ycipk-28r2wb

Terror trenerów. Polacy są szantażowani, by więcej ćwiczyć

Prawie połowa Polaków w ogóle nie ćwiczy - grzmią badacze po przejrzeniu wyników ankiet. Skąd założenie, że wszyscy muszą chodzić na jakieś treningi i uprawiać sport? Większość z nas ma na co dzień dość wysiłku, by utrzymać sprawność. Choć przeważnie szarga on zdrowie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polacy ruszają się za mało, mówią eksperci. Sprawdzamy
Polacy ruszają się za mało, mówią eksperci. Sprawdzamy (123RF)
ycipk-28r2wb

"Aż 38 proc. Polaków nie podejmuje aktywności fizycznej nawet raz w miesiącu, choćby takiej jak rekreacyjne spacery czy jazda na rowerze do pracy" – alarmują naukowcy. Wynika to z badań, przeprowadzonych na zlecenie firmy Benefit Systems przez Kantar TNS w styczniu 2018 r. na losowej próbie 1,8 tys. osób powyżej 15. roku życia.

„Jeśli weźmiemy pod uwagę kryteria minimalnej aktywności fizycznej zalecanej dla osób dorosłych, to w badaniu rysuje nam się tragiczny obraz aktywności fizycznej polskiego społeczeństwa” – skomentował dla PAP te wyniki dr Janusz Dobosz z Narodowego Centrum Badania Kondycji Fizycznej Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

Nic dziwnego, że naukowcy alarmują, bo czasem nie ma innej metody przebicia się z ważną wiadomością. Ale jeśli przyjrzeć się całej sprawie, alarmująco brzmi coś innego: terror wiecznego treningu. Jesteśmy zmuszeni, by być "aktywnymi fizycznie". Bez tego jesteśmy liczbą w złym słupku statystyki, po stronie "winien" zamiast po stronie "ma". Jeśli nie pocisz się na siłowni, jesteś wyrzutkiem społecznym, do którego dopłacamy: częściej trafiasz do szpitala, wcześniej lądujesz na cmentarzu.

ycipk-28r2wb

Naukowcy z Instagrama

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), stojąca na straży naszej dobrej kondycji fizycznej i długowieczności, ma swoje oczekiwania. Według aktualnych wytycznych pozostaniemy w dobrym zdrowiu, jeśli przez 150 minut, czyli dwie i pół godziny w tygodniu, będziemy "umiarkowanie aktywni". Jest też druga zasada: by utrzymać serce w dobrym stanie, należy minimum trzy razy w tygodniu przez minimum 30 minut utrzymywać tętno powyżej 130 uderzeń na minutę, czyli dwukrotnie szybciej niż w stanie spoczynku.

Te dwa oczekiwania nie wychodzą na to samo: o ile by przyspieszyć liczbę uderzeń serca, potrzebujemy faktycznie trochę się wysilić, o tyle "umiarkowana aktywność fizyczna" może oznaczać wchodzenie po schodach, zakupy na bazarku albo spacer z dzieckiem. Tymczasem komentarz dr. Dobosza brzmi: „Na podstawie wyników badania możemy oszacować, że 60 proc. populacji polskiej powyżej 15. roku życia nie podejmuje aktywności fizycznej gwarantującej utrzymanie zdrowia. Polacy ćwiczą zdecydowanie za mało”. I tu jest problem.

ycipk-28r2wb

Ekspert, podobnie jak my wszyscy, myli dwie rzeczy: codzienną aktywność fizyczną z ćwiczeniami, wszystkimi tymi fitnessami, crossfitem, bieganiem w parku (w specjalnych butach za 500 złotych i koniecznie ze słuchawkami), runmaggedonem. W miastach już wszyscy muszą biegać. Jeśli co rano nie wrzucisz na media społecznościowe zdjęcia w stroju sportowym, w korporacji jesteś skreślony. Ta mniejsza – ale, jak się okazuje – aż czterdziestoprocentowa część społeczeństwa nie podejmująca treningów, wymyśla dowcipy na ten temat. "Czy jeśli co rano biegałeś, ale nie było o tym na instagramie, to czy kalorie zostały spalone?". Powiadają: "Możesz co rano przychodzić do firmy i mówić: 'znowu nie zdążyłem dziś pobiegać', co w zupełności wystarczy jako codzienny trening".

Żartobliwie podsumowują w ten sposób oczywisty fakt: "aktywni fizycznie" miłośnicy sportu uważają się za jakiś lepszy rodzaj człowieka. A ponieważ organizacja tak opiniotwórcza i prestiżowa jak WHO wspiera tę narrację, uważają, że mają podstawy tak twierdzić.

Trening na przystanku

Tymczasem zastanawiające jest, jak bardzo to przełożenie: "nie uprawiasz sportu, więc jesteś gorszego zdrowia i narażasz społeczeństwo na ponoszenie kosztów leczenia cię" jest nieprzystające do rzeczywistości. Najlepszym tego dowodem jest nowa aplikacja w smarftonach z systemem Android, z której korzystam.

ycipk-28r2wb

Jak wiadomo, nowoczesne telefony za pomocą nawigacji satelitarnej i cyfrowego wykrywacza ruchu potrafią nie tylko śledzić nasz ruch, ale też określić sposób poruszania się. Jeśli mam telefon w kieszeni, on wie, kiedy idę, kiedy biegnę, a kiedy np. jadę na rowerze, i przygotowuje dla mnie odpowiednie statystyki.

Nowa wersja aplikacji Google Fit, w którą wyposażone są popularne telefony, zaczęła mierzyć tę aktywność właśnie w tzw. punktach kardio według standardu zaproponowanego przez WHO. Jedna minuta "umiarkowanej aktywności fizycznej" to jeden punkt kardio. Cel dzienny: 10 punktów, a do tego tygodniowy: 150 punktów, zgodnie z zaleceniami globalnych ekspertów. Zacząłem korzystać z tej usługi. Co się okazało?

Któregoś tygodnia we wtorek już w południe telefon poinformował mnie o wykonaniu celu. Tygodniowego. ("Świetna robota!" – napisał). Uśmiechnąłem się, bo wykonałem tygodniowy cel w ciągu półtora dnia, mimo że... nie wpisałem osobno treningu bokserskiego (podobno jedne z najbardziej energetycznych rodzajów ćwiczeń), podczas którego telefon leżał przecież w szatni i wcale nie wiedział, co ja w tym czasie robię. Wyrobiłem tę normę po prostu trzy razy podbiegając do autobusu i wchodząc do domu po schodach na wysoki parter.

Truchtem do apteki

ycipk-28r2wb

Czy naprawdę wszyscy musimy trenować? Kupować stroje sportowe, "biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu, w ruchu wypoczywać" – jak śpiewali w filmie o Panu Kleksie? Przecież rzeczywistość codziennie zmusza nas do takich ćwiczeń, o których nie śniło się filozofom sportu. Bieg do autobusu, który prawie zawsze przyjeżdża za późno, ale czasem jednak za wcześnie. Przestępowanie z nogi na nogę w kolejce na poczcie. Wspinaczka po schodach z torbami zakupów.

Najciekawsze, że, jak skomentowała cytowana przez PAP psycholog sportu Joanna Kotek: "W gronie osób w ogóle nieaktywnych (38 proc. badanych) największą grupę stanowią ludzie starsi, a także mieszkający w mniejszych miejscowościach, w tym wsiach, o niższym wykształceniu i niższych dochodach. Seniorom, którzy pozostają w domach często nie chce się podejmować aktywności w obawie o pogorszenie zdrowia. Tymczasem to właśnie sport może być ich przepustką do dłuższego i bardziej komfortowego życia, o ile nie istnieją istotne przeciwwskazania".

Szanowna pani psycholog, pozwoli pani, że coś jej wyjaśnię na temat seniorów nie uprawiających sportu. Albo w ogóle nie będę musiał wyjaśniać, proszę tylko zamieszkać w bloku z lat 60. bez windy. Proszę przymocować ciężarki do nóg i rąk, założyć ściągacze ograniczające ruchy – wszystko, co upodabnia nasze możliwości do zakresu ruchu starszych ludzi – a potem iść do apteki wykupić recepty. Proszę spróbować tego wszystkiego, mieszkając "w mniejszej miejscowości, w tym na wsi", jeszcze do tego mając niższe dochody. Brać udział w pracach gospodarskich, a za jedyny środek komunikacji ze światem mieć zdezelowany rower wigry 3.

ycipk-28r2wb

Myślę, że to doświadczenie może zmienić wyobrażenie o braku aktywności fizycznej. A jeśli komuś tak zależy na "dłuższym i bardziej komfortowym życiu, o ile nie istnieją do tego przeciwwskazania", warto, by w pierwszej kolejności zawalczył o gęstsze przystanki autobusowe, miejskie i gminne systemy transportu dla osób starszych i niepełnosprawnych, windy w blokach, nawet tych do czterech pięter.

Większość Polaków, by wypełnić normy stawiane przez WHO, nie potrzebuje więcej ćwiczyć. Wystarczy, że będzie próbowało żyć normalnie. Skończmy więc, proszę, z terrorem wysyłania wszystkich na siłownię i jogging przez ludzi, którzy prywatny samochód i miejsce parkingowe pod blokiem uważają za podstawowe prawo człowieka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-28r2wb

ycipk-28r2wb
ycipk-28r2wb