Obaliła popularny mit. "Nikt nie topi się we własnym łóżku"

Ane Piżl zabrała głos na temat tzw. wtórnych utonięć
Ane Piżl zabrała głos na temat tzw. wtórnych utonięć
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Instagram

10.07.2024 10:30, aktual.: 10.07.2024 12:47

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ane Piżl za pośrednictwem mediów społecznościowych dzieli się ze swoimi obserwatorami wiedzą na temat pierwszej pomocy. Ostatnio postanowiła rozprawić się z mitem dotyczącym wtórnego utonięcia. "To fake" - zaznaczyła.

Na początku swojego wpisu Ane Piżl przytacza fragment artykułu, który rozpoczyna się historią z serialu. Dziecko tonie, a na ratunek rzucają się rodzice. Po przeprowadzonej reanimacji i powrocie funkcji życiowych rodzina jak gdyby nigdy nic wraca do domu, gdzie dziecko "tonie we śnie".

W swoim wpisie zaznaczyła, że według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie powinno się dzielić utonięć na "pierwotne" i "wtórne". Dodatkowo podkreśla, że jeśli dziecko nie oddycha, konieczne jest wezwanie pogotowia i przeprowadzenia resuscytacji. Nawet jeśli przywrócimy funkcje życiowe, pociecha powinna zostać skonsultowane z lekarzem. "Nie ma takiej opcji, żeby po resuscytacji zabrać dziecko do domu" - podkreśliła.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Rozprawia się z mitem "wtórnego utonięcia"

Instagramerka zaznaczyła, że przytoczony artykuł straszy odbiorców wtórnym utonięciem. Z tego też powodu postanowiła pokazać kilka faktów.

"Z artykułu można wnioskować, że dziecko może sprawiać wrażenie, że nic mu nie dolega i nagle (może - przyp. red.) umrzeć w ciągu 72 godz. Cleveland Clinic Journal of Medicine podkreśla, że nigdy w literaturze medycznej nie opisano takiego przypadku" - podkreśliła.

Dalej influencerka zwróciła uwagę, że w kwestii faktów medycznych warto wpisać odpowiednie hasło w PubMed, a nie w inną popularną wyszukiwarkę. To właśnie tam zaznaczono, że "terminy takie jak ‘suche’ i ‘wtórne’ utonięcia nie są już w użyciu". Ostatnio tych zwrotów użyto w 1980 i 1986 roku.

"Wszyscy lekarze, którzy wypowiadają się w artykule, mówią o obrzęku płuc po tonięciu, który wystąpił u osób reanimowanych. Mówią o zgonach pacjentów w szpitalach. Nikt nie topi się 'we własnym łóżku' - dodała Ratownica.

Ane zaznaczyła, że po poważnym epizodzie podtopienia istnieją konkretne, realne powikłania i na nie należy bezwzględnie reagować. Objawy, jeśli występują, są widoczne w ciągu pierwszego dnia od zdarzenia. Przyznała jednak, że nie zgadza się na stosowaną przez media narrację "wtórnego utonięcia".

- Straszenie przynosi odwrotne efekty. Już znam rodziców, którzy nie posyłają swoich dzieci na lekcję pływania, bo boją się tego "wtórnego utonięcia", a brak umiejętności pływania to jest najprostsza droga do śmierci w wodzie - podsumowała.

Jak rozpoznać obrzęk płuc?

Ratownica podkreśla, że każde dziecko, które po podtopieniu wykazuje nietypowe objawy, takie jak kaszel, senność czy osłabienie, powinno zostać niezwłocznie skonsultowane z lekarzem.

Obrzęk płuc może wystąpić, znacznie szybciej niż sugerowano, bo już w ciągu 4-8 godzin. Ratowniczka zaznacza również, że unikanie kontaktu dzieci z wodą nie jest skuteczną metodą ochrony. Zamiast tego, zaleca naukę pływania i stałą opiekę podczas kąpieli, ponieważ to brak umiejętności pływackich i nadzoru dorosłych najczęściej prowadzi do utonięć, a nie sama zabawa w wodzie.

© Materiały WP

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (31)
Zobacz także