Blisko ludziTa akcja wywołała spore kontrowersje. Kościół nie kryje oburzenia

Ta akcja wywołała spore kontrowersje. Kościół nie kryje oburzenia

26.09.2016 12:40, aktual.: 22.05.2018 14:11

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Psycholog Natalia de Barbaro, jedna z osób zaangażowanych w akcję "Przekażmy sobie znak pokoju", wyjaśnia, jaki był zamysł kampanii i skąd wzięły się wokół niej tak wielkie kontrowersje.

Na polskich ulicach pojawiły się plakaty promujące kampanię przeciwko homofobii, na których widać dłonie splecione w uścisku i hasło "Przekażmy sobie znak pokoju". Na jednym z nadgarstków widać „tęczową” opaskę symbolizującą osobę homoseksualną, na drugim – różaniec. Plakat wywołał spore kontrowersje w niektórych środowiskach katolickich, a biskupi stwierdzili, że zafałszowuje naukę Kościoła. Psycholog Natalia de Barbaro wyjaśniła, czy w kościele katolickim jest miejsce dla osób homoseksualnych.

- Sądzę, że jest coraz więcej w świecie i wśród wiernych takiego przekonania, że Kościół nie jest strukturą ani więzienną, ani monarchiczną. To sytuacja, w której wolni ludzie słuchają swojego sumienia – zaznacza goszcząca w studiu Dzień Dobry TVN, psycholog de Barbaro, która włączyła się w kampanię.

Przypomnijmy, że akcja „Przekażmy sobie znak pokoju” zaczęła się w pierwszym tygodniu września, a biorą w niej udział zarówno publicyści „Tygodnika Powszechnego”, „Więzi” i „Znaku”, jak też działacze Kampanii Przeciw Homofobii, Grupy Polskich Chrześcijan LGBTQ „Wiara i Tęcza” oraz Stowarzyszenia na rzecz Osób LGBT Tolerado.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (119)
Zobacz także