Blisko ludziTrudne rozmowy o...

Trudne rozmowy o...

Trudne rozmowy o...
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

12.03.2007 14:10, aktual.: 01.06.2010 00:27

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Choć edukacja seksualna w Polsce istnieje, a szkoły prowadzą lekcje przygotowania do życia w rodzinie, świadomość młodych ludzi na temat płodności i bezpiecznego seksu jest wciąż niewielka. Dlaczego? W wielu polskich domach zagadnienie miłości fizycznej jest zagadnieniem wstydliwym, o którym należy mówić rzadko, albo najlepiej wcale.

Czy podczas „pierwszego razu” można zajść w ciążę? Czy pieszczoty bez stosunku mogą skończyć się ciążą? To pytania, które w dzisiejszych czasach w ogóle nie powinny paść. Choć edukacja seksualna w Polsce istnieje, a szkoły prowadzą lekcje przygotowania do życia w rodzinie, świadomość młodych ludzi na temat płodności i bezpiecznego seksu jest wciąż niewielka. Dlaczego? W wielu polskich domach zagadnienie miłości fizycznej jest zagadnieniem wstydliwym, o którym należy mówić rzadko, albo najlepiej wcale. Jak wynika z raportu Federacji Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, młodzi ludzie dokształcają się najczęściej sami, informacji poszukując w czasopismach i internecie.

Czym się martwi młodzież?

Jak wynika z raportu Federacji Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, „Czym martwi się młodzież?”, świadomość nastolatków na temat seksualności jest wciąż niewystarczająca. Brak odpowiednich, prowadzonych systematycznie zajęć w szkołach, przygotowujących młodzież do wstąpienia w dorosłość oraz lekceważenie tematu przez samych rodziców sprawiają, że rośnie liczba nieletnich matek, które w obliczu niechcianej ciąży, często muszą same radzić sobie z problemem. Autorzy raportu zwracają uwagę na fakt, iż nawet jeśli w szkołach przeprowadzane są lekcje „przygotowania do życia w rodzinie”, to jednak mają one charakter przypadkowy i prowadzone są przez osoby, które nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat zagadnień związanych z dojrzewaniem i seksualnością nastolatków. Nie wszystkie szkoły mogą pozwolić sobie na zatrudnienie specjalisty na etat, więc zajęcia prowadzi najczęściej biolog, nauczyciel wychowania fizycznego albo katecheta.

Problem stanowi również ukierunkowanie podręczników i źródeł pomocniczych – to nauczyciel prowadzący przedmiot wybiera podręcznik, co może skutkować prowadzeniem zajęć według ściśle określonego światopoglądu. Edukacją seksualną nastolatków często nie przejmują się również rodzice – tematu seksualności unikają jak ognia i z jednej strony pragną, aby obowiązek kształcenia i wychowania seksualnego spadł na szkolnych pedagogów, z drugiej – chcą kontrolować, jaka wiedza w tym temacie będzie przekazana ich potomstwu. Tymczasem, badania przeprowadzone w USA, Meksyku, Ekwadorze, Gwatemali i Chile wykazały, że młodzież, która wie, jak ważną sferą życia jest właściwie prowadzone życie seksualne, zwlekała z inicjacją, rozpoczynając współżycie średnio o siedem miesięcy później, niż rówieśnicy, którzy nie zostali objęci programem edukacyjnym.

- "Zauważyliśmy dwie przeciwne tendencje w zachowaniu się i poglądach rodziców na temat lekcji przygotowania do życia w rodzinie. Większość rodziców chce, aby takie zajęcia odbywały się jak najczęściej, istnieje jednak silna grupa zdecydowanych przeciwników tej idei. Są to głównie osoby silnie wierzące i religijne, które uważają, że o współżyciu seksualnym należy rozmawiać w domu, nie na forum" – tłumaczą psycholodzy zatrudnieni w trójmiejskich gimnazjach. O tym, że rozmowy na temat seksualności i edukacja własnego dziecka w tym temacie jest niezwykle trudna, mówią sami rodzice - Mam szesnastoletnią córkę, która od roku spotyka się ze starszym od siebie chłopcem. Za każdym razem, kiedy razem wychodzą, odczuwam paniczny strach, a myśl „czy oni to robią?” nie pozwala mi spać. Z jednej strony boję się, że któregoś dnia córka oznajmi mi, że będę babcią, z drugiej – nie mogę się zdobyć na szczerą rozmowę – pytanie „co chciałabyś wiedzieć o seksie, ale boisz się zapytać” po prostu nie może przejść mi przez gardło
– tłumaczy internautka Aneta (41 l.). O swoich obawach mówi również Danuta (46. l) – W moim domu temat seksu był po prostu zakazany – z koleżankami mogłam spotykać się tylko w czterech ścianach własnego pokoju i dopóki nie skończyłam osiemnastu lat, ani w głowie mi było przyznanie się, że spotykam się z jakimś chłopcem. Kiedy przeczytałam o różnych zabawach nastolatków, jakie mają miejsca na imprezach, dech mi zaparło, zebrałam się więc na rozmowę i... skapitulowałam przed samymi drzwiami do pokoju córki. Wolę jednak, żeby o bezpiecznym seksie córka usłyszała w szkole, nie ode mnie... Czy nastolatki potrzebują rozmów z rodzicami?

Niewątpliwie, podstawowym zadaniem rodziców jest troska o zbudowanie trwałych więzi rodzinnych oraz dojrzałych relacji między poszczególnymi członkami rodziny. Między rodzicami a ich dziećmi nie powinno być barier i tematów tabu. Jeśli dojrzewający nastolatek zostanie odpowiednio wcześnie i w mądry sposób poinformowany o różnych, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych aspektach związanych z jego seksualnością, będzie bardziej ostrożny w podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu współżycia, będzie również wiedział, jakie konsekwencje są z tym związane. Nie należy jednak popadać w skrajności. Rodzice, którzy wprowadzają do domu seksualny reżim, robią taki sam błąd jak ci, którzy zachęcają dziecko do tego, aby ten swój „pierwszy raz” miało w swoim pokoju, niemal pod okiem rodziców. Z sondaży CBOS przeprowadzanych w ostatnich latach wynika, że poziom komunikacji w rodzinie, zwłaszcza pod względem edukacji seksualnej, jest wciąż niezadowalający i młodzi ludzie wiedzę na temat seksu zdobywają sami.

Tylko żadnego seksu!

- Rozmowy z rodzicami o seksie? Nie ma szans! Moi rodzice, kiedy wspólnie oglądamy film i nagle zaczynają się sceny łóżkowe, każą mi wyjść z pokoju lub zmieniają kanał. A ja mam 16 lat! – żali się na forum Monika. Podobne spostrzeżenia ma Kama (18 l.) – Moi rodzice są bardzo religijni, od roku mam chłopaka i wciąż ukrywam przed nimi ten fakt. Gdyby wiedzieli, skończyłyby się wypady do dyskoteki, nie mówiąc już o jakichkolwiek wyjazdach na dłużej niż jeden dzień. Ale czy próbowali ze mną rozmawiać na temat seksu? – Jeden raz – kiedy pod koniec II klasy liceum jechaliśmy z klasą na dwudniowy biwak, mama wykrztusiła z siebie jedno zdanie – Kamilo, tylko żadnego seksu! – I to było wszystko na ten temat.

Brak szczerej rozmowy z rodzicami może w przyszłości zaowocować fobiami na tle własnej seksualności, spowodowanymi niewiedzą lub posiłkowaniem się młodzieży informacjami niesprawdzonymi, wyssanymi z palca lub po prostu przekłamaniami, jakich pełno w czasopismach, których targetem są młodzi ludzie. – Kiedy miałam 13 lat przeczytałam w pisemku dla nastolatek, w listach do Kasi czy Zuzi – nie pamiętam, że jakaś dziewczyna zaszła w ciążę, bo wytarła się ręcznikiem brata. Przez ładnych kilka lat miałam traumę z tego powodu, ale nie przeszło mi przez myśl, żeby zapytać mamę, czy to możliwe – pisemko czytałam z wypiekami na twarzy, ale w tajemnicy, było przecież zakazane...

Zagadnienie dojrzewania i seksualności jest z pewnością zagadnieniem złożonym. Polityczna przepychanka o to, kto w zasadzie powinien zająć się edukacją nastolatków w tym zakresie, w rezultacie prowadzi do sytuacji, w której młodzi ludzie edukują się sami. Na brak komunikacji między rodzicami i ich dziećmi nakładają się czynniki środowiskowe oraz stereotypy i fobie zaszczepione jeszcze naszym prababciom i pradziadkom. Nie dziwi również fakt, że nie wszyscy nauczyciele potrafią sprostać wyzwaniu i prowadzić szczerą rozmowę o seksie z cudzymi dziećmi. Rodzice natomiast, nie zawsze mają odwagę, aby o rzeczach istotnych dla rozwoju dziecka, mówić wprost i ochoty na rozmowę nabierają dopiero wówczas, gdy jest na nią za późno.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także