ycipk-1sz8ys

"No, mój to by się nie zmieścił". Wykładowca poniżający studentki ukarany przez uczelnię

– No, mój to by się nie zmieścił – z takimi słowami zwrócił się jesienią ubiegłego roku jeden z wykładowców Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach do ziewającej studentki. Za skandaliczne komentarze naukowiec wreszcie został ukarany.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"No, mój to by się nie zmieścił". Wykładowca poniżający studentki ukarany przez uczelnię
(123RF)
ycipk-1sz8ys

Seksistowskie uwagi wykładowcy powtarzały się. Studentki słyszały, że "kobieta należy przez swoje nazwisko do ojca lub męża" albo opowieści o tym, że chętnie przyjmie do domu Syryjki, które będą mu sprzątać, gotować i z nim sypiać. W końcu kobiety zgłosiły sprawę, a latem tego roku zebrała się komisja dyscyplinarna. Jej rzecznik wnioskował o pozbawienie wykładowcy prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego przez kolejne dwa lata.

W sprawę zaangażowała się też feministka i aktywistka Kamila Kuryło, która napisała petycję do rektora Uniwersytetu, wnioskując o zawieszenie wykładowcy w trybie natychmiastowym.

Ostatecznie, komisja dyscyplinarna zadecydowała jednak inaczej. – Wykładowca otrzymał naganę i zakaz zajmowania funkcji kierowniczych w uczelniach na okres pięciu lat. Każda ze stron ma możliwość wniesienia odwołania od tego orzeczenia – powiedział "Wyborczej" rzecznik uczelni, Jacek Szymik-Kozaczko.

ycipk-1sz8ys

Z tej możliwości skorzystał już rzecznik dyscyplinarny Uniwersytetu Śląskiego i w poniedziałek 4 września wniósł odwołanie od decyzji komisji. Argumentuje, że kara jest zbyt niska i podtrzymuje wniosek o pozbawienie wykładowcy prawa do prowadzenia zajęć ze studentami na dwa lata.

Zobacz też: Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego z zarzutami molestowania

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1sz8ys

ycipk-1sz8ys
ycipk-1sz8ys