WP

Artystka stworzyła "Ścianę wstydu". Kobiety mogą wyznać, że były molestowane i obrażane

"Nie musisz się martwić, że cię zgwałcą, jesteś zbyt brzydka", "Masz za małe cycki", "Jesteś gruba". Kobiety cały czas słyszą obraźliwe komentarze na temat swojego wyglądu. Wiele z nich zostaje w pamięci na długo. Australijska artystka Suzie Blake stworzyła Ścianę wstydu. Zaprosiła dorosłe kobiety, nastolatki i małe dziewczynki, by anonimowo, w bezpiecznej przestrzeni mogły podzielić się tym, jak zostały skrzywdzone i co usłyszały na swój temat.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kwiecista ściana, ustawiona w jednej z galerii sztuki w Melbourne bardzo szybko została pokryta zwierzeniami skrzywdzonych kobiet.
Kwiecista ściana, ustawiona w jednej z galerii sztuki w Melbourne bardzo szybko została pokryta zwierzeniami skrzywdzonych kobiet. (Instagram.com)
WP

Bolesne wspomnienia

Suzie Blake ma 37 lat. Mówi o sobie – artystka feministyczna. Jako nastolatka zaszła w ciążę. Sugerowano jej, by nie pokazywała się publicznie z brzuchem, dokonała aborcji, była obrażana i wyśmiewana. To doświadczenie odcisnęło piętno na jej psychice.

– Zaczęłam się zastanawiać nad tym, dlaczego tak się stygmatyzuje nastoletnie dziewczęta w ciąży. Chłopcy nie są traktowani w ten sposób. Ironia polega na tym, że wszyscy uprawiają seks, ale to dziewczyny, muszą znosić obraźliwe komentarze. Odniosłam to do własnych przeżyć. Wstyd i upokorzenie, jakich doświadczyłam, były dla mnie traumatyczne – mówi Suzie w rozmowie z "Huffington Post".

WP

Artystka stworzyła instalację o nazwie "Ściana wstydu", aby kobiety mogły podzielić się nieprzyjemnymi, seksistowskimi, obelżywymi komentarzami, jakie usłyszały na swój temat.

Kwiecista ściana, ustawiona w jednej z galerii sztuki w Melbourne, bardzo szybko została pokryta zwierzeniami skrzywdzonych kobiet. – Historie, które zostały tu spisane, są niezwykle poruszające i bolesne. Jednak mogą być również wsparciem dla innych. Samotnie jesteśmy bezsilne, ale jako grupa możemy przenosić góry – twierdzi Suzie Blake.

Artystka przyznaje, że najbardziej dramatyczne są historie dotyczące molestowania seksualnego i gwałtów. Jedna z ofiar napisała: "Kiedy miałam czternaście lat zostałam zgwałcona. Mężczyzna, który mi to zrobił powiedział, że czuł się tak, jakby pieprzył nosorożca”. Inna wyznała: "Rozmawialiśmy o gwałtach, do których dochodziło w ostatnim czasie w naszym miasteczku. Kolega, który jest funkcjonariuszem policji stwierdził, że nie muszę się martwić, ponieważ jestem tak brzydka, że nikt nie będzie chciał mnie zgwałcić”.

WP

Jeśli przytyjesz, to cię zostawię

Zasmucające jest to, że wiele z tych przykrych słów padło z ust najbliższych – mężów i chłopaków. "Mój pierwszy poważny chłopak i pierwsza osoba, z którą uprawiałam seks powiedział mi, że nie mogę być na górze, kiedy się kochamy, ponieważ jestem na to za gruba” – napisała kolejna kobieta.

Suzie zauważa, że wstyd, jaki odczuwają kobiety, różni się od tego, doświadczanego przez mężczyzn. Ich nikt nie krytykuje za to, jak wyglądają. Natomiast kobiety na każdym kroku muszą wysłuchiwać komentarzy na temat swojego ciała. Są pod ciągłą presją. „Trener na siłowni powiedział mi, że wyglądałabym znacznie lepiej, gdyby trochę schudła” – czytamy na ścianie. Inna kobieta wspomina, że, kiedy wybrała się z mężem na weekendową wycieczkę, aby uczcić pierwszą rocznicę ślubu, jej partner wciąż oglądał się za innymi. Komentował: "Jeśli kiedykolwiek przytyjesz tak, jak one, to cię zostawię".

Ciało kobiety jest polem bitwy
Australijska artystka zdecydowała się na ustawienie ściany wstydu nie tylko, dlatego, że sama była piętnowana za to, że zaszła w ciążę w bardzo młodym wieku. Suzi zainspirowała się słowami Germaine Greer, feministki i pisarki, która powiedziała, że "Ciało kobiety jest polem bitwy, na którym wciąż toczy się walka o wyzwolenie".

WP

- Jeśli chcemy się wyzwolić, musimy zrozumieć siebie. Może w tym pomóc dzielenie się własnymi doświadczeniami – mówi Suzie. - Udało mi się wyrzucić część mojego głęboko zakorzenionego wstydu. Poczułam wielką ulgę. Czytając o podobnych doświadczeniach innych kobiet, zrozumiałam, że nie jestem sama - dodaje.
Zobacz też: #MeToo – nie tylko w internecie

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP