Włoszczyzna Bio z Lidla kontra anonimowa konkurencja. W tym pojedynku wygrany bije przeciwnika na głowę

Społeczność portalu wykop.pl postanowiła zrobić test. Jeden z użytkowników do laboratorium zaniósł dwa pęczki włoszczyzny. Jeden miał oznaczenie żywności ekologicznej, drugi nie. Wyniki okazują się mylące.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czym się różni zwykła włoszczyzna od ekologicznej?
Czym się różni zwykła włoszczyzna od ekologicznej? (Archiwum prywatne)
WP

Z przeprowadzonych badań wynika, że włoszczyzna bio od włoszczyzny zwykłej różni się jedynie zawartością pestycydów – ta pierwsza nie zawiera ich wcale, ta druga owszem. Zawartość metali ciężkich w obu rodzajach warzyw jest bardzo podobna. Wydaje się więc, że nie ma powodu, by przepłacać i takie wnioski z badania wyciągają konsumenci. Czy słusznie? Okazuje się, że nie. Ekologiczne warzywa są zdrowsze nie tylko ze względu na brak szkodliwych składników chemicznych. Mają o wiele bogatszy skład.

- Osobiście jako świadomy konsument, jeśli mam wybór, wybieram włoszczyznę bio. Przyswajamy tak dużą ilość substancji niekorzystnych dla naszego zdrowia w innych produktach, czy nawet w powietrzu, że powinniśmy korzystać z tego, że mamy wybór i możemy sięgnąć po włoszczyznę, która nie ma pozostałości pestycydów. Skoro możemy, nie dokładajmy sobie – komentuje Ewa Sypnik-Pogorzelska, dietetyczka, właścicielka poradni Dietosfera.pl. - Jednocześnie mam nadzieję, że ilość pestycydów zawartych w zwykłej włoszczyźnie i tak nie jest za duża. W końcu warzywa te zostały dopuszczone do sprzedaży, więc normy bezpieczeństwa powinny spełniać. Ale to tylko moja nadzieja – dodaje ekspertka.

Z rozmowy z Sypnik-Pogorzelską dowiadujemy się, że dietetycy nie mają informacji ile konkretnej witaminy, czy składnika mineralnego jest w danej odmianie pomidora lub ziemniaka. - Korzystamy z tabel, w których wartości są uśrednione. Bada się różne odmiany tego samego warzywa oraz warzywa z różnych źródeł. Analizuje się ich składy, a następnie te wartości uśrednia się i wpisuje do tabeli. Jednak nie wiemy, jak wartości z tabeli mają się do wartości warzyw z uprawy ekologicznej. Niektóre źródła donoszą, że skład i wartość odżywcza nie różnią się od upraw konwencjonalnych. Innym razem, że są zdecydowanie bardziej wartościowe, szczególnie w przeciwutleniacze, i smaczniejsze. To wszystko pewnie zależy od uprawy, ale z naszych doświadczeń wynika, że bez względu na źródło warzyw, działają one podobnie na organizm. Możemy o tym wnioskować z wyników naszych pacjentów – my układając jadłospis dla pacjenta, tak naprawdę nie wiemy z jakich źródeł pozyskują warzywa, które zalecamy im jeść. Widzimy jedynie, że dieta przynosi pozytywne efekty – wyjaśnia Ewa Sypnik-Pogorzelska.

WP

Jednak, czy rzeczywiście między kosztowną marchewką z certyfikatem, a zwykłą anonimową marchwią nie ma żadnej różnicy?

- Wybierając warzywa, powinniśmy wziąć pod uwagę dwa aspekty. Pierwszy to bezpieczeństwo żywieniowe – mówi dr hab. Ewelina Hallmann, technolog żywności i żywienia, Katedra Żywności Funkcjonalnej, Ekologicznej i Towaroznawstwa SGGW. - Oprócz pestycydów, o wspomnianym bezpieczeństwie decydują również pozostałości nawozów mineralnych. Należą do nich m.in. azotany. Kumulują je przede wszystkim warzywa korzeniowe, takie jak marchew, pietruszka i seler. Po przechowaniu zimowym azotany zamieniają się w azotyny, a od azotynów jest już prosta droga do nitrozoamin, które są silnie rakotwórcze. Warzywa uprawiane ekologicznie "na wyjściu" zawierają znacznie niższe dawki azotanów, więc w praktyce po długim przechowywaniu nitrozoaminy się w nich nie tworzą – wyjaśnia ekspert.

Poza bezpieczeństwem żywieniowym dr hab. Ewelina Hallmann poleca przy wyborze warzyw wziąć pod uwagę ich wartość prozdrowotną. Jak się okazuje, marchew ekologiczna zawiera więcej cukrów i więcej suchej masy. Podobnie jest z selerem. – To dla konsumenta zaleta. Większa wartość odżywcza to większa gęstość odżywcza, a to oznacza, że zjadając mniej produktu, szybciej się nasycamy. Podobnie jest z suszonymi owocami – zjadamy mniej gramów, a dostarczamy sobie więcej dobrego. W ekologicznych warzywach jest mniej wody. Gro związków odżywczych i ekologicznie czynnych koncentruje się w suchej masie. Czyli im więcej suchej masy w warzywach, tym więcej wprowadzamy do organizmu dobrych składników. Konwencjonalnie uprawiane warzywa chłoną bardzo dużo wody i można powiedzieć, że to najdroższa woda, za jaką płaci konsument – wyjaśnia dr hab. Ewelina Hallmann.

Wniosek nasuwa się sam – za włoszczyznę ekologiczną w Lidlu zapłacimy 5,99 zł za 600 g. Za zwykłą tej gramatury 3,59 zł. Dopłacamy tylko 2,40 zł za zupełnie inną jakość produktu. Ekologiczność wpływa na smak, wartości odżywcze, poziom naszego nasycenia i zdrowie.

WP

Kolejny aspekt prozdrowotny to związki biologicznie czynne, niezbędne do funkcjonowania naszego organizmu. To np. witaminy, związki polifenolowe, karotenoidy, czy antocyjany. – Liczne badania wskazują dobitnie, że warzywa ekologiczne zawierają więcej związków biologicznie czynnych. A te z kolei chronią nas przed nowotworami i wieloma innymi chorobami infekcyjnymi – mówi dr hab. Ewelina Hallmann.

Jak nie dać się nabić w ekologiczną butelkę?

Największym problemem z rozpoznaniem ekologicznych warzyw do tej pory było to, że te, które wydawały nam się najlepsze, były anonimowe, czyli od rolnika z targu. Tymczasem ufać możemy wyłącznie żywności z certyfikatem. Bo jak mówi dietetyczka, Ewa Sypnik-Pogorzelska, niektórzy producenci wykorzystują łudząco brzmiące nazwy i przypisują swoim produktom określenia "bio" czy "eko". Jednak jeśli taki produkt nie ma widocznego certyfikatu danego gospodarstwa to z produktem ekologicznym na pewno nie ma nic wspólnego.

- Tylko kupując warzywa z certyfikatem, mamy pewność, że dany produkt spełnia wszystkie kryteria ekologiczności – mówi dr hab. Ewelina Hallmann. - To, na co powinniśmy zwrócić uwagę to logo w postaci listka ułożonego z gwiazdek na zielonym tle. To unijny znak. Ponadto, pod znakiem powinien znaleźć się numer. Pierwsze dwa symbole to kraj, z którego pochodzi produkt. Następny jest numer jednostki certyfikującej. W Polsce jest ich kilkanaście, wszystkie odnajdziemy na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na opakowaniu musi się znaleźć również nazwa producenta, jego adres i dane kontaktowe. Produkt ekologiczny nie może być anonimowy. Ostatnim warunkiem wiarygodności ekologiczności produktu jest numer certyfikatu.

WP
Archiwum prywatne
Podziel się

Włoszczyzna z Lidla spełnia wszystkie powyższe wymagania. Producentem włoszczyzny Bio z Lidla jest Farma Świętokrzyska.

Certyfikat, i co dalej

Duże znacznie dla naszego organizmu okazuje się mieć nie tylko certyfikat, ale również sposób przechowywania oraz przyrządzania warzyw. – Najlepsze są warzywa ugotowane na parze. Wówczas zachowują największą ilość składników mineralnych oraz witamin. Nie powinniśmy też rozdrabniać warzyw przed gotowaniem, a nawet przed myciem. Np. ziemniaka należy najpierw cienko obrać, w całości umyć, a następnie pokroić i ugotować. W jak największych kawałkach. Nawet takie detale mają wpływ na zawartość przede wszystkim termolabilnych witamin – mówi Ewa Sypnik-Pogorzelska.

WP

Co ciekawe, według dietetyczki, włoszczyzna z rosołu nie jest stracona – co prawda same warzywa nie mają już wiele wartości, ale sam wywar je ma. Taki esencjonalny bulion warzywny na mroźne dni jest zbawienny.

Dużą różnicę robi też przechowywanie warzyw. Ewa Sypnik-Pogorzelska radzi, by włoszczyznę trzymać w lodówce, nieumytą (!), jedynie osłoniętą papierowym ręcznikiem, aby chłonął wilgoć. – Ziemniaki z kolei należy przechowywać w ciemnych chłodnych miejscach w przewiewnym worku. Nie wkładajmy też do lodówki pomidorów, tracą smak i szybciej się psują – dodaje dietetyczka. Ponadto, odradza kupowanie warzyw na zapas. Im dłuższe przechowywanie, tym mniejsza szansa, że przetrwają w nich cenne składniki.

*autorem i pomysłodawcą badań opublikowanych na portalu wykop.pl jest doktor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Krzysztof Pilarski.

Polub WP Kobieta
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP