Blisko ludziKsiądz z kolędą w agencji towarzyskiej

Ksiądz z kolędą w agencji towarzyskiej

Ksiądz z kolędą w agencji towarzyskiej
Źródło zdjęć: © Shutterstock.com

19.01.2017 09:57, aktual.: 19.01.2017 12:47

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Szczęść Boże. Czy mogę wejść, pomodlić się za was wszystkie?". Ksiądz Michał Misiak, wikariusz jednej z łódzkich parafii i aktywny użytkownik Facebooka, opisał nietypową wizytę duszpasterską, którą złożył w agencji towarzyskiej.

Duchowny, który udał się z kolędą do domu publicznego, przyznaje, że jego obecność zaskoczyła przebywające tam kobiety.
- Ksiądz wie, że tu jest agencja towarzyska? - zapytały zdziwione.
Ksiądz oczywiście zdawał sobie z tego sprawę, a jego wizyta nie była wcale pomyłką.
- Od czterech miesięcy modlilem się, by tu wejść i spotkać się z tymi kobietami. Do pokoju z rurą do tańca zeszły dwie panie. Wiecie, że Bóg was bardzo kocha? I chce mieszkać w tym domu, w waszych duszach i ciałach - zwrócił się do zebranych ks. Misiak.
Dodaje, że wnętrze agencji zrobiło na nim przygnębiające wrażenie, a w trakcie wizyty nie zabrakło łez.
- W czasie modlitwy jedna pani płakała. W czasie błogosławieństwa uczyniły wyraźny, piękny znak krzyża na sobie - opowiada duszpasterz.

Wpis łódzkiego wikariusza zdobył ogromny aplauz u internautów, którzy śledzą go Facebooku:
"Ksiądz szturmem zdobędzie Niebo! Bóg dał Księdzu tyle mocy, miłości i charyzmy co urody i osobistego uroku! Co więcej, ma Ksiądz potężnego Patrona! Wspieramy Księdza ze wszystkich sił!" - piszą pod postem.

Ks. Misiak nie jest postacią anonimową, to jeden z najbardziej lubianych i podziwianych duchownych w regionie. Jego popularność zaczęła rosnąć, gdy pod jednym z pabianickich sklepów z dopalaczami zaczął organizować modlitwy wiernych. Pełniąc posługę w Bełchatowie zainicjował "chrystoteki", czyli dyskoteki bez alkoholu, za to z możliwością spowiedzi. Te ostatnie przeprowadza również w trakcie spacerów. Nabożeństwa majowe odprawia zaś nie w kościele, a na starówce.

W lipcu 2016 r. wiernych i przyjaciół ksiedza zasmuciła wiadomość o jego chorobie. Po powrocie z Egiptu, gdzie duchowny uczył się nurkowania, doznał udaru mózgu. Mimo że jego stan był ciężki, ksiądz zadziwiająco szybko wrócił do świetnej formy.

- Po modlitwie Kościoła zostałem uzdrowiony - pisał wówczas ks. Misiak. - Chcę żyć cudami, jak teraz, gdy wyniki badań opisują mnie jako roślinkę, a ja chodzę, wznoszę ręce do mojego Pana, jestem szczęśliwy i zdrowy.

Parafianie go uwielbiają: zimą robią mu niespodzianki, odśnieżając samochód, starsze panie wpychają cukierki do kieszeni sutanny. Internauci śledzacy profil księdza nie ukrywają, że chętnie gościliby u siebie na kolędzie takiego duszpasterza. Niestety nie wszyscy mają szczęście mieszkać w pobliżu kościoła, w którym pełni posługę.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (636)
Zobacz także