Zmowa byłych żon polityków

Obraz
Źródło zdjęć: © Sukces

Miłość i polityka

Jest pierw­szą po­rzu­co­ną przez po­li­ty­ka żoną, któ­ra wal­czy o swo­je pra­wa. Po rozstaniu z Januszem Palikotem Ma­ria No­wiń­ska chce po­cią­gnąć za so­bą in­ne: Elż­bie­tę Pawlak, Małgorzatę Gosiewską, Marię Marcinkiewicz.

Elżbie­ta Paw­lak wciąż ofi­cjal­nie jest żo­ną by­łe­go pre­mie­ra Wal­de­ma­ra Paw­la­ka. Cho­ciaż od wie­lu lat ży­ją w se­pa­ra­cji, nie ma­ją roz­wo­du. – Mąż nie wspo­mi­na o roz­wo­dzie, a ja nie py­tam – wy­ja­śnia. Od roz­wo­du Jo­an­ny Dorn czy Ma­rii No­wiń­skiej, by­łej żo­ny Ja­nu­sza Pa­li­ko­ta, mi­nę­ło kil­ka lat. Świe­żo po roz­wo­dzie jest Ma­ria Mar­cin­kie­wicz.

Ro­dzi­ny i ka­rie­ry po­li­tycz­ne swo­ich mę­żów do­tych­czas trak­to­wa­ły jak świę­tość. Ich ro­man­se przyj­mo­wa­ły z god­no­ś­cią. Mil­cza­ły i cze­ka­ły na opa­mię­ta­nie. By­ły na­iw­ne, li­cząc, że bę­dzie jak daw­niej. Zwio­dły je nie­daw­ne de­kla­ra­cje eks­mę­żów. Wal­de­mar Paw­lak nie­raz pod­kre­ślał swo­ją re­li­gij­ność, przy­wią­za­nie do war­to­ści chrze­ści­jań­skich. W ha­słach wy­bor­czych pre­zen­to­wał się ja­ko przy­kład­ny mąż i oj­ciec. O przy­wią­za­niu do żo­ny i dzie­ci czę­sto wspo­mi­nał Ka­zi­mierz Mar­cin­kie­wicz: „Ma­ry­la za­wsze by­ła ze mną. Ra­zem bu­do­wa­li­śmy ro­dzi­nę. Za­wsze wspie­ra­ła mnie i po­ma­ga­ła, naj­pierw w pra­cy za­wo­do­wej na­uczy­cie­la, a póź­niej w dzia­łal­no­ści opo­zy­cyj­nej (…). Bez niej, bez na­szej mi­ło­ści i przy­jaź­ni nie był­bym w sta­nie zro­bić ni­cze­go”.

Te­raz zdra­dzo­ne i po­rzu­co­ne za­czy­na­ją do­cho­dzić swo­ich praw. Ma­ria No­wiń­ska to­czy pu­blicz­ną woj­nę z Ja­nu­szem Pa­li­ko­tem o ma­ją­tek. We­dług niej to ko­bie­ty są zwy­kle po­krzyw­dzo­ną stro­ną w roz­wo­dzie. Stąd po­mysł, że­by po­wo­łać Sto­wa­rzy­sze­nie Po­rzu­co­nych Żon. Nie po to, by brać od­wet, czy mścić się na by­łych mę­żach, któ­rzy na­dal błysz­czą na sa­lo­nach po­li­tycz­nych. Ale że­by dać wspar­cie in­nym ko­bie­tom, któ­re zna­la­zły się w ta­kiej sy­tu­acji. Je­śli sto­wa­rzy­sze­nie po­wsta­nie, No­wiń­ska li­czy, że sze­re­gi mo­że za­si­lić cał­kiem spo­re gro­no daw­nych żon po­li­ty­ków.

Sublokatorka bez praw

Kie­dy Elż­bie­ta Paw­lak do­wie­dzia­ła się, że jej mąż, wów­czas pre­mier, ro­man­su­je w War­sza­wie z se­kre­tar­ką, po­czu­ła się bez­rad­na. Mia­ła wte­dy 32 la­ta, tro­je dzie­ci (naj­młod­szy sy­nek ro­czek). Ca­ły­mi la­ta­mi ży­ła w cie­niu mę­ża, na je­go gar­nusz­ku, na każ­dym kro­ku stro­fo­wa­na przez te­ś­ciów, któ­rzy sta­li za sy­nem. Kry­ty­ko­wa­li jej gust, spo­sób wy­sła­wia­nia się, wszyst­ko. Mil­cza­ła. Dla do­bra dzie­ci i dla do­bra ka­rie­ry Wald­emara.

Trzy la­ta te­mu zło­ży­ła do są­du po­zew, w któ­rym oskar­ży­ła mę­ża i te­ściów o psy­chicz­ne znę­ca­nie się. – Kie­dy mąż nie pła­cił za ener­gię, wy­łą­czy­li mi prąd. Mia­łam te­go dość i na­pi­sa­łam po­zwy. Pierw­szy do pro­ku­ra­tu­ry w Go­sty­ni­nie z za­rzu­tem, że mąż i te­ścio­wie znę­ca­ją się na­de mną psy­chicz­nie. Umo­rzo­no po­stę­po­wa­nie, więc od­wo­ła­łam się do pro­ku­ra­tu­ry w Płoc­ku. Dru­gi po­zew tra­fił do Są­du Okrę­go­we­go w Płoc­ku.

Sąd jed­nak nie do­pa­trzył się zna­mion czy­nów za­bro­nio­nych, spra­wa przy­ci­chła. Ale Elż­bie­ta nie jest już tą nie­wie­rzą­cą we wła­sne si­ły dziew­czy­ną ze wsi. Sta­ła się świa­do­mą, wy­kształ­co­ną ko­bie­tą. Skoń­czy­ła stu­dia na Uni­wer­sy­te­cie Łódz­kim. Jest dum­na, że uda­ło jej się sa­mej wy­cho­wać dwóch sy­nów i cór­kę. By­ło cięż­ko, od męża do­ma­ga­ła się przy­naj­mniej god­nych ali­men­tów. Gdy spra­wa ali­men­ta­cyj­na zna­la­zła się na wo­kan­dzie, ma­ją­tek Paw­la­ka za­czął gwał­tow­nie top­nieć. Nie­dłu­go po­tem by­ły pre­mier wy­stą­pił do są­du z wnio­skiem o ob­ni­że­nie wy­so­ko­ści ali­men­tów. Prze­grał, a w me­diach dy­wa­go­wa­no, jak mo­gło do te­go dojść. Wal­de­mar Paw­lak za­wsze ucho­dził za jed­ne­go z bar­dziej ma­jęt­nych po­li­ty­ków. Był m.in. po­słem na Sejm RP, pre­ze­sem za­rzą­du War­szaw­skiej Gieł­dy To­wa­ro­wej, pre­ze­sem Ochot­ni­czej Stra­ży Po­żar­nej. Sza­co­wa­no, że w ska­li ro­ku za­ra­biał ok. 300 tys. zł. Tym­cza­sem z je­go de­kla­ra­cji
ma­jąt­ko­wej wy­ni­ka­ło, że nie ma nic po­za 6-let­nią sko­dą fa­bią i 27-hek­ta­ro­wym go­spo­dar­stwem rol­nym we wsi Ka­mion­ka na Ma­zow­szu.

– Je­że­li cho­dzi o dom, to miesz­ka­ją tam moi ro­dzi­ce. Prze­ka­za­łem go w for­mie da­ro­wi­zny – tłu­ma­czył się Paw­lak, któ­ry za­miesz­kał w Ży­rar­do­wie, w 114-me­tro­wym apar­ta­men­cie na­le­żą­cym do je­go part­ner­ki. By­ły pre­mier nie wy­ka­zał też udzia­łów w fir­mach, bo wszyst­kie po­da­ro­wał al­bo sprze­dał. Pre­zy­den­tem Fun­da­cji Part­ner­stwo dla Roz­wo­ju zro­bił swo­ją 71-let­nią mat­kę. Elż­bie­ta Paw­lak mo­że po­wie­dzieć, że wy­gra­ła ba­ta­lię o alimenty: – Mąż re­gu­lar­nie pła­ci ty­le, ile przy­znał sąd, 4 tys. zł na mnie i na sy­na, po­zo­sta­łe dzie­ci są już do­ro­słe.

Dwa mie­sią­ce te­mu zmarł teść. W do­mu po­zo­sta­ła te­ścio­wa. A Elż­bie­ta ja­ko sub­lo­ka­tor­ka nie ma tu na­dal żad­nych praw.

Walka o 40 milionów

Ma­ria No­wiń­ska, by­ła żo­na Ja­nu­sza Pa­li­ko­ta, czu­je się oszu­ka­nym wspól­ni­kiem spół­ek ak­cyj­nych, któ­re za­ło­ży­li wspól­nie: – W cza­sie roz­wo­du mój by­ły mąż do­ko­nał sze­re­gu trans­ak­cji fi­nan­so­wych nie­zgod­nych z pra­wem. Spra­wę ba­da pro­ku­ra­tu­ra war­szaw­ska. Mam na­dzie­ję do­cze­kać się spra­wie­dli­we­go wy­ro­ku.

Ma­ria nie chce wra­cać do prze­szło­ści. By­ła w związ­ku z Pa­li­ko­tem przez 15 lat. Spra­wy oso­bi­ste daw­no so­bie uło­ży­ła i ra­czej nie mo­że mieć o to do nie­go pre­ten­sji, bo sa­ma ode­bra­ła mę­ża in­nej. Dziś żą­da od swo­je­go eks­mę­ża 40 mi­lio­nów zło­tych, czy­li po­ło­wy z te­go, co we­dług niej uda­ło mu się wy­wieźć za gra­ni­cę. Zło­ży­ła już w lu­bel­skiej pro­ku­ra­tu­rze za­wia­do­mie­nie o moż­li­wo­ści po­peł­nie­nia prze­stęp­stwa przez by­łe­go mę­ża. Po­dej­rze­wa też, że zdą­żył przed roz­wo­dem w 2005 roku ukryć przed nią ma­ją­tek na Ka­ra­ibach, wy­pro­wa­dza­jąc go do kon­tro­lo­wa­nej przez sie­bie fun­da­cji JP Fa­mi­ly Fo­un­da­tion. Pa­li­kot za­prze­cza. A in­te­re­sy No­wiń­skiej re­pre­zen­tu­je Ro­man Gier­tych, któ­ry ja­ko je­den z nie­licz­nych od­wa­żył się zmie­rzyć z po­słem.

Nie­daw­no Ma­ria No­wiń­ska wy­sła­ła list do Sej­mo­wej Ko­mi­sji Ety­ki Po­sel­skiej. Pro­si w nim li­de­rów PO, że­by nie ko­rzy­sta­li z pie­nię­dzy Pa­li­ko­ta, bo nie na­le­żą wy­łącz­nie do nie­go. A ona nie ma ocho­ty spon­so­ro­wać dro­giej kam­pa­nii wy­bor­czej czy wkła­dek re­kla­mo­wych do ga­zet. Zde­ner­wo­­wa­ła się, gdy miej­sco­wa ga­ze­ta ostat­nio wspo­mnia­ła, że Pa­li­kot nie roz­li­czył się z fi­sku­sem, bo… nic nie za­ro­bił w 2008 roku i żył z oszczęd­no­ści.

– To z cze­go utrzy­mu­je czte­ry re­zy­den­cje, sze­ściu ochro­nia­rzy i sa­mo­lot? Z cze­go or­ga­ni­zu­je rau­ty dla no­ta­bli z Plat­for­my? – py­ta. Czu­je żal, że jest trak­to­wa­na ja­ko mści­wa żo­na, któ­ra chce od by­łe­go mę­ża wy­szarp­nąć, co się da, a nie jak rów­no­rzęd­na part­ner­ka w in­te­re­sach, któ­re przy­nio­sły for­tu­nę. – To sta­ła tak­ty­ka biz­nes­me­nów: ukry­wa­nie do­cho­dów i za­kła­da­nie ano­ni­mo­wych kont w tak zwa­nych ra­jach po­dat­ko­wych, by­le tyl­ko nie po­dzie­lić się z żo­na­mi. My­ślę, że po­dob­ne kło­po­ty mo­gą do­tknąć wie­le by­łych żon, bę­dą­cych wspól­nicz­ka­mi w interesach. Pra­wo stoi po stro­nie kor­po­ra­cji, a nie po­je­dyn­czej ko­bie­ty. Ale bę­dę wal­czyć – do­da­je No­wiń­ska.

Przewodniczący pomoże

Skar­gi żon na po­li­ty­ków z naj­wyż­szej pół­ki to w pol­skiej po­li­ty­ce no­wość. Mo­gą też bar­dzo za­szko­dzić w ka­rie­rze. Ale czy po­mo­gą żo­nie po­li­ty­ka? Ta­ką wia­rę mia­ła Jo­an­na Dorn w PiS i się nie za­wio­dła. Po­skar­ży­ła się prze­wod­ni­czą­ce­mu par­tii, kie­dy jej mąż wy­stą­pił do są­du o ob­ni­że­nie ali­men­tów na dwie na­sto­let­nie cór­ki – Ma­rię i Zo­fię. Z oso­bi­stej spra­wy zro­bi­ła się gło­śna afe­ra, za­ta­cza­ją­ca szer­sze krę­gi.

W ko­lej­ce po­krzyw­dzo­nych usta­wi­ła się za­raz Mał­go­rza­ta Go­siew­ska, by­ła po­słan­ka V ka­den­cji Sej­mu. Rzu­ci­ła rę­ka­wi­cę eks­mę­żo­wi, kie­dy ośmie­lił się przy­po­mi­nać Do­rno­wi o prze­strze­ga­niu war­to­ści chrze­ści­jań­skich w ży­ciu oso­bi­stym. Czuj­na żo­na po­sta­no­wi­ła, że o pie­nią­dze – wyż­sze ali­men­ty na 15-let­nie­go Ery­ka – bę­dzie się bi­ła pu­blicz­nie. Ja­ko po­li­tyk mu­sia­ła li­czyć się z tym, że po­dej­mu­je pró­bę kom­pro­mi­ta­cji sze­fa klu­bu PiS. Po­skar­ży­ła się więc na ła­mach ga­z­et, że Go­­siew­ski pła­ci na swo­je dziec­ko 700 zł, a stać go na du­żo wię­cej. – Chcia­ła­bym, że­by by­ła to kwo­ta, któ­ra po­zwo­li mi utrzy­mać dziec­ko na od­po­wied­nim po­zio­mie, choć­by w czę­ści po­rów­ny­wal­nym do po­zio­mu, na ja­kim ży­ją po­zo­sta­łe dzie­ci pa­na Prze­my­sła­wa. Cho­dzi o to, by pa­mię­tać, że ma się dzie­ci. W tym ro­ku syn nie był na­wet na wa­ka­cjach, bo mnie na to nie stać – wy­zna­ła.

Mia­ła opo­wie­dzieć wię­cej sen­sa­cyj­nych hi­sto­rii o eks­mał­żon­ku w pro­gra­mie Ewy Drzy­zgi, ale skoń­czy­ło się je­dy­nie na zwia­stu­nach „Roz­mów w to­ku” w te­le­wi­zji i in­ter­ne­cie. Mó­wi­ła o tym, że ich syn bar­dzo prze­żył roz­sta­nie z oj­cem. Do­da­wa­ła, że zły ta­tuś nie wy­ka­zy­wał ini­cja­ty­wy spo­ty­ka­nia się z nim. Wy­pro­wa­dzi­ła się od mę­ża, bo miesz­ka­nie nie by­ło jej. Na za­rzu­ty by­łej sy­no­wej od­po­wie­dzia­ła mat­ka Go­siew­skie­go: – Mój syn za­wsze dbał o Ery­ka, pa­mię­tał o każ­dych je­go świę­tach, wy­sy­łał pre­zen­ty.

Sam po­seł też mu­siał się bro­nić. Za­pew­nił więc, że ko­cha wszyst­kie swo­je dzie­ci. Oprócz Ery­ka ma 8-let­nią Kin­gę i 6-let­nie­go Mi­ło­sza. Pła­ci zaś ty­le, ile na­ka­zał sąd. Wy­ja­śniał, że te­raz by­ła żo­na za­pro­po­no­wa­ła ali­men­ty nie­mal w wy­so­ko­ści po­ło­wy je­go wy­na­gro­dzeń i spra­wa jest w są­dzie.

Co nie zabije, to wzmocni

Po­rzu­co­ne żo­ny po­li­ty­ków nie ma­ją złu­dzeń, że eks­mę­żo­wie sto­su­ją dy­plo­ma­tycz­ne wy­bie­gi, aby wy­krę­cić się od pła­ce­nia na dom i dzie­ci. Ma­ria No­wiń­ska śmie­je się, że mąż, upo­rczy­wie uni­ka­ją­cy uczci­we­go roz­li­cze­nia się z nią w in­te­re­sach, opo­wia­da pu­blicz­nie o ety­ce w biz­ne­sie. We­dług niej pra­wie się nie zda­rza, aby w ta­kich sy­tu­acjach wy­gra­ła ko­bie­ta. Mo­że z jed­nym wy­jąt­kiem. Kie­dy An­drzej Pę­czak, łódz­ki ba­ron SLD, od­sia­dywał wy­rok, je­go żo­na Dag­ma­ra wy­stą­piła o roz­wód. Dziś Pę­czak skar­ży żo­nę, że od­ma­wia mu po­mo­cy, od­kąd zo­stał bez środ­ków do ży­cia. Za­rzu­ca jej przy­własz­cze­nie wspól­nych dóbr od po­ście­li po wiecz­ne pió­ro, pre­zent od Lesz­ka Mil­le­ra.

Ze wszyst­kich eksżon nie skar­ży się tyl­ko Ma­ria Mar­cin­kie­wicz. Z ni­kim nie chce roz­ma­wiać, zwłasz­cza z dzien­ni­ka­rza­mi. W mał­żeń­stwie z Ka­zi­mie­rzem wy­trwa­ła 28 lat, wy­cho­wa­ła mu czwór­kę dzie­ci. Dwaj sy­no­wie i cór­ka to już lu­dzie do­ro­śli. Tyl­ko Pio­trek jest na­sto­lat­kiem. Ma­ria jest już po roz­wo­dzie. By­ły pre­mier mo­że na no­wo ukła­dać so­bie ży­cie u bo­ku mło­dziut­kiej Isa­bel.

Raz je­den tyl­ko Ma­ria zo­sta­ła za­cy­to­wa­na w pra­sie. Za­ła­ma­na nie­fra­so­bli­wym za­cho­wa­niem mę­ża, po­wie­dzia­ła wte­dy, że mu­si dać so­bie ra­dę bez nie­go, a co jej nie za­bi­je, to ją wzmoc­ni. Ro­mans mę­ża prze­czu­wa­ła, po szcze­gó­ły ode­sła­ła do nie­go. Z nie­do­wie­rza­niem słu­cha­ła je­go wy­nu­rzeń o tym, jak bar­dzo czuł się sa­mot­ny. – Za­czą­łem żyć w zu­peł­nie in­nym świe­cie, do któ­re­go mo­ja ro­dzi­na do­łą­czyć ni­gdy nie chcia­ła, na­wet wów­czas, gdy by­łem pre­mie­rem, czy gdy w Lon­dy­nie wy­na­ją­łem du­ży dom. Ro­dzi­na do­ma­ga­ła się, bym rzu­cił to wszyst­ko i wró­cił do Go­rzo­wa. Nie po­tra­fi­łem!

Jesz­cze rok te­mu Ma­ria na blo­gu mę­ża, ba­wią­ce­go w Lon­dy­nie, mo­gła prze­czy­tać sło­wa ad­re­so­wa­ne do sie­bie: „Ko­cham cię, a ko­cha­nie mo­je to roz­sta­nia i po­wro­ty – czę­sto nu­cę to za Ko­rą swo­jej żo­nie. Mam dom, praw­dzi­wy i cie­p­ły. Wiem, że jest nie tyl­ko mo­im do­mem. Wró­cę do nie­go do­koń­czyć ży­cia, gdy zro­bię wszyst­ko, co po­sta­no­wi­łem, co za­pla­no­wa­łem al­bo uzna­łem za waż­ne do wy­ko­na­nia”.

Nie­dłu­go po­tem sam na­gło­śnił spra­wę swo­je­go roz­wo­du i no­wej mi­ło­ści. Ma­jąt­kiem by­ły pre­mier spra­wie­dli­wie się po­dzie­lił.

Wydanie internetowe

Wybrane dla Ciebie
Selma Blair żegna Jamesa Van Der Beeka. Wpis pełen emocji
Selma Blair żegna Jamesa Van Der Beeka. Wpis pełen emocji
Żyje "stylem Maryi". Sprzedał dom i restaurację
Żyje "stylem Maryi". Sprzedał dom i restaurację
Tak zmienia się seks w dojrzałym wieku. Seksuolog stawia sprawę jasno
Tak zmienia się seks w dojrzałym wieku. Seksuolog stawia sprawę jasno
Horoskop dzienny na jutro - piątek 13 lutego 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - piątek 13 lutego 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Hitowa maść "wyciąga" pryszcze w jedną noc. Kosztuje tylko 5 złotych
Hitowa maść "wyciąga" pryszcze w jedną noc. Kosztuje tylko 5 złotych
W PRL-u jedliśmy na kilogramy. Nie bez powodu wraca do łask
W PRL-u jedliśmy na kilogramy. Nie bez powodu wraca do łask
Gdzie wyrzucić zużyty olej? Większość popełnia błąd
Gdzie wyrzucić zużyty olej? Większość popełnia błąd
Wrzuć dwie tabletki. Rozpuszczą wszystko, co zalega w odpływie
Wrzuć dwie tabletki. Rozpuszczą wszystko, co zalega w odpływie
Tania i najzdrowsza. Polacy omijają ją szerokim łukiem
Tania i najzdrowsza. Polacy omijają ją szerokim łukiem
"Czysta chemia". Dietetyczka bije na alarm
"Czysta chemia". Dietetyczka bije na alarm
Nie podłączaj do listwy. Elektryk ostrzega, czym to grozi
Nie podłączaj do listwy. Elektryk ostrzega, czym to grozi
Nowa metoda oszustwa. Ludzie się nabierają
Nowa metoda oszustwa. Ludzie się nabierają
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇