Trwa ładowanie...
d3zz78t

Tatuażysta ostro krytykował ofiarę napastowania. "Został ukarany, ale niczego się nie nauczył"

Historia Zuzanny wzburzyła użytkowników mediów społecznościowych. Dziewczyna opisała, jak na koncercie obcy mężczyzna podniósł jej sukienkę i złapał ją za pośladek. Jej wyznanie wywołało burzę w internecie. Krytyków-seksistów było wielu, ale jeden z nich mocno zagalopował się w swojej opinii i teraz ponosi tego konsekwencje.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jego zachowanie spotkało się mocną reakcją internautów.
Jego zachowanie spotkało się mocną reakcją internautów. (123rf/facebook)
d3zz78t

Dziewczyna napisała: "Nie zamierzam więcej milczeć na ten temat. Skur*ielu, nie miałeś prawa tego zrobić. Nie miałeś prawa naruszyć mojej cielesności. [...] Nie miałeś prawa ośmieszyć mnie w ten sposób. Żaden z was nie miał do tego prawa".

Oprawcy czują się bezkarni, kobiety wciąż są obwiniane za takie sytuacje. Wmawia im się, że prowokują, że kuszą strojem. Zuzanna powiedziała dość i podzieliła się swoją historią. Odzew był ogromny. Niestety, prócz współczucia i poparcia setek kobiet, pojawiło się też sporo wulgaryzmów pod adresem dziewczyny. Jedni sugerowali, że nie trzeba chodzić na takie koncerty, inni żeby przestała "wyglądać jak łatwa panienka".

Jedną z osób, która otwarcie (do pewnego czasu) obrażała dziewczynę, był warszawski tatuażysta. Mężczyzna nie żałował niewybrednych określeń pod jej adresem. Mówiąc wprost, głosił, że sama się o to wszystko prosiła. Posunął się nawet do opinii, że tatuaże i kolczyki to atrybuty łatwych dziewczyn. Tatuażysta długo nie musiał czekać na reakcję kobiet. Wymieniał z internautami opinie Facebooku - broniąc swoich racji, a potem nagrał film, który go pogrążył. Wyjaśnił, że gwałt nie jest winą poszkodowanej, ale apelował też, żebyśmy przestali udawać, że bierze się on znikąd - bo kobieta czasami w sposób nieświadomy ma wpływ na takie zachowania.

d3zz78t

Wszystkie materiały związane z tą sytuacją nie są już dostępne. Jednak grupa "Seksizmu naszego powszedniego" część z nich zachowała i podzieliła się z fanami. Film nagrany przez tatuażystę, który poddano analizie, nazwano "festiwalem kultury gwałtu".

Tatuażysta poniósł konsekwencje swoich wypowiedzi. Sfera dyskusji weszła w jego prywatne i zawodowe życie do tego stopnia, że ludzie zaczęli oceniać jego działalność zawodową i wystawiać mu najniższe noty. Ponadto jedna z firm postanowiła zakończyć z nim współpracę. "Postanowiliśmy rozstać się z tym artystą, bowiem szacunek jest dla nas najważniejszą wartością" – napisali na Facebooku. "Prosimy nie kojarzyć jego poglądów z poglądami naszej pracowni, której większość stanowią kobiety (wytatuowane i wykolczykowane)" – zakończyli.

Pojawiły się głosy, że grupy walczące z seksizmem przekroczyły granice i swoimi działaniami zachęcają do ingerowania w działalność i życie prywatne artysty. Jednak administratorzy "Seksizmu naszego powszedniego" tłumaczą: "Został ukarany, po czym pokazał, że niczego go to nie nauczyło. Nie jest osobą prywatną, skoro podaje się za artystę i sam zaczyna jakąś publiczną krucjatę. Poza tym opinie osób prywatnych nie są naszym zdaniem nieistotne. To one w dużej mierze tworzą kulturę gwałtu".

d3zz78t

Zobacz też: Czy seks bez zgody drugiej osoby można usprawiedliwić?

d3zz78t

Podziel się opinią

Share

d3zz78t

d3zz78t