ycipk-4daxhv

Zdobyła dla nas prawie 400 medali. Ma jedno marzenie

- Zaczęło się od stanów depresyjnych. Byłam coraz bardziej smutna i wycofana. Przestałam rozmawiać z ludźmi. Dzieciaki się ze mnie śmiały, bo zdarzało wskazać na pustą przestrzeń i pytać: "Ty też to widzisz?" - opowiada olimpijka, Natalia Brzykcy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pierwsza od lewej - Natalia Brzykcy
Pierwsza od lewej - Natalia Brzykcy (East News)
ycipk-4daxhv

29 lat, srebrny medal na igrzyskach olimpijskich, brązowy na mistrzostwach świata w sumo, dwa złote na mistrzostwach świata w judo dla osób niesłyszących i 385 innych, zdobytych podczas najważniejszych imprez sportowych. Natalia Brzykcy mówi wprost: "Sport to 90 proc. mojego życia". Pozostałe 10 proc. wymaga od niej jeszcze więcej siły i determinacji. Natalia urodziła się głucha, jako nastolatka zachorowała na schizofrenię paranoidalną, później doznała kontuzji nogi i przeszła szereg poważnych operacji. Właśnie dochodzi do siebie po ostatniej i najpoważniejszej - rekonstrukcji kostki.

Marianna Fijewska, Wirtualna Polska: Przeszłaś zabieg pod koniec lutego, trenujesz już?
Natalia Brzykcy, olimpijka: Noga jest słaba, ale nie chcę taryfy ulgowej. Szykuję się do Mistrzostw Europy, które mają odbyć się w październiku. Codzienne wstaję o 5 rano i o 6 zaczynam trening. Najpierw basen, później rowerek, później rehabilitacja. Jest bardzo intensywnie, bo do tego dochodzi praca. Trenuję dzieciaki w Poznaniu, a w wolnych chwilach dorabiam jako tłumaczka języka migowego.

Zobacz też: #11pytań o schizofrenię paranoidalną

Domyślam się, że operacja była bardzo kosztowna.
Nie dałabym rady sama opłacić operacji, dlatego mój młodszy brat utworzył w internecie zbiórkę. Prosiliśmy internautów o wsparcie, przez kilka miesięcy udało się zebrać siedem tysięcy.

Ile kosztowała operacja?
12 tys. Jednak do tego trzeba doliczyć ceny leków i rehabilitacji, więc w sumie rekonstrukcja kostki kosztowała ponad 25 tys. zł. Na szczęście miałam wsparcie ze strony centrum ortopedii Rehasport, którego jestem pacjentką.

Dla Polski zdobyłaś kilkadziesiąt medali, w zamian zebrałaś jedynie siedem tysięcy. Nie masz poczucie niesprawiedliwości?
Wiele ludzi zbiera, by dożyć kolejnego dnia. A ja zbieram, by wyleczyć nogę. I tak uważam, że siedem tysięcy, które do tej pory wpłacono, to dużo. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy pomagają mi spełnić marzenie o powrocie do sportu.

Założyłaś forum, na którym wspierasz młodych ludzi chorych na schizofrenię. Robisz to za darmo w wolnym czasie.
Staram się nieustannie motywować tych ludzi do działania. Gdy mam chwilę wolnego, spotykam się z nimi osobiście. Oni bardzo potrzebują osoby, która powie im: "Idź i walcz! Zaangażuj się w pasję, podejmij rękawicę, działaj, nie wycofuj się z życia!".

Domyślam się, że bycie motywatorem nie jest łatwe i wymaga ogromnych nakładów energii.
Teraz jest już znacznie lepiej, ponieważ nauczyłam się rozmawiać z ludźmi cierpiącymi na schizofrenię, ale początkowo nie byłam odporna. Gdy stworzyłam grupę, wiele osób zaczęło pisać posty np. "Dzisiaj popełnię samobójstwo, zamierzam zabić się dziś wieczorem. Żegnajcie".

ycipk-4daxhv

Byłam przerażona, nie chciałam brać odpowiedzialności za czyjeś życie. Od razu zgłaszałam wszystkie takie przypadki na policję. I jak się okazało, słusznie - w większości okazywało się, że te osoby rzeczywiście chciały odebrać sobie życie. Dziś mamy już zbudowaną swoją społeczność i tak drastyczne sytuacje zdarzają się znacznie rzadziej.

Jak reagowali ludzie, gdy zgłaszałaś na policję, że chcą się zabić?
Zazwyczaj odzywali się do mnie kilka dni później i dziękowali. Pamiętam jednak internautkę, którą karetka, na moje wezwanie, zabrała do szpitala psychiatrycznego. Była tak wściekła, że codziennie pisała do mnie wiadomości: "Nigdy ci nie wybaczę, przez ciebie mnie zamknęli". Po kilku dniach uspokoiła się, napisała, że bardzo mi dziękuję i przyznała, że tak naprawdę byłam jedyną osobą, która wtedy ją wspierała.

Pamiętasz, kiedy sama zachorowałaś na schizofrenię?
To było w gimnazjum. Zaczęło się od stanów depresyjnych. Byłam coraz bardziej smutna i wycofana. Przestałam rozmawiać z ludźmi. Dzieciaki się ze mnie śmiały, bo zdarzyło mi się kilkukrotnie wskazać na pustą przestrzeń i pytać: "Ty też to widzisz?".

A co widziałaś?
Zmarłych ludzi, albo tych, którzy byli bardzo daleko i wiedziałam, że to niemożliwe, by nagle znaleźli się tam, gdzie ja.

Oprócz zwidów, jakie były inne objawy schizofrenii?
Nagle mnie odcinało i zapominałam, co działo się przez ostatnie kilka godzin. Jedno z takich "odcięć" miałam podczas Mistrzostw Europy, na których zdobyłam brąz. Nie pamiętam walki, nie pamiętam, jak odbierałam medal, nie pamiętam pakowania się.

A co pamiętasz?
Dopiero drogę powrotną. Zapytałam trenera, co się działo, a on powiedział, że zdobyłam medal.

Co czułaś?
Cieszyłam się.

Nie przestraszyłaś się, że nic nie pamiętasz?
Nie, już wtedy przestałam się bać. Znałam to uczucie i przyzwyczaiłam się do niego. Dziś nie boję się już objawów schizofrenii. To dlatego moja sytuacja znacznie się poprawiła, nie przyjmuje już tak wielu leków, wystarczy jeden zastrzyk w miesiącu. Jestem w okresie remisji, który na razie utrzymuje się już bardzo długo.

Co jest dla ciebie trudniejsze, walka na macie czy walka o zdrowie?
Walka na macie to miłość mojego życia. Walka o zdrowie to trud mojego życia.

Boisz się czasem przegranej?
Nie. Boję się tylko jednego. Że zawiodę moich bliskich – siostrę, braci, mamę, trenera, rehabilitanta. Staram się żyć tak, jak nauczył mnie mój tata, gdy jeszcze żył. Całym sercem mnie wspierał i motywował, nieustannie kibicował. Sam grał w tenisa i pokazał mi, że w sporcie kryje się wielkie piękno i radość, którą możesz przełożyć na całe swoje życie.

ycipk-4daxhv

Jeśli chcesz wesprzeć Natalię kliknij TUTAJ.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-4daxhv