Była braffiterką królowej Elżbiety. Zdradza tajemnice jej sypialni

June Kenton przez 57 lat zaopatrywała królową i innych członków rodziny królewskiej w bieliznę – biustonosze, pończochy, majtki i kostiumy kąpielowe. Kobieta straciła zaufanie po tym, jak opowiedziała w książce o największych tajemnicach z królewskiej sypialni.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Królowa Elżbieta II przez niemal 30 lat była wierna jednej brafitterce.
Królowa Elżbieta II przez niemal 30 lat była wierna jednej brafitterce. (Getty Images)

Przez lata jej wizyty wyglądały bardzo podobnie. Brafitterka June Kenton wchodziła do prywatnych pokojów królowej Elżbiety II i tam wspólnie dopasowywały dla niej biustonosze i inne części bielizny. Zdarzyło się, że królowa była na wpół rozebrana. Innym razem całemu zdarzeniu przyglądał się jej piesek. June Kenton przez ponad pół wieku pracowała dyskretnie, po cichu, a rodzina królewska mogła mieć pewność co do wysokiej jakości jej usług.

O tajemnicach związanych ze swoją pracą 82-letnia brafitterka opowiedziała w książce "Storm in a D-Cup" ("Burza w miseczce D"). W efekcie jej firma straciła prawo do umieszczania królewskiego herbu w swoim sklepie, które przysługiwało jej od lat 60. ubiegłego wieku. Herb musi zostać niezwłocznie usunięty ze wszystkich materiałów promocyjnych firmy bieliźniarskiej.

Choć jest to bez wątpienia strata wizerunkowa, pani Kenton i tak zdążyła zostać dzięki kontaktom z królową zamożną osobą. Ona i jej mąż kupili firmę Rigby&Peller w 1982 roku, płacąc 20 tys. funtów. Kiedy sprzedawali ją 29 lat później belgijskiej firmie Van de Velde, zarobili na tym 8 milionów funtów.

Sklep Rigby & Peller w Londynie. Getty Images
Podziel się

– Nawet najstarsza kobieta potrzebuje odpowiedniego wsparcia – przekonuje w swojej książce Kenton, samą siebie nazywając jednocześnie największą brytyjską "biustolożką" ("boobologist"). Królową zaopatrywała nie tylko w bieliznę, ale niekiedy również w kapelusze. W wyborze królowej Elżbiecie bardzo lubiła przeszkadzać jej młodsza siostra księżniczka Małgorzata.

– Powiedzieć ci, co robię? – pytała w takich przypadkach królowa Elżbieta. – Udaję, że słucham, co mówi Małgorzata, a potem, gdy wychodzi z pokoju, zamawiam to, co mi się podoba – śmiała się.

Przed pierwszym spotkaniem z królową ledwie mogła zmrużyć oko. – Byłam taka zdenerwowana pierwszego dnia, jakby czekało mnie coś strasznego – mówiła Kenton podczas wywiadu dla "Mirror" o swoim pierwszym spotkaniu z królową. – Uczyłam się wcześniej etykiety i wiedziałam, że powinnam powiedzieć: "Dzień dobry, Wasza Wysokość", a potem zwracać się do niej "ma'am" – wspominała.

Szybko okazało się, że nerwy były niepotrzebne. – Była taka urocza. Przebywanie z nią to była przyjemność – mówi o królowej w tym samym wywiadzie. Brafitterka pamięta, że gdy po raz pierwszy pojawiła się w pałacu Buckingham, niebo zaszło chmurami i rozpętała się potworna burza z piorunami. – Ku mojemu zdziwieniu, wstała i włączyła wszystkie światła. Byłam pod wrażeniem, bo nie mogłam przypuszczać, że sama wykonuje takie czynności. Ale ona jest po prostu normalną osobą – mówiła Kenton.

Była braffiterka królowej ujawniła też, jak wyglądały jej kontakty z innymi członkami rodziny królewskiej, którzy korzystali z jej usług. Księżna Diana zwracała się do niej nie tylko wtedy, gdy potrzebowała nowego biustonosza. Raz poprosiła ją o zamówienie kostiumu kąpielowego aż z Izraela. Kenton przekonywała też, że w pokoju jej synów, księcia Williama i księcia Harry'ego, były plakaty z modelkami w bikini. Dianie ponoć zupełnie to nie przeszkadzało.

82-letnia staruszka, która przez prawie 30 lat dopasowywała królowej biustonosze – o miseczce D, co sugeruje tytuł jej książki – w wielu kolejnych wywiadach przyznaje, że przez ten czas zdążyła bardzo się do niej zbliżyć. – Choć dopasowywanie bielizny nie jest najszczęśliwszą okazją do ploteczek, naprawdę zdążyłam ją pokochać – mówiła w rozmowie z "Mirror".

Dziś, będąc na emeryturze, Kenton wciąż lubi rozpamiętywać szczegóły ze swojej pracy dla Pałacu Buckingham. Brytyjka w 2006 roku zachorowała na raka piersi i przeszła mastektomię. Wciąż jednak zostały jej pewne nawyki, związane z pracą. – Nie mogę powstrzymać się od tego, by nie gapić się nieustannie na biusty kobiet i zastanawiać się nad ich rozmiarem. To już uzależnienie – wyznała w tym samym wywiadzie. – Po prostu widać, gdy ktoś nosi właściwy rozmiar stanika – mówi z naciskiem ekspertka.

Zobacz też: Jakie błędy popełniamy przy doborze biustonosza?

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.