Blisko ludziPraca stewardessy. Zdradzają, jak wygląda ich codzienność w przestworzach

Praca stewardessy. Zdradzają, jak wygląda ich codzienność w przestworzach

Praca stewardessy. Zdradzają, jak wygląda ich codzienność w przestworzach
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne

30.08.2019 15:46, aktual.: 02.09.2019 11:13

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Urok osobisty, śnieżnobiały uśmiech i nogi do nieba? Obecnie, żeby zostać stewardessą trzeba mieć coś więcej, choć pewne zasady wciąż obowiązują. Natalia, Weronika i Partycja mówią, jak naprawdę wygląda ta praca.

W polskich mediach echem odbił się komentarz dyrektorki LOT-u, która skrytykowała British Airways. Kobieta skomentowała "nieodpowiedni" wygląd pracowników linii.

– Ja zawsze byłam przygotowana na takie wypadki jak podarte rajstopy. Patrzę na to z dwóch stron, doskonale rozumiem zmęczenie dziewczyn po długich lotach, ale nadal powinny być w tym wszystkim profesjonalne. Zawsze jest chwila dla siebie na drobne poprawki – reaguje Patrycja, była stewardessa. O kulisach tego zawodu opowiadają też Natalia i Weronika, które wciąż pracujące w przestworzach.

Jak zostać stewardessą?

Natalia Siejka podjęła tę pracę, bo kocha podróżować. Wybrała jednak nietypową drogę. – Rekrutowałam na kurs przeznaczony dla studentów, czyli trwający cztery miesiące – wyjaśnia. Jej rekrutacja była trzyetapowa. Pierwsza to sprawdzenie, jak kandydatka radzi sobie z językiem angielskim. – Przez minutę opowiadaliśmy o sobie, a następnie odpowiadaliśmy na pytania – mówi Natalia. Drugi etap to krótkie inscenizacje, ostatnim szczeblem jest zaś rozmowa indywidualna na podstawie CV. Na początku o posadę walczy 70-80 osób. Na koniec zostaje 10-15.

Selekcja jest duża. Następnie zostaje czekanie na telefon. Jeśli odpowiedź jest pozytywna, zaczynają się szkolenia. – W moim przypadku szkolenie trwało 3 lub 4 weekendy (piątek, sobota, niedziela) - plus minus 12 dni oraz 1,5 dnia ćwiczeń na symulatorze – opowiada stwardessa. Na koniec fakultetów odbywają się dwa egzaminy, które trzeba zaliczyć na minimum 90 proc. Wcześniej trzeba "wykuć" 600-stronicowy podręcznik. – Warto zaznaczyć, że podczas wszystkich dni szkoleniowych obowiązuje dyscyplina mundurowa, tzn. odpowiednia fryzura, makijaż i manicure – opowiada Natalia.

Wygląd zawsze był dość restrykcyjnie egzekwowany u pracowników linii lotniczych. Stewardessy muszą mieć odpowiedni wzrost, makijaż, fryzurę oraz ubiór. Ich wizerunek jest sprawdzany przed każdym wylotem. – Musimy mieć wyprany i wyprasowany mundur, kok lub inną mocno spiętą fryzurę (włosy mogą być rozpuszczone tylko jeśli sięgają do kołnierzyka), rajstopy w kolorze cielistym pasującym do cery, wyrazisty makijaż, kolczyki od firmy, zegarek złoty, czarny lub srebrny, buty na obcasie — czarne, bez żadnych zdobień – wylicza Siejka. – Podczas lotu musimy kontrolować nasz wygląd, dlatego często poprawiamy makijaż i włosy.

Nie tylko wygląd jest ważny w tej pracy. Stewardessy przed każdym lotem są odpytywane z procedur bezpieczeństwa, sprzętu awaryjnego i wiedzy ogólnej.

Obraz
© Archiwum prywatne

Praca na wysokościach nie sprzyja zdrowiu pracowników, którzy na co dzień zmagają się z efektami ubocznymi swojego zajęcia. – Mam okropnie suchą skórę, mimo że piję hektolitry wody. Plus łamią mi się paznokcie, a zawsze były twarde jak tytan – opowiada stewardessa. Praca ta wymaga również ciągłego kontaktu z pasażerami. Nie zawsze są to miłe spotkania. – Kilka razy doświadczyłam nieprzyjemnych komentarzy ze strony pasażerów. Raz zdarzyło mi się, że lekko podpity pasażer próbował pocałować mnie na "do widzenia", na szczęście w porę się odsunęłam – słyszę.

"Trudno, to nie wylądujemy"

Patrycja może pochwalić się dłuższym stażem pracy w chmurach niż Natalia. Pracuje 2,5 roku w jednej z najpopularniejszej linii lotniczych. To zdążyło już się odbić na jej zdrowiu. – Pójście do pracy ze zwykłym katarem kończy się antybiotykiem. Dokuczają mi problemy z uszami i zatokami. Potrzebuję też więcej czasu na regenerację przez nieregularny tryb życia – opowiada Patrycja.

Chociaż od jej rekrutacji minęło już trochę czasu, dziewczyna nadal doskonale pamięta ten żmudny proces.Wyglądało to podobnie jak w przypadku Natalii. – Ćwiczyliśmy tam ewakuacje, gaszenie pożarów, otwieranie i zamykanie drzwi oraz jak udzielać pierwszej pomocy – dodaje Patrycja. W jej liniach lotniczych również obowiązują przepisy co do wizerunku stewardess. – Muszę mieć spięte włosy. Może być kitka lub warkocz, ale nie może być dłuższy niż 26 cm. Nasz ubiór zawsze jest sprawdzany przed wejściem na pokład – mówi mi. Ta procedura nazywa się briefingiem. Przeprowadza ją szefowa pokładu. Jeśli coś w wyglądzie nie spełnia wymagań, zostanie to skrytykowane. Inni członkowie załogi mogą napisać anonimowy raport, czyli skargę odnośnie wyglądu stewardessy. – Kilka razy od przełożonego dostałam uwagę a propos kolczyków lub za mało wyrazistego koloru ust – przyznaje Patrycja.

Stewardessa ma na swoim koncie już setki lotów i wiele z nich wspomina bardzo pozytywnie. Niestety, zdarzają się też niemiłe sytuacje z pasażerami w roli głównej. – Pasażerowie często się upijają i nie wykonują poleceń załogi. Zdarzają się pretensje, że w schowku na bagaże jest za mało miejsca, a osoby siedzące przy wyjściach awaryjnych nie chcą chować swoich bagaży do luftu – zdradza. – Klasycznym zachowaniem, z jakim się spotykamy, jest odmowa zapinania pasów. Szczególnie dotyczy to matek, kiedy ich dziecko śpi. Pamiętam sytuację, gdy właśnie takiej mamie zwróciłam uwagę, tłumacząc, że bez zapiętych pasów przez wszystkich pasażerów nie może odbyć się lądowanie. Ona odpowiedziała mi na to "trudno, to nie wylądujemy". Zaniemówiłam – wyznaje stewardessa.

Uczyłam się, jak odebrać poród

Weronika skończyła już swoją karierę rok temu. – Praca w powietrzu nie sprzyja zdrowiu. Pomimo tego, że już nie latam, to nadal odczuwam powikłania. W znacznym stopniu uszkodziłam sobie słuch. Ucierpiała też moja odporność, bo, jak wiadomo, zmiana ciśnień nie jest dobra dla nikogo – opowiada Weronika. Rekrutacja Weroniki przebiegała według typowego scenariusza. Cały proces trwał miesiąc. Podczas szkoleń uczyła się, jak używać defibrylatora, a nawet, jak pomóc w czasie porodu.

– Ta rekrutacja nie wyglądała jak casting dla modelek – zaznacza. – Wiadomo, stewardessa musi mieć odpowiedni wzrost, żeby mogła sięgnąć do półek oraz powinna być dosyć szczupła, żeby móc poruszać się po wąskich korytarzach na pokładzie, ale miałam koleżanki w "większych" rozmiarach – słyszę od niej na koniec.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (19)
Zobacz także