Grażyna, atrakcyjna czterdziesropięciolatka poznała Zbyszka na portalu randkowym. Między nimi "zagrało", a kiedy zaczęli się spotykać na dobre, każde z nich weszło gładko w grono znajomych tego drugiego. - Zbyszek grilluje z mężami moich przyjaciółek, jakby od zawsze należał do tego towarzystwa. Ja też dobrze się czuję wśród jego kolegów. Są uprzedzająco grzeczni i chyba cieszą się, że ich kumpel trafił na swoją połówkę w przepaściach sieci - żartuje Grażyna.
Kobieta jest po rozwodzie, który zniosła nie najlepiej. Obiecywała sobie, że jeśli kiedykolwiek zaufa jakiemuś mężczyźnie, to tylko wtedy, gdy będzie go całkowicie pewna. Obietnice wzięły w łeb, kiedy pojawił się Zbyszek, poczuła, że to jest to i nie warto zamykać się na siedem spustów, żeby nie stracić czegoś, co może okazać się cenne. Spotkania na żywo z uroczym rozmówcą w sieci upewniły ją, że chce i może zaryzykować i oddać komuś serce.
Jest jeden szkopuł : Zbyszek nie przestał utrzymywać kontaktu z kobietami, poznanymi przez internet. Grażyna raz poruszyła ten problem w rozmowie. Mężczyzna wyjaśnił, że z wieloma ze znajomych korespondował od dawna, a ich stosunki nie wyszły poza wymianę wiadomości, przede wszystkim zaś nie weszły na wyższy poziom spotkań na żywo, tak jak z nią. Tłumaczył, że byłoby to z jego strony objawem niedojrzałości, gdyby pozrywał wszystkie kontakty, bo spotkał wreszcie kobietę swojego życia. Grażyna wzięła te tłumaczenia za dobrą monetę, ale wkrótce zmieniła zdanie. - Zaczęła mnie dręczyć bezsenność. Leżałam w nocy i zadawałam sobie pytanie, czy smartfon w jego kieszeni, odgrywający co chwilę dźwięki przychodzących wiadomości to to samo, co dojrzałe utrzymywanie neutralnych kontaktów z internetowymi koleżankami? Nie! - mówi. Grażyna dała się jeszcze przekonać, że Zbyszek będzie dążył do wygaszenia znajomości, informował znajome z sieci, że wchodzi w nowy etap życiowy. Nie do końca wierzy jego zapewnieniom, bo sama
po prostu przestała odpowiadać na portalowe wiadomości i zaczepki mężczyzn. Uważa, że Zbyszek powinien zrobić dokładnie to samo, czym okazałby jej lojalność i wierność. Z tą niepewnością boryka się niemal sama, bo jej przyjaciele daliby się już za niego pokroić.
Zaakceptowali ich oboje jako parę i ochoczo spotykają się z nimi. Przyjaciółki Grażyny radzą jej nie robić z igły wideł. - Mówią, że to początek, docieramy się, a ja jestem przewrażliwiona, bo dostałam wiele kopniaków od byłego męża. Coś w tym jest, bo już widzę siebie ofiarą sieciowego Kalibabki, ograbioną z pieniędzy i porzuconą. A on przecież przyjeżdża do mnie prawie co dzień, jest uczynny i czuły, poza tym nie unika moich znajomych i oni też mogą na niego liczyć. Jaki z niego oszust? - przekonuje sama siebie Grażyna. Ale jej podejrzliwość wcale nie gaśnie, bo Zbyszek ma zawsze smartfon pod ręką i kiedy ona znika w toalecie lub w kuchni, zagłębia się w czytaniu, lub szybko coś pisze. - Może jest uzależniony od internetu? - gdyba kobieta. - Jeśli tak, to czuję, że jestem w stanie mu pomóc. Nie wydaje mi się, żeby zdrowy, energiczny facet nie był w stanie zwalczyć pokusy, jeśli obok siebie ma kobietę.