Trwa ładowanie...

Premier sprząta po sobie. Zachwyt i dziki entuzjazm

Znany w Europie nadawca telewizyjny Deutsche Welle opublikował na swoim Twitterze wideo, na którym holenderski premier Mark Rutte rozlewa swoją kawę. I sam, za pomocą mopa, sprząta powstały nieporządek. Pozornie – nic ekscytującego.

Share
Premier sprząta po sobie. Zachwyt i dziki entuzjazm
Źródło: Facebook.com
d3ah9t3

Każdy z nas robił to przynajmniej parę razy w życiu, co bardziej nieuważni nawet codziennie. Deutche Welle wiedziało jednak jak podgrzać atmosferę i zapytało swoich odbiorców, czy ich premier zrobiłby to samo.

Wyobraźcie sobie premiera Morawieckiego, który pogwizdując radośnie polski hymn ściera kawową kałużę. Wyobraźcie sobie premier Szydło, która postanawia rozprawić się z powstałą plamą, zamiast żądać następnej kawy w tempie ekspresowym. Wyobraźcie sobie premiera Kaczyńskiego, który z kawą robi coś innego niż danie jej do wylizania kotu.

d3ah9t3

No nie. Po prostu nie.

I podobne odczucia mają obywatele innych - niż Polska z politycznej arystokracji słynąca - krajów. "Nie ma takiej możliwości. W moim kraju kałuża zostałaby aresztowana i uwięziona za obrażanie premiera lub angażowanie się w spisek przeciwko rządowi" – śmieje się Turczynka. "Mój premier powiedziałby, że bałagan był tam przez ostatnie 60 lat, ale on sprawi, że wyczyszczą ją jego pracownicy najpóźniej w 2019 roku" – dodaje Hindus.

Zdaniem Nigeryjczyka, w jego kraju kawy po sobie nie wytarłby nawet przewodniczący samorządu lokalnego. "Oni nawet nie wycierają butów publicznie. Ich orszak się przed nimi kłania, żeby to zrobić" – pisze mężczyzna.

d3ah9t3

W podobnym tonie piszą nie tylko obywatele krajów spoza kręgu zachodniego. "Mój prezydent odszedłby, zawróciłby. A potem wskazałby na bałagan i powiedział oskarżająco: "Kto, do diabła, to zrobił" –zauważa ironicznie obywatel USA. Jego rodak dodaje alternatywną wersję tej historii: "spojrzałby na to, co zrobił i oświadczyłby, że to "największy bałagan w historii! Nikt nie jest lepszy w rozlewaniu kawy niż ja!"

Są i tacy, którzy uważają, że cała akcja była tylko chwytem PR-owym, mającym za cel ocieplenie wizerunku premiera. Niezależnie jednak od zamiarów, Markowi Rutte na pewno miło się sprzątało, towarzyszył mu wszak tłum uradowanych i przyklaskujących mu sprzątaczek.

To pewnie całkiem miłe uczucie, które kojarzy się z latami przedszkolnymi, kiedy umycie czegokolwiek po sobie spotykało się z szalonym entuzjazmem rodziców.

d3ah9t3

Podziel się opinią

Share
d3ah9t3
d3ah9t3