Trwa ładowanie...
ycipk-4dck11

"Hashimoto to marna wymówka". Różena pokazuje, jak walczyć z chorobą

- Gdy słyszę narzekania innych "hashimotek", które jęczą, jak bardzo są zmęczone, jak im ciężko w życiu i jakie są grube, to krew mnie zalewa - mówi Różena, która jest najlepszym przykładem, że można mieć chorą tarczycę i nie wyglądać jak siedem nieszczęść.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Różena od 4 lat cierpi na Hashimoto
Różena od 4 lat cierpi na Hashimoto (Archiwum prywatne, Fot: Różena Opalińska)
ycipk-4dck11

Zakładam, że większość z was doświadczyła tej wątpliwej przyjemności słuchania rozemocjonowanych kobiet, które podobnie jak wy utknęły w kolejce do lekarza czy na poczcie i postanowiły wykorzystać ten moment na dzielenie się intymnymi szczegółami ze swojego życia. W zeszły wtorek dostąpiłam tego zaszczytu – trzy kobiety w wieku 40-60 lat znalazły nić porozumienia pod tytułem "ta przeklęta nadwaga".

"Wyglądam tak jak wyglądam, bo mam problemy z tarczycą. Gdy lekarz postawił diagnozę to nawet trochę się ucieszyłam, bo przynajmniej już wiem, skąd wzięła się ta nadwaga" - stwierdziła pierwsza. "Doskonale wiem o co chodzi. Moja kuzynka z Jeleniej Góry też ma chorą tarczycę i jest gruba. Paskudna choroba, człowiek nieustannie chodzi zmęczony" - dopowiedziała druga. "Ja to na pewno też mam Hashimoto. Bo dokładnie tak się czuję jak pani i od roku nie mogę pozbyć się wielkiego brzucha" - podsumowała trzecia.

"Ćwiczyłam, ale nie było potu"

ycipk-4dck11

Przedstawiłam tę scenkę pewnej 34-latce, która zmaga się z problemem niedoczynności tarczycy od czterech lat. W jej głosie wyłapałam sporo irytacji, bo nie mogła pojąć, że często choroba staje się wymówką.

Kobieta trzy miesiące po urodzeniu dziecka zauważyła, że zaczęła puchnąć i przestała mieścić się w większość swoich ubrań. – W trakcie ciąży nie przytyłam zbyt wiele, więc takie zmiany tuż po urodzeniu zasiały we mnie niepokój – mówi w rozmowie z WP Kobieta Różena Opalińska.

34-latka chciała jak najszybciej wrócić do formy po urodzeniu córki, dlatego zaczęła intensywniej ćwiczyć. – Spędzałam po 45 minut robiąc interwały i w ogóle się nie spociłam. Moja trenerka zauważyła, że coś jest nie tak i zasugerowała mi przebadanie tarczycy – wspomina Różena.

Po zdiagnozowaniu Hashimoto Różena postanowiła dowiedzieć się wszystkiego na temat tej dziwnie brzmiącej nazwy choroby. – Zaczęłam czytać książki, przeglądać strony internetowe, zagadywać do osób, które też na to chorują – mówi. Kobieta nie ukrywa, że bardzo zależy jej na wyglądzie, dlatego nawet przez myśl nie przeszło jej, że pozwoli chorobie wygrać.

ycipk-4dck11

Bez diety się nie uda

Początki walki ze skutkami ubocznymi Hashimoto wcale nie były łatwe. – Popełniłam mnóstwo błędów zanim zrozumiałam, jakie metody powinnam obrać – zaznacza.

Pierwsze paradoksy pojawiły się podczas treningów. – Widząc, że przybieram na wadze zaczęłam mocniej dokręcać sobie śrubę. Zapisałam się na kolejne treningi i co ciekawe wybierałam te, na których miałam okazję dobrze się zmęczyć. Sądziłam, że w ten sposób zrzucę zbędne kilogramy – przypomina sobie Różena.

Różena ćwiczy 3 razy w tygodniu Archiwum prywatne
Podziel się
ycipk-4dck11

Kobieta zauważyła, że chudła, ale tylko wtedy, gdy robiła sobie kilkudniową przerwę od ćwiczeń. – Wtedy dowiedziałam się, że mając Hashimoto nie mogę chodzić na niektóre zajęcia, podczas których organizm wytwarza wiele kortyzolu – opowiada. – Szłam spać po takim treningu, ale mój organizm nie odpoczywał, bo próbował go przetrawić. Budziłam się i byłam dwa razy bardziej spuchnięta, a tkanka tłuszczowa zaczynała się odkładać – wyjaśnia Opalińska.

Przy niedoczynności tarczycy hormony wariują. Organizm chorego produkuje swoiste przeciwciała skierowane przeciwko zdrowym komórkom. Jednym z najczęstszych objawów, oprócz zmęczenia i zaparć, jest problem z utrzymaniem wagi.

- Osoby z niedoczynnością tarczycy muszą ćwiczyć stricte siłowo i z małą liczbą powtórzeń (8-10). Najlepsze ćwiczenia to te wielostawowe, np. martwy ciąg, przysiad, wykroki, pompki, podciągnięcia – wyjaśnia nam Mateusz Sowik, trener personalny, który specjalizuje się w pracy z osobami zmagającymi się z chorą tarczycą. – Odradzam wszelkiego rodzaju ćwiczenia o wysokiej intensywności, jak np. zumba. Na tego typu zajęciach trenuje się w wysokim tętnie, a to jest niewskazane dla osób z chorą tarczycą – podkreśla Sowik.

"Też mam dziecko, też pracuję"

ycipk-4dck11

Od kilkunastu miesięcy Różena trzy razy w tygodniu o 7 rano melduje się na siłowni. – Oczywiście, że często mi się nie chce tam iść i wolałabym pospać dwie godziny dłużej, ale wiem, że robię to dla własnego zdrowia – podkreśla. – Gdy słyszę narzekania innych "hashimotek", które jęczą, jak bardzo są zmęczone, jak im ciężko w życiu i jakie są grube, to krew mnie zalewa. Ja też mam dziecko, też pracuję, ale jestem w stanie poćwiczyć – dopowiada.

Same treningi nie wystarczą, aby zniwelować skutki uboczne niedoczynności tarczycy. Chcąc czuć się dobrze, trzeba pogodzić się z tym, że jest długa lista produktów i składników, których nie można jeść. – Przede wszystkim unikam laktozy, pszenicy, cukrów, owoców – wylicza Różena – W moich posiłkach jest bardzo dużo kiszonek: ogórek kiszony, cukinia kiszona, burak kiszony – dopowiada.

Kobieta przyznaje, że zdarzy jej się od czasu do czasu zjeść kawałek pizzy czy napić alkoholu, ale wie, że potem przez kilka dni będzie dochodzić do siebie. – Brzuch boli, są ogromne wzdęcia, człowiek jest dwa kilogramy grubszy – opowiada. - Dziwię się, gdy znajoma mówi mi, że fatalnie się czuje, a nie dociera do niej, że ta kajzerka z szynką i żółtym serem, którą zjadła na kolację, doprowadziła do rewolucji w jej organizmie - dopowiada.

Różena nie poddała się i walczy z Hashimoto Archiwum prywatne
Podziel się
ycipk-4dck11

Lekarze ją wyśmiewali

34-latka jest zbulwersowana podejściem lekarzy. – Dopiero szósty endokrynolog zrozumiał i poparł moje podejście. Pięciu poprzednich dawało mi do zrozumienia, że jestem psychiczna, mam obsesję na punkcie swojego wyglądu i powinnam w końcu pogodzić się z tym, że mając problemy z tarczycą będę gruba do końca życia – opowiada.

Ignorancja lekarzy była tak wielka, że jeden z nich przepisał pacjentce lek, którego pod żadnym pozorem nie powinna przyjmować. – Dał mi tabletki, które w składzie miały laktozę. Całe szczęście już wtedy wiedziałam, że mając Hashimoto muszę unikać tego składnika i nie zaczęłam brać leku – zaznacza.

Lekarka, do której obecnie chodzi Opalińska za każdym razem nie może wyjść z podziwu dla sylwetki i witalności swojej pacjentki. – Mówi mi, że mając takie wyniki badań jak ja, powinnam nosić rozmiar 44, być notorycznie niewyspana i bez energii do życia – opowiada Różena.

Podejście 34-latki zasługuje na uznanie. - Każdej "hashimotce" powtarzam, że jeśli już ma taką chorobę, to niech walczy z nią. Trzeba zrozumieć, że nie można bagatelizować chorej tarczycy ani wmawiać sobie, że jest ona logicznym wyjaśnieniem złego wyglądu i samopoczucia - podkreśla Różena.

Choroba Hashimoto, inaczej przewlekłe limfocytowe zapalenie gruczołu tarczowego, to jedna z najczęstszych przyczyn wywołujących pierwotną niedoczynność tarczycy. Przyczyna choroby nie jest jasno stwierdzona i dotyka głównie kobiet, które skończyły 45 lat. W ostatnich latach problem pojawia się u coraz młodszych kobiet oraz u pań tuż po porodzie. Do najpopularniejszych objawów należą: zmęczenie, suchość skóry, zaparcia, problemy z utrzymaniem wagi i bóle mięśni.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się opinią

Share

Bądź z nami na bieżąco

tick Lubię to

na Facebooku


ycipk-4dck11

ycipk-4dck11
ycipk-4dck11