku otuchy?

Jeśli nie uczyło się przez pół roku, prawdopodobnie nie ma dobrego kontaktu z rodzicami i trudno będzie ten kontakt złapać w dniu egzaminu. Problem leży głębiej, mówiąc najprościej: może syn lub córka olewali szkołę, bo rodzice olewali syna lub córkę. Ale, jeśli jakimś cudem, ten kontakt uda się nawiązać, zawsze warto powiedzieć: "Wierzymy w ciebie, pomożemy ci, poradzimy sobie".

Agata Robak, psycholog rozwojowa dzieci, logopeda. Prowadzi terapię w szkole z oddziałami integracyjnymi na warszawskiej Białołęce. Mama dwójki dzieci.

d3ezdwi

Podziel się opinią

Share
d3ezdwi
d3ezdwi