Świąteczne panny młode. "Zero bajkowego nastroju"

Wesele w święta to czasem kontrowersyjny temat
Wesele w święta to czasem kontrowersyjny temat
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Dominika Frydrych

25.12.2023 09:55, aktual.: 25.12.2023 13:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

- Kiedy rodzice usłyszeli, że chcemy się pobrać w święta, byli oburzeni, powtarzali, że to nasza fanaberia i że w Boże Narodzenie nikt nie przyjdzie na wesele - opowiada Małgorzata. Karolinę, pannę młodą z 26 grudnia, rozczarowała pogoda. Ale dla niektórych świąteczne śluby są idealnym wyborem.

Karolina jest po ślubie niecały rok. - Rocznicę będę obchodzić 26 grudnia. Czy żałuję ślubu w święta? Nie, chociaż muszę szczerze powiedzieć, że nie było tak, jak sobie wyobrażałam – przyznaje w rozmowie z WP Kobieta.

Skąd akurat taki pomysł? 28-latka uwielbia zimowy, świąteczny klimat. - Dałam się porwać wyobrażeniom o "magii świąt", wyobrażałam sobie przede wszystkim salę udekorowaną lampkami, świeczkami, pomarańczami i choinkowymi stroikami. Może grzaniec albo fontannę z gorącą czekoladą? W tle do dań zamiast przeciętnych melodii, jazzowe aranżacje grudniowych piosenek – opowiada.

I rzeczywiście - udało się pięknie udekorować salę. Duży problem był jednak z pogodą. - Trzymaliśmy kciuki za śnieg, choćby niewielki, i mróz. Niestety – zero bajkowego nastroju, padał deszcz, było szaro, mokro, brudno i nieprzyjemnie. Oczywiście mogłam zapomnieć o czystej białej sukni, cały dół już po wyjściu z kościoła był szary – opowiada.

"Ślubne pogotowie Izabel Janachowskiej". Agnieszka nie zaprosiła swojej mamy na ślub

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Największym problemem okazała się jednak logistyka. - Wielu gości, głównie wśród przyjaciół czy znajomych, odmówiło nam właśnie ze względu na święta i różne rodzinne zobowiązania. Mamy w rodzinie kilka niezmotoryzowanych osób, które bez samochodu zwyczajnie nie miały jak dojechać - tłumaczy.

Poza tym, w praktyce trudne okazało się pogodzenie tradycyjnych świąt z weselem, które było lada moment. - Niby wszyscy liczyliśmy się z tym, że będzie zupełnie inaczej niż w poprzednich latach, ale to było trudne. Moi rodzice, jak co roku, zorganizowali Wigilię, na której byłam ja z ówczesnym narzeczonym oraz moja siostra z mężem i dziećmi. Prawda jest taka, że dbanie jednocześnie i o kolację czy prezenty na tyle osób, i o różne szczegóły na ostatniej prostej wesela, wykończyło nas wszystkich - opowiada Karolina. - Mam wrażenie, że byliśmy strasznie zagonieni, sporo się kłóciliśmy i w ogóle nie skorzystaliśmy z tego, żeby w święta odpocząć.

Sam ślub i wesele ocenia mimo wszystko jako udane. - Chcę podkreślić, że to wciąż był najpiękniejszy dzień w moim życiu - śmieje się. - Po prostu mam wrażenie, że podeszłam do tego idyllicznie. Gdybym drugi raz miała podjąć decyzję, pewnie wybrałabym raczej czas między świętami a sylwestrem lub w ogóle inny termin w grudniu.

Zaplanowała ślub w Boże Narodzenie. Rodzina była wściekła

Małgorzata wzięła ślub w Boże Narodzenie. Podkreśla, że nigdy nie zamieniłaby tej daty na żadną inną. - Kiedy mówiliśmy o tym przy rozdawaniu zaproszeń albo w innych sytuacjach, większość ludzi była sceptyczna albo przynajmniej zaskoczona – wspomina. - Niektórzy po prostu delikatnie mówili, że to dosyć nietypowa data, trochę też obawiali się, jak pogodzą wesele i święta. Ale sporo osób też się cieszyło i nastawiało na magiczny klimat.

Jak mówi, największa wojna odbyła się z rodzicami i dziadkami. - Najpierw nasłuchaliśmy się u mnie. Kiedy rodzice usłyszeli, że chcemy się pobrać w święta, byli oburzeni, powtarzali, że to nasza fanaberia, a w Boże Narodzenie nikt nie przyjdzie na wesele. Albo że nie uda nam się znaleźć sali, fotografa czy innych usługodawców. Podobnie zareagowali rodzice i dziadkowie mojego męża - mówi Małgorzata i cytuje: - "Święta są od świętowania w domu i kościele, a nie od wódki na weselu!".

Ostatecznie udało im się dogadać z najbliższymi. - Duży wpływ na akceptację rodziców miało chyba to, że bardzo szybko znaleźliśmy salę, która była w normalnej cenie. Zapłaciliśmy 280 zł za talerzyk i to wcale nie była wyższa kwota niż w innym czasie. Fryzurę robiła mi świadkowa, która pracuje jako fryzjerka, makijaż miałam w normalnej cenie u koleżanki. Trochę więcej wyniósł nas kamerzysta - wziął około 30 proc. więcej niż przeciętnie, ale uparliśmy się konkretnie na tę osobę - zaznacza.

Czy ślub w święta jest droższy?

Nie zawsze jednak tak łatwo znaleźć chętnych usługodawców w korzystnej cenie, którzy pracują w Boże Narodzenie. "Właściciele sali od razu nam powiedzieli, że w święta nie pracują, bo nie wyobrażają sobie, żeby obsługa nie była z rodzinami. A że bardzo nam na niej zależało, to ślub jest po świętach" - podkreśla inna internautka, która pobrała się 26 grudnia.

Usługodawcy różnie podchodzą do tematu. Niektórzy rzeczywiście decydują się na wyższą stawkę, ale nie brakuje też osób, które nie podnoszą opłat. "Nie zawyżam cen na te ‘wyjątkowe’ terminy, ale nie podlegają negocjacji. O ile poza sezonem jestem w stanie nieco zejść z ceny, jeżeli ktoś zapyta, to w święta już nie" - zaznacza fotograf w jednej ze ślubnych grup facebookowych.

"Nie obyło się bez małej wpadki"

Basia, kolejna ze "świątecznych panien młodych", swój ślub wspomina z zachwytem. - Pobieraliśmy się w drugi dzień świąt w kościele, więc była choinka, mnóstwo lampek i kolędy. Kocham ten klimat - mówi. - Nie mieliśmy dużego wesela, była rodzina i najbliżsi przyjaciele, łącznie 70 osób. W zupełności wystarczyło nam to, żeby się świetnie bawić i stworzyć fajną atmosferę, która była takim przedłużeniem świąt. I wcale nie wydaliśmy majątku większego niż za wesele w innym terminie.

Para rozważała też ślub w sylwestra. - Ostatecznie stanęło na świętach, głównie dlatego, że chcieliśmy zachować ten bożonarodzeniowy nastrój, jednak sylwester to już trochę coś innego, bliżej karnawału niż świąt - zauważa.

Nie obyło się jednak bez małej wpadki. - Oczywiście mieliśmy wszystko gotowe jeszcze przed wigilią. Ale złośliwość rzeczy martwych i tak wygrała. Albo raczej złośliwość psa mojego narzeczonego, który dzień przed ślubem zniszczył mu buty - śmieje się. - Nerwowo wydzwanialiśmy w Boże Narodzenie po wszystkich krewnych i znajomych, narzeczony jeździł, przymierzał. Ostatecznie pożyczył eleganckie buty od przyjaciela, który przyszedł w adidasach.

Dominika Frydrych, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (144)
Zobacz także