Trwa ładowanie...

Gosia Andrzejewicz pojechała na wakacje bez partnera. Teraz musi się tłumaczyć

Gosia Andrzejewicz wróciła z wakacji w Tajlandii. Po powrocie czekała na nią niemiła niespodzianka. Internautom nie spodobało się, że wokalistka wyjechała z kolegą, a nie z partnerem. W rozmowie z 'Wideoportalem" Andrzejewicz tłumaczy, dlaczego jej partner został w Polsce.

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Gosia Andrzejewicz pojechała na wakacje bez partnera. Teraz musi się tłumaczyć
Źródło: ONS.pl, fot: Paweł Kibitlewski
d30u25s

Gosia Andrzejewicz wybrała się niedawno ze swoim przyjacielem na wakacje do Tajlandii. Relację z wyjazdu można było śledzić na instagramowym koncie gwiazdy. Wszystko wskazuje na to, że odpoczynek się udał – Gosia z uśmiechem pozowała do zdjęć i sprawiała wrażenie bardzo zrelaksowanej. Niestety po powrocie czekała na nią niemiła niespodzianka. Okazało się bowiem, że jej wyjazd wzbudził wiele kontrowersji.

Fanom Andrzejewicz nie spodobał się fakt, że wokalistka zostawiła w domu swojego partnera oraz dziecko i udała się na wakacje z przyjacielem. W rozmowie z "Wideoportalem" wokalista wytłumaczyła, że jej partner Artur Kamiński nie jest jeszcze jej mężem oraz co najważniejsze, że panicznie boi się latać.

"Tak się nieraz pary dobierają. Mamy te same muzyczne zainteresowania, ale on nie lubi podróży, a ja uwielbiam" – tłumaczyła Andrzejewicz.

d30u25s

Przy okazji rozmowy z "Wideoportalem" wokalistka odniosła się również do plotek na temat tego, że nadużywa alkoholu.

"Mój organizm nie trawi alkoholu. Źle się po nim czuję. Nigdy w życiu nie byłam pijana" – zapewniła Andrzejewicz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: #ZadbanaPolka. 7 kobiet, 7 historii i jedno hasło: "Jestem, jaka chcę być"

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d30u25s

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d30u25s
d30u25s