Blisko ludziRolnik szuka żony, rolniczka nikogo nie szuka, bo sobie radzi

Rolnik szuka żony, rolniczka nikogo nie szuka, bo sobie radzi

Rolnik szuka żony, rolniczka nikogo nie szuka, bo sobie radzi
Źródło zdjęć: © Facebook.com
Katarzyna Gruszczyńska

08.02.2017 14:41, aktual.: 09.02.2017 10:45

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Samodzielne, zaradne. Rolniczki, farmerki, hodują pszczoły, prowadzą pensjonaty dla koni. Polki coraz chętniej przenoszą się na wieś.

Joanna Włodarska mieszkała w Gdańsku, ale 10 lat temu przeprowadziła się z miasta na wieś. – Zdecydowaliśmy, że chcemy kupić siedlisko na Żuławach – mówi w rozmowie z WP.PL. – Czy jestem rolniczką? – zastanawia się. - Mam zarejestrowane gospodarstwo, stary sad, uprawiam zioła, choć nie utrzymuję się z produkcji rolnej – wyjaśnia. W swoim Siedlisku pod Lipami prowadzi Akademię pod Lipami. Chętnych, m.in. rolników, uczy tajników serowarstwa i zielarstwa. Pokazuje, jak powstaje ser podpuszczkowy. Tradycja miesza się z nowoczesnością, ponieważ na Facebooku Joanna prowadzi Serowarską Grupę Wsparcia, którą tworzą m.in. uczestnicy warsztatów.
Razem z mężem wytwarza własne wędliny z mięs od sprawdzonych dostawców, wypieka chleb i przetwarza dary ziemi żuławskiej, wyczarowując domowe wina, soki, syropy, dżemy.

Swojej decyzji nie pożałowała nigdy, choć są minusy. – W mieście ciepło robi się samo, dach sam się naprawia, chodnik sam się odśnieża, nie ma problemów z wodą. Na wsi o to wszystko musimy zadbać samodzielnie – opowiada. Plusy?
- Poczucie wolności, czyste powietrze, kontakt z naturą – wylicza jednym tchem. W jej okolicy jest wiele aktywnych kobiet. - Wszystkie sąsiadki są ponadstandardowo aktywne, prowadzą gospodarstwa same lub z mężami. Nawet te, które szybko owdowiały, z powodzeniem radzą sobie same – tłumaczy Joanna Włodarska.

Z kolei Paulina, rocznik 1981, uciekła z miasta, by prowadzić na wsi pensjonat dla koni w okolicy otuliny Puszczy Knyszyńskiej. Hoduje kury i pszczoły, prowadzi bloga „Księżniczka w kaloszach” (folkmyself.pl). „Żyję po swojemu, leżę w łóżku w butach, trzymałam w domu świnię i mieszkam w jednym domu z końmi” - pisze Paulina, która z wykształcenia jest socjologiem. Dodatkowo prowadzi m.in. warsztaty traperskie czy zbieracko-łowieckie.

Wieś już nie kojarzy się stereotypowo z obciachem. Swoim pochodzeniem od zawsze szczyciła się Ewa Wachowicz, Miss Polonia z 1992 roku, była rzeczniczka Waldemara Pawlaka, a dziś producentka. - Razem ze mną w konkursie brały udział dziewczyny pochodzące ze wsi. Ale nie przyznawały się do tego. Mówiły, że są z miasta obecnego zamieszkania albo miejsca, gdzie studiowały. Zastanawiały się, dlaczego ja otwarcie mówię o tym, że jestem ze wsi. Dla mnie to było oczywiste. Przecież w Klęczanach mieszkali moi rodzice, sąsiedzi i gdybym powiedziała, że jestem z Krakowa, gdzie wtedy studiowałam, to byłoby głupie. Dziwiłam się, że moje koleżanki unikają tego tematu – mówiła o konkursie Miss Polonia w rozmowie z magazynem „Gwiazdy”.

W Polsce obszary wiejskie stanowią ponad 90 proc. powierzchni kraju. W porównaniu z miastami charakteryzuje je niższa wartość współczynnika feminizacji – w małych miejscowościach na 100 mężczyzn przypada 101 kobiet, podczas gdy w miastach jest to ok. 111 kobiet. Badanie Agribus 2014, przeprowadzone na zlecenie Banku BGŻ przez firmę Martin&Jacob, wykazało, że na polskiej wsi jest coraz więcej kobiet-rolniczek. Co czwarta farmerka w naszym kraju kieruje gospodarstwem o powierzchni większej niż 100 ha (dla porównania – trzy lata wcześniej Polki stanowiły tylko 8 proc. w tym gronie). Z badania Agribus 2014 wynika, że współczesna polska farmerka to coraz lepiej wykształcona czterdziestolatka, która dobrze ocenia swoją sytuację i pozytywnie patrzy w przyszłość.

Ciekawe wnioski płyną z kolei z raportu „Sytuacja kobiet w rolnictwie i na obszarach wiejskich” Konsorcjum Badawczego Focus Group (marzec 2012). W ramach badań Polkom mieszkającym na wsi zadano pytanie, czy gdyby nieoczekiwanie wygrały w totolotka albo otrzymały bardzo duży spadek, to przeniosłyby się do miasta. Twierdząco odpowiedziało niespełna 20 proc. ankietowanych. Pozostałe respondentki stwierdziły, że nie chciałyby zmieniać miejsca zamieszkania – ewentualnie zmieniłyby miejscowość, jednak nadal chciałaby pozostać na wsi.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (23)
Zobacz także