ycipk-46q635
ycipk-46q635

#Siłakobiet. Czy sukcesu można się nauczyć?

Podobno nie ma do niego windy i trzeba iść po schodach albo po drabinie, ale wtedy nie można trzymać rąk w kieszeni. Dla jednych jest marzeniem, dla innych celem. Sukces, czy może go osiągnąć każdy? O tym rozmawiam z Małgorzatą Kwiecińską, coachem, psycholożką i psychoterapeutką z warszawskiego Gabinetu Psychoterapii "Cynamonowa".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
#Siłakobiet. Czy sukcesu można się nauczyć?
(Materiały prasowe, Fot: cynamonowa.com)
ycipk-46q635

Katarzyna Szostak: Zacznijmy więc od początku, czym jest sukces? *
*
Małgorzata Kwiecińska
: Tak naprawdę nie ma jednej, uniwersalnej definicji tego słowa – dla każdego może więc ono oznaczać co innego. Dla jednej osoby będzie to założenie szczęśliwej rodziny, dla drugiej stabilna posada na etacie, a dla jeszcze kolejnej siedmiocyfrowa kwota na koncie. Mówiąc najogólniej, sukcesem możemy nazwać osiągnięcie stanu docelowego, czyli dojście do takiego miejsca w życiu, w którym chcieliśmy się znaleźć i do którego dążyliśmy. Powiedziałabym, że to taki moment, w którym zbiega się realizacja naszych największych celów życiowych.

Carol Dweck, psycholożka ze Stanford University i badaczka tematu, zwykła mawiać: "Sukces zależy od naszego wewnętrznego zaangażowania". Czy rzeczywiście osiągają go jedynie osoby pracowite?
Generalnie tak. Oczywiście zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę - osoby, które osiągnęły sukces dzięki bardzo sprzyjającym warunkom zewnętrznym, takim jak pochodzenie, znajomości, zaplecze finansowe czy spora doza szczęścia. Jednak trudno liczyć na to, że i nam przytrafią się takie okoliczności. Dlatego patrząc realnie, pracowitość jest niezbędnym, choć nie jedynym, składnikiem sukcesu. Z reguły łączy się on także z kompetencjami interpersonalnymi, czyli szeroko pojętymi umiejętności komunikacyjnymi, jak i intrapersonalnymi, takimi jak umiejętność regulacji emocji, skuteczność w radzeniu sobie ze stresem czy efektywność w zarządzaniu czasem. Często to właśnie te czynniki decydują o tym, czy pomimo dużego zaangażowania będziemy w stanie osiągnąć sukces.

Czy istnieją złote rady, "zasady ludzi sukcesu", które może zaaplikować każdy z nas?
Jest wiele rad, które mogą być pomocne. Na szczęście zarówno kompetencje inter- jak i intrapersonalne można trenować i w dużym stopniu wyćwiczyć. Czasem zauważamy u siebie braki w jakimś obszarze, warto wtedy podjąć kroki, które pomogą nam go zoptymalizować - to może być spotkanie z doświadczonym coachem albo chociaż czytanie poradników. Czasem jednak nie jesteśmy w stanie samodzielnie zidentyfikować źródła trudności… W takim wypadku zdecydowanie zachęcam do spotkania z profesjonalistą po to, by wspólnie określić cele samorozwoju, nad którymi następnie będziecie pracować.

Realna ocena własnych możliwości, obejmująca świadomość zarówno atutów, które warto wykorzystać, jak i słabości, by ograniczać ich wpływ, jest w mojej ocenie domeną ludzi sukcesu. Istotna jest również konsekwencja i cierpliwość w oczekiwaniu na efekty działań, lecz jednocześnie elastyczność i umiejętność modyfikacji planu, gdy ten zawodzi. Nie zapominajmy także o pozytywnym nastawieniu, jednak opierajmy je na realnych przesłankach. Niezależnie od tego, jak definiujemy sukces, warto rozwijać w sobie wszystkie te główne składowe postawy człowieka sukcesu.

Czy to właśnie jest słynnym "programowaniem się na sukces"?
Istnieją różne metody zmiany naszego nastawienia w takim kierunku, który ma nam ułatwić osiągnięcie sukcesu. Jednak, według mnie, bardziej niż o "zaprogramowanie na sukces" chodzi tu o usunięcie przeszkód na drodze do jego osiągnięcia. Większość ludzi nosi w sobie dysfunkcyjne przekonania, które pomimo kompetencji czy różnego rodzaju zasobów powstrzymują nas przed realizacją marzeń. Mogą one dotyczyć braku wiary we własne możliwości, obaw przed negatywnymi konsekwencjami osiągnięcia sukcesu czy po prostu trudności w wyobrażeniu sobie siebie jako "człowieka sukcesu". Zidentyfikowanie tych ograniczających czynników oraz zmiejszenie ich wpływu na nasze myślenie, zdecydowanie ułatwia drogę do celu.

Rozpamiętujemy porażki i dyskredytujemy sukcesy - unieważniamy je, pomniejszając z czasem ich znaczenie. Dlaczego tak trudno nam zauważyć osiągnięcia i je docenić?
Ponieważ nikt nas tego nie nauczył, po prostu nie umiemy tego robić. Niestety, system szkolnictwa, a często również rodzice, nastawiony jest na podkreślanie błędów, nie osiągnięć. Pokolenie współczesnych dorosłych nie otrzymywało w dzieciństwie pochwał za zrobienie czegoś dobrze czy za sam rozwój, naukę, robienie postępów - to było uważane za obowiązek czy normę. Na takie można było ewentualnie zasłużyć w sytuacjach wyjątkowych, za wybitne działania, dlatego wielu z nas wciąż próbuje osiągnąć perfekcję. Niepowodzenia natomiast często były podkreślane i dyskutowane, czasem wiązały się z karą. Często znaczenie miał jedynie efekt, a przecież ciężko wyobrazić sobie naukę bez popełnia błędów.

Niestety, w dużym stopniu uwewnętrzniliśmy taki właśnie sposób traktowania siebie. Nauczyliśmy się ignorowania tego, że idzie nam dobrze, przyjmowania takiego stanu rzeczy jako status quo oraz krytykowania potknięć. Zdarza się, że podobnie - w jedyny znany nam sposób - podchodzimy również do naszych współpracowników czy podwładnych. Najważniejsza jest więc zmiana nastawienia.

Partnerem artykułu jest Dermika

Polub WP Kobieta
ycipk-46q635
ycipk-46q635
ycipk-46q635