Zrobieni na złoto

Przepraszam, ale znów będzie o „Zmierzchu”. Wiem, ja też mam już dość, a zważcie, że zajmuję się tym również zawodowo, więc w pole rażenia twórczości Stephanie Meyer trafiam z ponadprzeciętną częstotliwością.

Obraz
Źródło zdjęć: © Monolith Films

Przepraszam, ale znów będzie o „Zmierzchu”. Wiem, ja też mam już dość, a zważcie, że zajmuję się tym również zawodowo, więc w pole rażenia twórczości Stephanie Meyer trafiam z ponadprzeciętną częstotliwością. Atakują nią dosłownie ze wszystkich stron – człowiek idzie z nosem wbitym w ziemię i tutaj też nie znajduje chwili wytchnienia, bo komuś wpadło do głowy, żeby umieścić wlepki reklamowe na płytach chodnikowych. Wpadłem jednak na trop zagrożenia, przed którym należy przestrzec ludzkość, zanim będzie za późno – i nie chodzi tylko o masową erozję dobrego smaku. Ale do rzeczy.

Parę miesięcy temu redagowałem artykuł „Diabeł w złotej skórze” i natrafiłem w nim na cytat – charakterystykę wampirów ze „Zmierzchu”, którą pozwolę tu sobie przytoczyć:
Ich twarze były porażająco, wręcz nieludzko piękne. Takich twarzy nie spotyka się w rzeczywistym świecie, co najwyżej na wygładzanych komputerowo fotografiach w czasopismach o modzie lub na obrazach starych mistrzów, gdzie należą do aniołów.

Kiedy czytałem ten fragment i wcześniej, gdy trafiałem na opisy Edwarda i wrażenia, jakie wywoływał na płci przeciwnej (histeria, ślinotoki, etc.), nie dawało mi spokoju niejasne uczucie, że gdzieś się już z tym zetknąłem. Objawienie przyszło nagle, a za nim dotarła cała groza sytuacji. Pora na parę kolejnych cytatów:
- Jest niewiarygodnie piękny. Zupełnie jakby bóstwo zstąpiło na ziemię. (…) - Ja… ja spodziewałam się ujrzeć… stwora. Mój Boże, przecież on jest piękny! Jak złoty posąg. Jak bóstwo! (…) Po raz pierwszy miała okazję ujrzeć (…) z tak niewielkiej odległości. Przystojną twarz, nieruchomą i pełną godności. Rozłożyste ramiona. Złotą grzywę włosów, złotą, pokrytą meszkiem skórę…

Edward Cullen? Otóż nie. Te fragmenty są o pół wieku starsze od „Zmierzchu”, a pochodzą ze znakomitego opowiadania Philipa K. Dicka „Złoty człowiek”. To historia o mutancie, doskonałym drapieżniku, następnym ogniwie ewolucji, które wyprze homo sapiens. Cris Johnson, tytułowy złoty człowiek, obdarzony zdolnością prekognicji i zniewalający zwierzęcym urokiem, uwiedzie i zapłodni nasze kobiety, wysyłając nas do tego samego dziejowego lamusa, do którego być może sami kiedyś wysłaliśmy naszych krewniaków neandertalczyków. Nie muszę chyba dodawać, jaki wniosek nasuwa się z zestawienia powyższych cytatów i postaci. Edward Cullen to dickowski Złoty Człowiek.

Fizyczne podobieństwo jest uderzające – mówię tu o literackich opisach, nie o Robercie Pattinsonie, a tym bardziej nie o Nicholasie Cage’u z pożałowania godnego filmu „Next”, który w teorii miał być ekranizacją opowiadania Dicka, a w praktyce był do dicka (tego małą literą, z języka angielskiego) niepodobny. Obaj wywierają niemal identyczny wpływ na ludzkie kobiety – począwszy od wyłączenia pracy mózgu. No i obaj są doskonałymi drapieżnikami, chociaż w przypadku Edwarda trudno pamiętać o tym, że to wampir. Z drugiej strony, właśnie jego metoda wydaje się skuteczniejsza. Może nawet jest dowodem na analogiczny do umiejętności Johnsona dar prekognicji. Z krwiopijcami, mimo wszystko, wiąże się bowiem sporo złej sławy, a ten tutaj usypia czujność: zęby schował, przyjaźnie świeci na słoneczku i przekonuje wszystkich, że jest wegetarianinem. Ten wegetarianizm to oczywiście ściema, bo przecież Cullen tak naprawdę nie wysysa kalarepy tylko zwierzęta. Wszyscy jednak biorą jego słowa za dobrą monetę, podobnie jak
zapewnienia, że wampiry się nie rozmnażają, więc seks z nimi jest bezpieczny. A to się Bella zdziwi…

Jeśli w ten sposób spojrzy się na Edwarda Cullena, naprawdę można się przestraszyć. Zwłaszcza, kiedy widzi się, jaką furorę robi „Zmierzch”, warto uświadomić sobie, że płeć piękna atawistycznie pożąda nowego złotego człowieka. Znów zacytuję Dicka: On nie ma się o co martwić. (…) Da sobie radę dopóty, dopóki istnieją kobiety gotowe iść mu z pomocą.

Świadomie czy nie, Meyer przypomniała dickowskie przestrogi przed homo superior. Wyciągnijmy z tego wnioski, zanim będzie za późno.

Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
Długo nie byłeś u spowiedzi? Duchowny wskazuje, co powiedzieć
Długo nie byłeś u spowiedzi? Duchowny wskazuje, co powiedzieć
Już tak nie wygląda. Dołączył do akcji Łatwoganga
Już tak nie wygląda. Dołączył do akcji Łatwoganga
Pod żadnym pozorem nie wrzucaj do WC. Kara to nawet 10 tys. zł
Pod żadnym pozorem nie wrzucaj do WC. Kara to nawet 10 tys. zł
Horoskop dzienny na jutro - wtorek 28 kwietnia 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - wtorek 28 kwietnia 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Była u Łatwoganga. Oto co mówi o jego matce. Jednoznaczne słowa
Była u Łatwoganga. Oto co mówi o jego matce. Jednoznaczne słowa
Dla myszy to fetor nie do wytrzymania. Uciekną od razu
Dla myszy to fetor nie do wytrzymania. Uciekną od razu
Nawet nie myśl, żeby posadzić. Pożałujesz, gdy będzie za późno
Nawet nie myśl, żeby posadzić. Pożałujesz, gdy będzie za późno
"Uratowało mnie 10 cm". Niedawno otarł się o śmierć
"Uratowało mnie 10 cm". Niedawno otarł się o śmierć
Przed laty przeżyła koszmar. Jej córkę porwano i zastrzelono
Przed laty przeżyła koszmar. Jej córkę porwano i zastrzelono
"Chciał mnie sobie podotykać". Padła ofiarą molestowania
"Chciał mnie sobie podotykać". Padła ofiarą molestowania
"Policjanci zaczęli krzyczeć". Relacjonuje strzelaninę na kolacji z Trumpem
"Policjanci zaczęli krzyczeć". Relacjonuje strzelaninę na kolacji z Trumpem
Wrzuć 4 kostki do doniczki. Dla storczyka nie ma nic lepszego
Wrzuć 4 kostki do doniczki. Dla storczyka nie ma nic lepszego
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀