Trwa ładowanie...
d4lorrf

Pornografia. Dobra czy zła?

Pornografia ma dwa oblicza. Z jednej strony może pomóc naszemu życiu seksualnemu. Z drugiej – zrujnować je To, na jakiej szali ją położymy, zależy głównie od tego, kto ją ogląda i w jakim celu. Bo o ile warto ją czasem podsunąć partnerce, o tyle bezwzględnie trzeba przed nią chronić dzieci.

d4lorrf

Pornografia ma dwa oblicza. Z jednej strony może pomóc naszemu życiu seksualnemu. Z drugiej – zrujnować je To, na jakiej szali ją położymy, zależy głównie od tego, kto ją ogląda i w jakim celu. Bo o ile warto ją czasem podsunąć partnerce, o tyle bezwzględnie trzeba przed nią chronić dzieci.

Jeszcze 20 lat temu dzieci i nastolatki miały bardzo niewielkie szanse na przypadkowy kontakt z treściami pornograficznymi. Te dostępne były jedynie w sex shopach czy pod ladą kiosków z gazetami. Wszystko zmienił internet: dając nieograniczony dostęp do informacji, otworzył furtkę i w tej dziedzinie. Również do tzw. twardej pornografii (hard porn), czyli pokazującej przemoc lub nielegalne praktyki seksualne, np. pedofilię czy zoofilię. I nawet nie trzeba się specjalnie naszukać.

– Od samego początku istnienia globalnej sieci najczęściej wystukiwanym w wyszukiwarkach słowem był „seks” – mówi Małgorzata Zaryczna, seksuolożka i psychoterapeutka. – Szacuje się, że ok. 50 proc. aktywności w internecie dotyczy właśnie pornografii.

Wpisując w Google słowo „seks”, dostaniemy do wglądu aż 750 mln stron! Nie oszukujmy się, zobaczą je też nasze dzieci. Co gorsza, zrobią to bez naszej wiedzy i wbrew zakazom, i to zanim usłyszą na lekcji biologii lub od nas, skąd się biorą dzieci. To z internetu dowiedzą się, czym jest seks i jak powinien wyglądać. I ten obraz wyryje się w ich wyobraźni na dobre, jeśli w porę temu nie zapobiegniemy, zakładając na komputer filtr rodzicielski lub otwarcie rozmawiając z nimi na tematy intymne.

d4lorrf

Plaga nowoczesności

Starszym pokoleniom pornografia tak bardzo nie zaszkodzi, bo dorastały w realnym, nie wirtualnym świecie, w którym związki trzeba było „przećwiczyć” na żywym materiale. Ale naszym dzieciom może całkowicie wypaczyć sens i potrzebę seksu.
– Martwimy się, że nasze nastolatki szybko chcą tracić dziewictwo, ale nie zdajemy sobie sprawy, jaką patologią więzi mogą zaowocować pierwsze kontakty z seksem za pośrednictwem pornografii – ubolewa seksuolożka.

I nie chodzi tylko o to, że dzieci w pornografii znajdą przemoc, choć ona też fatalnie wpływa na kształtowanie się ich obrazu świata. Bardziej o to, że filmy porno sprowadzają kontakt między mężczyzną a kobietą do... genitaliów. – Nie ma tu absolutnie żadnej więzi i bliskości, a to przecież podstawa, zarówno związku seksualnego, jak i partnerskiego – podkreśla Zaryczna. – Seks jest sprzedawany jako produkt, oderwany od uczuć, a kobieta w związku i relacji seksualnej ma być zawsze chętna i gotowa, słowem uprzedmiotowiona. W tzw. twardej pornografii to kobiety współżyją zoofilnie lub biorą udział w seksie grupowym z udziałem wielu partnerów, w pozycjach dominujących. Zawsze są szeroko uśmiechnięte i krzyczą z rozkoszy. Młode dziewczyny, które to oglądają, takie reakcje przyjmują za normę. I nikt nie wyprowadza ich z błędu, a już na pewno nie przyszli partnerzy, wychowani na tej samej pornografii. Nie dziwmy się później, że nastolatki wystawiają swoje dziewictwo na aukcji.

Czego jeszcze można dowiedzieć się z filmów porno? Że seks ogranicza się do narządów i dewiacji. Że nie wymaga żadnego przygotowania, gry wstępnej czy pieszczot. Że jest czysto mechaniczny.

– Tak wypaczony obraz seksu wypacza nasze oczekiwania – bije na alarm seksuolożka. – Potem młody mężczyzna spodziewa się, że wszystkie kobiety są takie, jak te w pornosach. I jeśli partnerka nie przystaje z zachwytem na wszystko, co on proponuje, nie wije się i nie krzyczy z rozkoszy, on dochodzi do wniosku, że jest oziębła i prowadzi ją na leczenie. Co gorsza, pod wpływem narzekania partnerów same kobiety się zastanawiają, czy czegoś im nie brakuje.

d4lorrf

Dziękuję, wolę film

Dlaczego pornografia pokazuje taki obraz seksu? Dlaczego występujące w niej kobiety służą wyłącznie męskiej przyjemności? Małgorzata Zaryczna uważa, że gdyby pornografia powstała niedawno, mogłaby wyglądać inaczej – obecnie kobiety mają prawo do własnej przyjemności, a zadaniem mężczyzny jest pomóc im osiągnąć rozkosz. Tymczasem pornografia narodziła się ponad pół wieku temu, w czasach, kiedy kobiecy orgazm był miłym, choć niekoniecznym bonusem. I mamy taką pornografię, jakich mamy mężczyzn – bo to do nich głównie jest adresowana.

Mężczyźni mają z reguły większe potrzeby w tej materii niż kobiety, są wzrokowcami, a treści erotyczne pomagają im podczas masturbacji. Co jednak, gdy sam na sam z filmem pornograficznym zaczyna wygrywać z naszym współżyciem, a czasem całkowicie je zastępować? Gdy kontakt z pornografią stanowi główną, a w dalszej perspektywie jedyną drogę uzyskiwania satysfakcji seksualnej, popadamy w tzw. pornofilię. Nic dziwnego, to łatwiejsze i nęcące. Na filmach wciąż zmieniają się kobiety, jest cała gama prezentowanych zachowań i dewiacji, podczas gdy w małżeńskim łóżku wciąż to samo ciało i wypróbowane po wielokroć tricki. Stała partnerka przestaje być atrakcyjna.

– Nie każdy masturbujący się przed komputerem jest pornofilikiem – zastrzega Zaryczna. – Jeśli robi to, gdy jest sam, bo jego partnerka nie może się kochać –wyjechała, jest w połogu albo ma zdecydowanie mniejsze potrzeby – i musi szukać dodatkowego rozładowania, a nie chce się decydować na zdradę, to w porządku. Ale jeśli mężczyzna woli taką formę zaspokojenia od współżycia z ukochaną, to znak, że ma kłopoty.

Pornofilia dotyczy nie tylko mężczyzn, choć oni częściej są jej ofiarami. Zdarzają się i kobiety, które poświęcają związki na rzecz pornografii. Jeśli jednak obie strony mają motywację do wspólnego odkrywania seksu, to pornofilik dostaje potrzebne wsparcie i gotowość partnera, by walczyć z uzależnieniem. Wtedy może się udać. To nie tak, że pornografia kradnie mężów, bo żony przytyły lub wyhodowały cellulit. Mężczyzna nie ucieka w pornografię, jeśli w związku dzieje się dobrze. Nie jest zwierzęciem, który się rzuca na bardziej atrakcyjny okaz. Owszem, każdy facet lubi popatrzeć na taki filmik, ale żywa, namacalna i – co najważniejsze – podniecona partnerka zawsze z nim wygra.

d4lorrf

magazynsens.pl/ Agata Domańska

[ **

** ]( http://zwierciadlo.pl/magazyn/sens )

d4lorrf
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4lorrf