Legenda Państwa Podziemnego. Po wojnie musiała walczyć o godność powstańców

Była kilka razy aresztowana przez niemieckie gestapo, sowieckie NKWD i polską bezpiekę. - Za każdym razem wychodziłam z opresji obronną ręką. Widać mnie Pan Bóg zachował w jakimś celu – wspominała po latach. Dla mieszkającej po wojnie w Londynie Haliny Martinowej tym celem stało się utrwalanie pamięci o Armii Krajowej i powstaniu warszawskim, w czasie którego wykazała się niezwykłą odwagą.

fot. IPN
Źródło zdjęć: © IPN

Urodziła się 20 sierpnia 1911 r. w Warszawie. Ojciec Haliny, Aleksander Duma de Vajda Hunyad był Węgrem. Przydomek de Vajda Hunyad jego rodzina otrzymała podobno w XV wieku, w podzięce za uratowanie przez rycerza wojewody Hunyadiego w bitwie pod Warną w 1444 r.

Od najmłodszych lat wykazywała się dużą ciekawością świata i nie obawiała się podejmować odważnych decyzji, czasem wbrew bliskim, tak jak wtedy, gdy jako 17-letnia absolwentka gimnazjum postanowiła studiować na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, w sekcji lotniczej. Stała się pierwszą kobietą, która tam trafiła. Wybór kierunku nie był przypadkowy, ponieważ w tym czasie Halina pokochała pilotowanie samolotu, wykazując spory talent w tej dziedzinie.

Studia nie spełniły jednak jej oczekiwań, dlatego przeniosła się na ogrodnictwo w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, które ukończyła w 1938 r. Od trzech lat była już wówczas mężatką, w 1935 r. poślubiła znanego ekonomistę Wiktora Martina. Halina przeprowadziła się z mężem na Zaolzie, gdzie na zlecenie polskich władz organizowała punkty sanitarne, wspomagała uciekinierów z Czechosłowacji, a podobno także współpracowała z wywiadem. Po wybuchu wojny jej mąż zajmował się ewakuacją fabryk Centralnego Okręgu Przemysłowego, a później wyjechał na Węgry, gdzie dzięki powiązaniom rodzinnym żony, organizował przerzut Polaków do Francji. W 1940 r. trafił do Wielkiej Brytanii. Z Haliną spotkał się dopiero sześć lat później.

fot. wikimedia commons
© Wikimedia Commons CC0

„Dorota” w powstaniu

We wrześniu 1939 r. Martinowa schroniła się w należącym do rodziców majątku Pawłowice niedaleko Grójca, który dzięki jej odwadze i aktywności szybko stał się ważnym punktem konspiracyjnym. Magazynowano tam broń dla polskiego podziemia, utworzono wytwórnię fałszywych dokumentów. W domu Martinowej ukrywali się również żołnierze Związku Walki Zbrojnej, a później Armii Krajowej.

Współpracowała z Biurem Informacji i Propagandy komendy warszawskiego okręgu AK, pisywała też do „Biuletynu Informacyjnego”. Nosiła pseudonim „Dorota”. Gdy w 1942 r. niemieckie władze zarekwirowały majątek w Pawłowicach, zamieszkała w Warszawie, gdzie współpracowała z oddziałem bojowym, który organizował akcje dywersyjne i zamachy na hitlerowskich dygnitarzy.

Od 1943 r. Martinowa kierowała stołeczną komendą Społecznego Komitetu Antykomunistycznego, tzw. „Antyku”, którego celem było przeciwdziałanie propagandzie komunistycznej i sowieckiej, rozpowszechnianej głównie przez Polską Partię Robotniczą.

W czasie Powstania Warszawskiego prowadziła nasłuchy radiowe w trzech językach dla Komendy Głównej AK. Była również łączniczką i sanitariuszką w legendarnym batalionie „Zośka”, a także redaktorką pierwszego dziennika powstańczego na terenie Śródmieścia Północ – „Warszawa Walczy”. Z własnej inicjatywy organizowała transport i ewakuację rannych przez Wisłę. Sama też została ranna, na szczęście niegroźnie.

fot. IPN
© IPN

„Jedź i pamiętaj”

Po wojnie Martinowa, podobnie jak wielu innych działaczy podziemia niepodległościowego, musiała się ukrywać, ponieważ groziło jej aresztowanie przez UB. Schroniła się Świdrze pod Warszawą, a w listopadzie 1946 r. z dwoma córkami: 10-letnią Krystyną i 7-letnią Barbarą uciekła przez zieloną granicę z Polski i po kilku tygodniach dotarła do Wielkiej Brytanii, gdzie wreszcie spotkała się z mężem.

- Nic tu po tobie wśród umarłych. Jedź i pamiętaj – powiedziała Martinowej przed wyjazdem przyjaciółka Jadwiga Romocka, która straciła podczas powstania dwóch synów, słynnych żołnierzy batalionu „Zośka”, Andrzeja Romockiego „Morro” i Jana Romockiego „Bonawenturę”.

Halina zapamiętała te słowa i w Londynie od razu zaangażowała się w działalność społeczną. - Chcecie wiedzieć, co przez te 34 lata robiłam na emigracji? Jak zwykle, spełniałam rolę „dziewuchy do wszystkiego”. Naturalnie pierwszą sprawą jest pamięć o tym, że się było żołnierzem Armii Krajowej i że „nikt nas z przysięgi nie zwolnił” – opowiadała w książce „Nic się nie dzieje bez przyczyny”.

Martinowa była inicjatorką utworzenia Funduszu Inwalidów AK im. gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, którym kierowała w latach 1949-95. Pełniła też funkcję wiceprzewodniczącej Zarządu Głównego Koła AK w Londynie i redaktorki jego pisma „Biuletyn Informacyjny”. Dokumentowała powstanie warszawskie. Dzięki jej zaangażowaniu w Londynie wydano dwie ważne prace: „Szare Szeregi. ZHP w czasie II wojny światowej. Ocalałe dokumenty” oraz „Łączność, sabotaż, dywersja. Kobiety w Armii Krajowej”.

W latach 80. Martinowa prowadziła działalność charytatywną dla poparcia „Solidarności”. Po 1989 r. próbowała odzyskać rodzinny dom w Warszawie, przy ul. Ikara. Po uciecze z Polski w 1946 r. komunistyczne władze odebrały jej prawo własności, nieruchomość przejęło Ministerstwo Obrony Narodowej, a w 1974 r. kupił ją z 70-procentową zniżką… generał Wojciech Jaruzelski i mieszkał w nim aż do śmierci.

Prawowitej właścicielce nie udało się jednak odzyskać domu, ponieważ sprawa utknęła w sądach. Halina Mironowa zmarła w Londynie 26 listopada 2007 r.

Wybrane dla Ciebie
Consuela przeszła metamorfozę w "Bez kompleksów". Jest nie do poznania
Consuela przeszła metamorfozę w "Bez kompleksów". Jest nie do poznania
"Oddała" swoje ciało na sześć godzin. Przeraża, do czego posunęli się ludzie
"Oddała" swoje ciało na sześć godzin. Przeraża, do czego posunęli się ludzie
Był miłością jej życia. Tak zachował się, gdy zachorowała
Był miłością jej życia. Tak zachował się, gdy zachorowała
Beata Ścibakówna cała w prześwitach. Tak przyszła na wielką galę
Beata Ścibakówna cała w prześwitach. Tak przyszła na wielką galę
Torbicka na gali Teatru Wielkiego. Postawiła na klasykę z odważnym twistem
Torbicka na gali Teatru Wielkiego. Postawiła na klasykę z odważnym twistem
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥