Elizabeth Parris dławiła się i miała drgawki. Ale potrafiła nazwać rzeczy po imieniu i przyznała się do tego, że nie raz uciekała z domu dalej niż jej na to pozwalano. Rozmawiała z obcymi, podobnie jak jej towarzyszka zabaw, Abigail. Szybko znaleziono winnych jej dziwnego zachowania – miały nimi być trzy kobiety, które oskarżono o czarowanie dzieci i skazano na karę śmierci. Elizabeth zeznawała przed sądem jeszcze wiele razy, dając dowody na osądzenie i skazanie aż dziewiętnastu osób.
Wśród nich znalazła się również Martha Corey, której historia w ramach procesów w Salem zaczyna się w piątek, 11 marca 1692 roku. Był to dzień postny, w którym wielu mieszkańców miasteczka spotkało się w kościele na wspólnej modlitwie. Wielebny Parris poprosił Elizabeth, żeby wskazała wśród zgromadzonych osobę, która jest wiedźmą. Ku zdziwieniu wszystkich, dziewczynka pokazała Marthę Corey – ponad siedemdziesięcioletnią mieszkankę Salem, która była osobą nieświadomą histerii, w jaką wpadło miasteczko. Nie wierzyła w istnienie czarownic i nie podzielała obaw większości sąsiadów. Marthę aresztowano i przesłuchiwano.
Jej proces był poruszający. Kobieta ciągle wierzyła, że zarzuty zostaną oddalone. Niemal w każdym jej ruchu doszukiwano się obecności sił nadprzyrodzonych. Kiedy kobieta niechcący przygryzła sobie wargę, Abigail i Elizabeth natychmiast zaczęły płakać, twierdząc, że to one odczuwają ból. Kiedy Martha wskazała na coś palcem, na ciałach zebranych miały pojawiać się dziwne znaczki, które natychmiast pokazywano sędziemu. Ten zapytał panią Corey, dlaczego nękała dzieci. Kobieta odpowiedziała, że wcale tego nie robiła, na co sędzia zareagował pytaniem: „w takim razie kto?”. Corey odpowiedziała: „nie mam pojęcia, skąd miałabym to wiedzieć?”. Uznano jednak, że skoro nie wie, to ona musi być winna. Któreś spośród zeznających w procesie dzieci ujawniło, że w domostwie pani Corey często widywano żółtego ptaszka, który po przyjacielsku siadał na jej dłoni.
Ludność Salem była pewna, że właśnie w tym zwierzęciu krył się diabeł, z którym kontaktowała się Martha. Staruszkę skazano na śmierć, a wyrok wykonano 22 września 1692 roku, trzy dni po egzekucji jej męża, również oskarżonego o uprawianie magii. Martha zawisła na szubienicy, natomiast Giles miał umierać powoli, w męczarniach, przygniatany przez kamienie.