Opisała wieczór w sanatorium. "Zmieniał partnerki co kilka minut"
Sanatorium to nie tylko miejsce odpoczynku i regeneracji. Wieczory należą do tańca, a parkiet zapełnia się szybciej niż gabinety zabiegowe. Kuracjusze zaskakują energią godną bywalców miejskich klubów. - Z zachwytem przyglądałam się pewnemu panu, który tańczył bez wytchnienia - zmieniał partnerki co kilka minut - opowiada dziennikarka.