"Jako mężczyzna oddałabyś życie za ojczyznę, jako kobieta możesz jej służyć własnym ciałem". Prawdziwa historia Marii Walewskiej

"Ponieważ Napoleon wyraził życzenie, aby jakaś Polka znalazła się wśród jego miłosnych podbojów, wybrano taką jak należy, to jest śliczną, ale nijaką umysłowo". To słowa Anny Potockiej, z domu Tyszkiewicz, polskiej pamiętnikarki z czasów napoleońskich, która słynęła z ciętego języka i uwielbienia do plotek. Tym razem na jej celowniku znalazła się Maria Walewska – młoda żona siedemdziesięcioletniego szambelana Anastazego Walewskiego. Źródła historyczne nie pozostawiają wątpliwości, że metresa cesarza Napoleona była piękną kobietą. Miała delikatne rysy twarzy, jasne włosy i czarowała wdziękiem, który uwiódł francuskiego władcę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Jako mężczyzna oddałabyś życie za ojczyznę, jako kobieta możesz jej służyć własnym ciałem". Prawdziwa historia Marii Walewskiej
(Wikimedia Commons - Uznanie Autorstwa CC BY)

Ocena jej postaci przysparza jednak większych problemów. Dla jednych jest patriotką, która poświęciła się dla odrodzenia ojczyzny, dla innych – lekkomyślną dziewczyną, zakochaną po uszy i pragnącą uciec z nieudanego, zaaranżowanego przez rodzinę małżeństwa. Marian Brandys, autor książki „Kłopoty z Panią Walewską”, próbował rozprawić się z mitami, które narosły wokół niej. Chciał odpowiedzieć na pytanie, które wielu historyków nurtuje do dziś: kim właściwie była Maria Walewska? I jak oceniona zostałaby współcześnie?

Zaczęło się od balu. W roku 1807 do Warszawy przybył Napoleon, rozbudzając w Polakach nadzieję na odbudowę niepodległego kraju. Zapanowała zbiorowa euforia. W kamienicy Tepperów na ulicy Miodowej zorganizowana została inauguracja karnawału, na której pojawiła się para przyszłych kochanków. Gospodarzem przyjęcia był Talleyrand, francuski minister spraw zagranicznych i książę Benewentu. To on otrzymał od Napoleona polecenie, żeby wśród urodziwych Polek wybrać cesarzowi kochankę. Padło na Marię. Tego wieczoru ubrana była w skromną, białą sukienkę, a drogie klejnoty zastępował jej subtelny wianek we włosach. Chociaż była mniej strojna od innych dam, Napoleon nie mógł oderwać od niej wzroku.

Tak mogłaby zacząć się piękna historia miłosna. Jednak wiele wskazuje na to, że Maria wcale nie była od początku przychylna zalotom cesarza. Do pierwszej schadzki przekonać miał ją list, przesłany przez księcia Józefa Poniatowskiego i Komisję Rządzącą. Cały utrzymany w perswazyjnym tonie, dziś szokuje najbardziej tym fragmentem: „Tak długo, jak namiętności rządzą ludźmi, będziecie Pani jedną z najstraszliwszych potęg. Jako mężczyzna oddałabyś życie za godną i słuszną sprawę ojczyzny. Jako kobieta możesz jej służyć własnym ciałem.” Maria Walewska, z domu Łączyńska, została zatem bez ceregieli poproszona o pójście do łóżka z Napoleonem. Jej ciało miało być orężem w walce o niepodległą Polskę.

Na pierwszym spotkaniu doszło najprawdopodobniej do gwałtu. Maria miała zemdleć w ramionach swojego nowego kochanka, a kiedy odzyskała przytomność, „było już po wszystkim”. Jej samopoczucie nie było jednak sprawą najwyższej wagi. Zwłaszcza, że przez wielu uważana była za trzpiotkę, która lekkomyślnie dysponuje swoim ciałem. Dlaczego? Odpowiedź tkwiła w jej przeszłości. Sześć miesięcy po zawarciu małżeństwa Marii z szambelanem Anastazym, przyszedł na świat Antoni Walewski. Jego biologicznym ojcem był Arkadij Suworow, rosyjski generał. Małżeństwo z siedemdziesięcioletnim, zniedołężniałym już mężczyzną, miało uratować honor Marii i przerwać ten niepatriotyczny związek.

Sam Anastazy nie wnosił sprzeciwu, kiedy jego młoda żona została metresą Napoleona. Po wspomnianej schadzce, para zaczęła się bowiem spotykać regularnie. W komnatach cesarza Maria spędzała niekiedy długie tygodnie, coraz mniej przerażona, a coraz bardziej zakochana. Punktem kulminacyjnym romansu był moment, kiedy zaszła w ciążę. Napoleon, przekonany wcześniej o swojej bezpłodności, postanowił wtedy zostawić Józefinę, która nie mogła dać mu męskiego potomka. Jego nową wybranką nie została jednak rozkochana i poświęcona sprawie polskiej Walewska, tylko Maria Ludwika z rodu Habsburgów, księżniczka austriacka.

Poczciwy Anastazy uznał zatem drugiego syna z nieprawego łoża. Do popierania romansu żony przekonały go nowe koneksje i znajomości, do przyjęcia jego owocu – majątek, jaki Napoleon przekazał Marii. Nie nacieszył się nim długo. Kiedy popadł w długi, Maria postanowiła się rozwieść. Niedługo potem pojechała do Paryża, gdzie zaprzyjaźniła się z Józefiną i poznała swojego drugiego męża i ostatnią miłość – hrabiego Filipa-Antoniego d'Ornano. Rok po ślubie urodziła mu syna, Rudolfa Augusta. Ciąża pogłębiła jej problemy zdrowotne (cierpiała na kamicę nerkową), a karmienie piersią dodatkowo obciążyło organizm. Zmarła cztery dni po swoich trzydziestych pierwszych urodzinach.

Chociaż romans z Napoleonem zapewnił jej stabilność finansową i wpływy na salonach, piękna Maria całe życie musiała robić to, co kazali jej mężczyźni. W wieku osiemnastu lat poślubiła blisko siedemdziesięcioletniego starca, a potem złożyła swoje ciało na ołtarzu ojczyzny. Robiła to, czego od niej oczekiwano, nierzadko cierpiąc i działając wbrew swoim uczuciom. Jej intensywne życie trwało bardzo krótko – umarła zaledwie dwa lata po śmierci Anastazego, męża z rozsądku, który wyciągał profity z jej romansu.

Polub WP Kobieta
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.